06/06/2025
To było ostatnie w tym roku spotkanie w ramach Pracowni Małego Aktywizmu. I nie mogło się odbyć w miejscu innym niż las.
Las, w którym płynie Ślepiotka, rosną paprocie, jest trochę powalonych drzew a ślady dzikich zwierząt pokazują, że to jest ich dom. Las ugościł nas po raz kolejny, tym razem podmokłym terenem przy rzece.
Jeszcze dobrze nie przysiadłyśmy a już dopadła nas ogromna tęsknota. Te cotygodniowe spotkania w życiu każdej z nas znaczyły bardzo wiele. Wrażliwość i smutek, tęsknota i bezsilność okazały się ogniem wokół którego się spotykałyśmy. Stały się źródłem, z którego jak się okazało, możemy zaczerpnąć, by w kilku ruchach dla świata to wyrazić. Nauczyłyśmy się przede wszystkim, że z tymi odczuciami nie trzeba być samemu a artystyczne wyrażanie sprzeciwu, znajduje miejsce w świecie.
Pracownia to etap raczkowania w stronę symbiocenu, który dla naszych serc jest właściwym kierunkiem. To też miejsce na pobycie w „pomiędzy”; pomiędzy tym co znamy a tym o czym jeszcze za dużo nie wiemy. W tym „pomiędzy”, na krawędzi, na granicy potencjał niewiedzenia spotyka się z różnorodnością jakiej nie byliśmy sobie w stanie do tej pory wyobrazić. Jeśli każdy znany świat, nazwiemy ogrodem, to miejsce pomiędzy ogrodami obfituje w elementy z graniczących światów i samo w sobie jest przestrzenią, w której dzieją się cudne procesy, nieobecne w sąsiednich ogrodach. To najbardziej płodne miejsce. Sztuką jest się w nim zatrzymać, pobyć dłużej. W tym właśnie próbujemy się ćwiczyć.
Zwołujemy już dziś ekipę na wrzesień bo więcej serc to więcej rąk do działania, to więcej wzruszeń i pięknych małych aktów w przestrzeni naszych lokalnych światów.
Opiekunka pracowni: Ania Murzyn
Pracownia mogła działać dzięki Fundacji Better Future.