31/03/2026
Nadszedł dziś dzień, który większość z nas najchętniej wymazała z kalendarzy. Dzień, który staraliśmy się jak najbardziej opóźnić,
odsunąć w czasie, udając, że jeszcze mamy chwilę więcej... że to jeszcze nie teraz. A jednak przyszedł. Trochę za szybko. Zdecydowanie za szybko.
Dziś podczas wieczornego spektaklu pełnego magii i miłości pożegnaliśmy naszych wspaniałych maturzystów.
Były to wspaniałe cztery lata wspólnego dorastania na scenie i poza nią. Lata żartów na próbach, dzielenia się scenariuszami, momentów zwątpienia, spontanicznych pomysłów chwilę przed wejściem na scenę, improwizacji, poprawiania dykcji i tych spojrzeń zza kulis, które mówiły więcej niż tysiąc słów. Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy...
Lata, w których uczyliśmy się siebie nawzajem.
Lata, które - choć minęły - nigdy tak naprawdę się nie skończą. Będą z nami już na zawsze, w naszych wspomnieniach i zdjęciach.
Jak przyszliście te cztery lata temu pierwszy raz na próbę - trochę nieśmiało, trochę niepewnie czy to wasze miejsce, jak te przysłowiowe małe kaczątka. Z opuszczonym wzrokiem, z tremą, z milionem pytań w głowie. A dziś... Dziś patrzymy na was i widzimy ludzi, którzy wiedzą kim są. Pewni siebie, wrażliwi, silni, gotowi iść dalej - nawet jeśli nie chcą. Opuszczacie nas jak piękne łabędzie, które rozkładają skrzydła i lecą tam, gdzie poniesie ich życie, aby podbijać nie tylko światowe sceny teatrów ale także serca ludzi.
I choć scena nauczyła Was bardzo wiele - wspaniałej dykcji, pracy, odwagi, improwizacji, wyrażania emocji - wierzymy, że najcenniejsze jest to, czego nie da się zapisać w scenariuszu. Wspomnienia, które będą wracać niespodziewanie, bez zapowiedzi - przy pustej publiczności, przy zapachu kurtyny, w strojach i rozmazanych makijażach. A w nich ludzie, którzy zostaną w Waszym życiu na dłużej niż jakakolwiek rola. Przyjaźnie, które przetrwają więcej niż jeden spektakl. Te wszystkie "pamiętasz jak...?" Te rozmowy na próbach, które nie zawsze były o spektaklu, a trwały więcej niż chwilę. Bo jeszcze wczoraj byliście tu codziennie... A od jutra zostanie po was cisza...
Ludzie, którzy zostaną - nawet jeśli drogi trochę się rozejdą. Bo teatr to nie tylko światło reflektorów i oklaski. To przede wszystkim ludzie. I serca, które zostają splecione gdzieś między kulisami
Nie mówimy "do widzenia" bo nie potrafimy. Mówimy "do zobaczenia" bo wiemy, że scena zawsze będzie na Was czekać. Tak samo jak Arlekin. Bo Arlekin to nie tylko miejsce. To ludzie, wspomnienia i wszystkie emocje, które tu zostawiliście. To Wasz drugi dom. Mamy nadzieję, że gdzieś, kiedyś - w biegu codzienności - zatrzymacie się na chwilę i pomyślicie o nas. Że wrócą do Was te wszystkie momenty - nawet te trudniejsze, gorsze próby, zmęczenie, nerwy... I że wtedy pomyślicie jedno: że było warto. Że warto było zostać po godzinach. Że warto było się śmiać, kłócić, zapominać tekstu. Że warto było tu być. Bo my wiemy jedno - dla nas było. Byliśmy, jesteśmy i zawsze będziemy Waszym drugim domem. Tu zawsze będzie Wasze miejsce. Tu zawsze ktoś będzie na Was patrzył z widowni i podziwiał. Wspominając, że to tu właśnie zaczynaliście swoje kariery.
Może kiedyś wrócicie - na chwilę, na jedną próbę, jeden spektakl, na jedno spojrzenie zza kulis. My tu zawsze będziemy czekać na Was.
Nie jesteśmy w stanie zamknąć w kilku zdaniach tego, jak bardzo jesteśmy Wam wdzięczni. Za każdą emocje. Za każdą próbę. Za każde zdjęcie. Za każde wyjście do żabki przed próbami. Za każdą chwilę, w której byliście tu naprawdę. Zostawiliście tu coś więcej niż swoje role. Zostawiliście tu część siebie. A my będziemy ją nosić w sercu jeszcze bardzo długo.
I pamiętajcie...
Nie ważne, jak daleko odejdziecie - scena, na której nauczyliście się być sobą, zawsze będzie Waszym domem.
Heleno, Kingo, Olu, Radku, Natanie, Dawidzie, Marcinie po prostu dziękujemy. Za wszystko ❤️❤️❤️