08/12/2020
__________________________________________________
Pęd od dawna już ukonstytuował swoją obecność w życiu człowieka i jego świadomości, Jego wpływ na nas i idącą naszym śladem cywilizację, stał się częścią procesu naszej ewolucji. Można odważyć się na stwierdzenie że pędzić to być człowiekiem, „pęd mamy we krwi”.
Warto zauważyć jednak że mnogość płaszczyzn na których obserwujemy to zjawisko jest zatrważająca. Pędzimy nie tylko chcąc każdego dnia być na prowadzeniu, w wyścigu, w pracy, na uczelni, w social mediach lub z samym sobą. Pędzi także świat oraz pozornie statyczne otoczenie na jakie mamy wpływ. Doszliśmy do etapu w którym zarówno człowiek jak i drzewo nie ma czasu wypuścić korzeni zarówno w metaforycznym jak i dosłownym słowa tego znaczeniu.
Spłycamy całą wartość otaczającego nas świata oraz podmiot nas, człowieka do niejako uczestnika ciągłej machiny produkcji oraz konsumpcji. Poza wszystkimi dobrodziejstwami cywilizacji, które zawdzięczamy naszej wrodzonej ciekawości oraz pragnieniu robienia rzeczy lepiej, szybciej, taniej musimy się liczyć także z jej konsekwencjami. Rozszczepienie społeczności które odbywa się na naszych oczach w obliczu panującej pandemii oraz wszelkich nieporozumień na tle kulturowym jest największe od lat. Na tym samym globie żyją w tym momencie osoby pamiętające czasy kiedy nie istniał jeszcze ani jeden komputer oraz nowe pokolenie młodych rodzących się z własnym wirtualnym profilem w sieci.
Dzięki strukturom powstałym w przestrzeni wirtualnej sytuacja izolacji, która wtargnęła w rzeczywistość każdego z nas początkowo wydawała się znośna. Naszą przewagą miała być technologia która mimo zamknięcia w 4 ścianach dawała nam ułudę obecności innych poprzez komunikatory oraz media społecznościowe. Z czasem gdy stan rzeczy wydawał się nie mieć końca, a początek był odległy w czasie zrozumieliśmy, że jesteśmy sami. Zaadoptowaliśmy się do globalnej katastrofy, nauczyliśmy się, żyć sami wbrew naszej stadnej naturze. Mimo wszystko wiele z nas zaczęło ulegać indywidualnym popędom będących formą znieczulenia albo namiastki kontroli nad ciałem i psychiką w trudnych czasach próby. Nie potrafimy już funkcjonować bez ciągłej stymulacji przez substancje psychoaktywne, czy to przez multizadaniowość, walkę o atencje w social mediach, tkwimy w patologicznym rauszu by nie “odpaść z gry”.
Teraz gdy w pewnym sensie świat zwolnił i zostaliśmy sami ze sobą, w przestrzeni naszych domów, dostrzec można że zatraciliśmy kontakt z tą “codziennością”, nasze własne mieszkania czy domy rodzinne stały się dla nas obce, ponieważ uczyniliśmy z nich “miejsca pomiędzy”, często pełniące funkcje tylko noclegowe. Dziś przychodzi nam się mierzyć z oswojeniem tych przestrzeni, pracą w nich i chyba co najważniejsze, dziś musimy nauczyć się odpoczywać i szanować samych siebie.