Animatorzy Kultury Średniowiecza

Animatorzy Kultury Średniowiecza Strona dotyczy klasy Animatorów Kultury Średniowiecza, którzy działają często w ramach Bractwa Rycerskiego "APIS".

Zajmujemy się rekonstrukcją i pokazami historycznymi oraz prowadzimy żywe lekcje historii.

21/01/2019
53 lata temu odbyły się!Pierwsze obchody Dnia BabciRozmowa z prof. Cezarym Kuklo Jakie są możliwości i stan badań nad ro...
21/01/2019

53 lata temu odbyły się!

Pierwsze obchody Dnia Babci
Rozmowa z prof. Cezarym Kuklo



Jakie są możliwości i stan badań nad rodziną polską w okresie, którym Pan się zajmuje?

Badania nad rodziną i gospodarstwem domowym w historiografii europejskiej rozpoczęły się z dużym rozmachem w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Można powiedzieć, że w tym okresie ukształtowały się na Zachodzie dwie potężne szkoły badawcze. Pierwszą z nich była i jest po dziś dzień szkoła francuska, na czele z Jacques'em Dupâquierem, Jeanem-Pierre'em Bardetem i Antoinette Fauve-Chamoux, która badała rodzinę francuską, a później również zachodnioeuropejską, na podstawie ksiąg metrykalnych trzech serii: ślubów, chrztów i pogrzebów. To właśnie szkoła francuska zaproponowała tak zwaną metodę rekonstrukcji rodzin, zgodnie z którą historyk za punkt wyjścia badań przyjmuje konkretne małżeństwo, a poprzez dołączanie kolejnych aktów chrztów i zgonów stara się zrekonstruować cały cykl demograficzny danej rodziny.

Natomiast druga szkoła powstała równolegle na Wyspach Brytyjskich za sprawą przede wszystkim Petera Lasletta, który po opublikowaniu w 1977 roku książki Family Life and Illicit Love in Earlier Generations. Essays in Historical Sociology uznawany jest za ojca socjologii historycznej. Skupił on wokół siebie grupę historyków, która postawiła sobie za cel studia nad rodziną w szerokim kontekście zarówno społecznym, jak i gospodarczym. Badano bowiem nie tylko dzietność rodzin, ale również kompozycję i funkcjonowanie całych gospodarstw domowych, w których skład, obok głowy rodziny, współmałżonka i dzieci, wchodzili też krewni, rezydenci czy służba najemna. W centrum zainteresowania historyków angielskich stało więc bardziej odkrycie mechanizmów i związków między gospodarką, strukturą społeczną i ruchem ludności. Natomiast w naszym kraju do połowy lat siedemdziesiątych interdyscyplinarny kierunek badawczy poświęcony problematyce rodzinnej praktycznie nie istniał, a jeżeli już, to za sprawą prac z historii życia codziennego.

Jakimś przełomem stała się publikacja w roku 1975 książki Marii Koczerskiej - obecnie znakomitej mediewistki - Rodzina szlachecka w Polsce późnego średniowiecza, powstałej pod kierunkiem i z inspiracji prof. Aleksandra Gieysztora. Rok później ukazała się książka Ireny Gieysztorowej Wstęp do demografii staropolskiej. Była ona o tyle istotna, że obok omówienia szerokiego spectrum źródeł do badań demograficzno-historycznych w dobie staropolskiej, charakteryzowała współczesną orientację nauki obcej, a nawet stan badań w poszczególnych krajach. Tym samym cenne kompendium Ireny Gieysztorowej uzmysławiało nam, jak duży dystans dzieli historiografię polską od nowoczesnych studiów nad demografią przeszłości.

Krokiem naprzód było powstanie w 1979 roku w Instytucie Historii PAN w Warszawie i równolegle w Instytucie Historii ówczesnej filii UW w Białymstoku zespołu do badań nad dawną rodziną, kierowanego przez prof. Andrzeja Wyczańskiego, który wówczas jak mało kto przykładał wagę do interdyscyplinarnych badań nad społeczeństwem staropolskim. Miałem zaszczyt być członkiem wspomnianego zespołu od początku do końca jego prac. Postawił on sobie za cel badanie rodziny staropolskiej na podstawie metryk parafialnych, przy jednoczesnym wykorzystaniu technik komputerowych, wówczas, na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, w bardzo niewielkim stopniu stosowanych w naukach historycznych. Prowadząc te badania staraliśmy się jednocześnie pozostać w kontakcie z nauką zachodnioeuropejską. Miałem wówczas okazję być na stażu w paryskiej École des Hautes Études en Sciences Sociales, gdzie poznałem tamtejszych historyków, a także kolegów z innych krajów, i zgłębiałem opracowaną przez nich metodę rekonstrukcji rodzin. Staż i praca w zespole prof. Wyczańskiego zaowocowały napisaniem książki o rodzinie warszawskiej w XVIII wieku. W tym celu przestudiowałem ponad 80 tysięcy akt metrykalnych ślubów, chrztów i pogrzebów parafii św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, nie licząc oczywiście innych źródeł różnorodnej proweniencji.

Jaki obraz rodziny wyłania się z tych badań?

W historiografii zachodnioeuropejskiej funkcjonuje do dzisiaj przeświadczenie, że w Europie Środkowej czy Wschodniej dominowała rodzina duża, patriarchalna, z charakterystycznymi rozbudowanymi strukturami, ewentualnie rodziny składające się zwykle z dwu małżeństw: ojca z matką i syna z żoną. W umiędzynarodowieniu wspomnianego przeświadczenia dużą rolę odegrał angielski demograf John Hajnal, który w 1965 roku opublikował artykuł o europejskim modelu małżeństwa. Wykreślił on linię biegnącą przez Europę od Petersburga po Triest i obszarom na zachód od niej przypisał cechy tak zwanego północno-zachodniego modelu małżeństwa. Charakteryzował się on dość późnym zawieraniem związków małżeńskich - mężczyźni około trzydziestki, kobiety około dwudziestego piątego roku życia, stosunkowo wysokim - 6-10% - odsetkiem osób, które nigdy nie zawarły związku małżeńskiego, oraz powszechnym występowaniem w gospodarstwach najemnej czeladzi i służby.

Temu wzorcowi przeciwstawił model środkowoeuropejski i wschodnioeuropejski, w których obrębie Hajnal sytuował rodzinę staropolską. W tym modelu - dodajmy - szeroko spopularyzowanym w nauce angielskiej, francuskiej czy włoskiej, dziewczyny na ziemiach Rzeczypospolitej miały wychodzić za mąż w wieku 16-18 lat, a mężczyźni żenić się po dwudziestym roku życia. Przeciętna rodzina staropolska charakteryzowała się - według niego - dużą, naturalną dzietnością, a w jej skład wchodziło nie tylko małżeństwo z dziećmi, ale również rodzice małżonków lub odwrotnie, było to więc gospodarstwo złożone.

Tymczasem rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana. Badając rodzinę warszawską z XVIII wieku, posłużyłem się dwoma przekrojami - epoki saskiej i epoki stanisławowskiej, wyróżnikiem była data zawarcia małżeństwa. Okazuje się, że mężczyźni zarówno w czasach saskich, jak i stanisławowskich żenili się w wieku około 28-30 lat, a więc tak samo jak w Europie Zachodniej. Również wiek ówczesnych wychodzących za mąż warszawianek, należących do mieszczaństwa, tak zamożnego, jak i uboższego, bliższy był modelowi zachodnioeuropejskiemu, skoro miały one wtedy 22-23 lata, a nie 16-17. Były jednak i odmienności, jak choćby duża różnica wieku między małżonkami w stadłach staropolskich. W rodzinie warszawskiej było to 6-7 lat, na zachodzie Europy jedynie 2-3 lata. Również dzietność stołecznych par świętokrzyskich okazała się bardzo podobna do zaobserwowanej w rodzinach zachodnioeuropejskich. Pierwsze dziecko przychodziło na świat już po 12 miesiącach, kolejne po następnych 16, 18, 24. Przerwa międzyporodowa ulegała wyraźnemu skróceniu w przypadku szybkiej śmierci poprzedniego maleństwa. W swoich badaniach zaryzykowałem nawet hipotezę, że w niektórych rodzinach warszawskich, zapewne zamożniejszych, mogło dochodzić do jakichś prób regulacji urodzeń. Charakterystyczne były tutaj pary, w których kobieta przeżyła w małżeństwie pięćdziesiąty rok życia, a ostatnie dziecko wydawała na świat przed czterdziestką, co pozwala przypuszczać, że wspomniane stadła współżyły ze sobą, ale nie kończyło się to prokreacją.

Poza tym już w trakcie późniejszych badań ustaliłem, że mieszczańskie gospodarstwo domowe - w Warszawie, Krakowie, ale też w małych miasteczkach, jak Olkusz, Praszka czy Radziejów - nie było liczne. Nie składało się, jak nam się często mogłoby wydawać, z ośmiu czy dziesięciu osób, ale najczęściej z pięciu czy sześciu. Zazwyczaj tworzyła je para małżeńska z trójką dzieci, które przeżyły - a trzeba tu pamiętać o wczesnej umieralności - do tego któreś z owdowiałych rodziców i jedno lub dwoje służących. Oczywiste i poświadczone wynikami badań jest sprzężenie zwrotne między zamożnością głowy rodziny a wielkością jego gospodarstwa. Rodziny uboższe miały trochę mniejszą liczbę dzieci, nie zatrudniały służby itp., rozmiary ich gospodarstwa domowego były zatem mniejsze.

Myślę, że za model rodziny staropolskiej można uznać rodzinę nuklearną. Zwracam uwagę, że przez wiele lat także w naszej historiografii panował pogląd, jakoby dopiero dziewiętnastowieczna industrializacja ziem polskich rozbiła wielkie rodziny, zastępując je nuklearnymi. Nic bardziej błędnego, jak bowiem wynika z badań - nie tylko moich, ale również innych kolegów, na przykład dr. Michała Kopczyńskiego nad rodziną chłopską w XVII-XVIII wieku - także wczesnonowożytne gospodarstwa chłopskie charakteryzowały się dość stabilną przeciętną liczebnością: 8 lub więcej osób u pełnorolnych, 5-7 osób u niepełnorolnych, i prostą strukturą, gdyż dominowały rodziny dwupokoleniowe.



Prof. Cezary Kuklo - dyrektor białostockiego oddziału IPN, historyk związany z Uniwersytetem w Białymstoku, zajmuje się historią społeczną i gospodarczą doby nowożytnej, prowadzi badania związane z historią porównawczą rodziny, autor takich publikacji jak m.in.: Rodzina w osiemnastowiecznej Warszawie (1991); Kobieta samotna w społeczeństwie miejskim u schyłku Rzeczypospolitej szlacheckiej. Studium demograficzno-społeczne (1998).

Poniedziałek❤️⚔️Kadr z serialu „Czarna Żmija”
21/01/2019

Poniedziałek❤️⚔️
Kadr z serialu „Czarna Żmija”

699 lat temu! Koronacja Władysława Łokietka na króla PolskiWładysław Łokietek rozpoczął starania o koronę swych przodków...
20/01/2019

699 lat temu!

Koronacja Władysława Łokietka na króla Polski
Władysław Łokietek rozpoczął starania o koronę swych przodków w 1314 roku. W ówczesnej stolicy papiestwa, Awinionie, roszczenia swego pana popierał arcybiskup gnieźnieński Borzysław. Zanim książę zdobył błogosławieństwo papieża, musiał pokonać opozycję wewnętrzną i zewnętrzną. W kraju niechętni koronacji byli ci możni, którzy obawiali się wzmocnienia władzy centralnej, a tym samym utraty wpływów. Podobnie myśleli pozostali książęta dzielnicowi. Łokietkowi sprzyjało jednak szczęście. Wielkopolska oraz Małopolska nie miały władców naturalnych, a na Kujawach inowrocławskich rządzili bratankowie księcia, których udało mu się pozyskać.

Władysław postanowił nie oglądać się na Piastów śląskich oraz mazowieckich i zintensyfikować działania dyplomatyczne. W czerwcu 1318 roku podczas zjazdu możnych i dostojników w Sulejowie opracowano program starań o koronę. Do Awinionu z supliką do papieża wysłano biskupa kujawskiego Gerwarda. Jego misja była wyjątkowo trudna, gdyż przeciw koronacji opowiadał się król Czech i sukcesor Przemyślidów Jan Luksemburski, powołujący się na prawa swych poprzedników do korony polskiej. Gerward przekonał jednak papieża do planów Łokietka. W 1319 roku Jan XXII wyraził zgodę na koronację. Ze względu na protest Czechów uczynił to w sposób zawoalowany. Uroczystość odbyła się 20 stycznia 1320 roku na Wawelu. Władysław otrzymał koronę z rąk arcybiskupa gnieźnieńskiego Janisława.

Świąteczny spokój mija. Niedługo widzimy się na wojnie!⚔️🛡⚔️🧱🧱🧱🧱🧱🧱🧱🧱🧱
20/01/2019

Świąteczny spokój mija. Niedługo widzimy się na wojnie!⚔️🛡⚔️🧱🧱🧱🧱🧱🧱🧱🧱🧱

79 lat temu! Zmarł Kazimierz Przerwa-TetmajerPoeta Kazimierz Przerwa-Tetmajer umarł samotnie w szpitalu Dzieciątka Jezus...
18/01/2019

79 lat temu!

Zmarł Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Poeta Kazimierz Przerwa-Tetmajer umarł samotnie w szpitalu Dzieciątka Jezus na warszawskiej Pradze. Kiedy wybuchła wojna, został wyrzucony z hotelu Europejskiego przy Krakowskim Przedmieściu, gdzie utrzymywał się dzięki pomocy społecznej. Na kilka lat przed śmiercią zaczął tracić wzrok, a nasilająca się po samobójstwie jego syna choroba psychiczna (której przyczyną była prawdopodobnie nieleczona choroba weneryczna) spowodowała, że przestał pisać i - jak napisał Tadeusz Boy-Żeleński w pośmiertnym wspomnieniu o poecie - "oddzieliła go od ludzi zasłoną prześladowczych urojeń". Pochowany początkowo w katakumbach na cmentarzu Powązkowskim, obecnie spoczywa na zakopiańskim Cmentarzu Zasłużonych.

18/01/2019

13 lat temu!

Zmarł ks. Jan Twardowski
„Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” – nie ma chyba osoby w Polsce, która nie kojarzyłaby tej frazy pochodzącej z wiersza ks. Jana Twardowskiego. Poezja warszawskiego duchownego, przepełniona odniesieniami do świata przyrody, zawsze bliska była ludziom i ich codziennym troskom.

Ksiądz poeta posiadał dar przedstawiania skomplikowanych problemów z zakresu teologii i filozofii w sposób prosty i przystępny. W tym właśnie, według krytyków literackich, tkwi sekret dotąd niesłabnącej popularności jego liryków.

Twardowski swoją przygodę z pisarstwem rozpoczął jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym, kiedy to jako nastolatek współredagował międzyszkolne pismo młodzieżowe „Kuźnia Młodych”. Na łamach tego periodyku nastąpił debiut zarówno poetycki, jak i prozatorski przyszłego kaznodziei. W 1937 roku ukazał się z kolei jego pierwszy tomik wierszy pt. Powrót Andersena, inspirowany twórczością autorów związanych z popularną w owym czasie (choć de facto już nie istniejącą) grupą literacką Skamander.

Tragiczne doświadczenia II wojny światowej, m.in. udział w powstaniu warszawskim, ostatecznie uformowały młodego poetę i wpłynęły zasadniczo na wybór nowej drogi życiowej. Jeszcze w trakcie trwania konfliktu Twardowski wstąpił do tajnego Seminarium Duchownego w Warszawie, które ukończył w 1948 roku przyjęciem święceń kapłańskich. W tym trudnym dla siebie czasie nie zaprzestał pisania wierszy, w pierwszych latach komunizmu w Polsce wolał ich jednak nie upubliczniać. Po latach zaś odniósł się szerzej do tego epizodu w swym życiorysie w wierszu Teraz:

Teraz się rodzi poezja religijna
co krok nawrócenia
lepiej nie mówić kogo nastraszył
buldog sumienia
ale Ty co świecisz w oczach jak w Ostrej Bramie
nie zapominaj
że pisząc wiersze byłem Ci wierny
w czasach Stalina

Ponownie dla świata talent ks. Jana odkrył pisarz i redaktor „Tygodnika Powszechnego” Jerzy Zawieyski. To dzięki m.in. jego staraniom mógł ukazać się w 1959 roku pierwszy powojenny tomik poezji duchownego, zatytułowany Wiersze. Niedługo po swym „powtórnym debiucie” Twardowski został rektorem kościoła przy klasztorze Sióstr Wizytek na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, z którym będzie związany przez dalszą część życia.

W latach 70. i 80. XX w. twórczość literacka warszawskiego księdza stała się popularna, zyskując grono oddanych wielbicieli. Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się także jego kazania, a czytelnicy często odwiedzali mieszkanie poety, prosząc o rozmowę lub autograf. Pomimo sławy, duchowny pozostał osobą niezwykle skromną, zawsze w rozmowach podkreślając, że na pierwszym miejscu stawia modlitwę i obowiązki związane z posługą kapłańską, a dopiero później działalność artystyczną.

Ks. Jan Twardowski zmarł 18 stycznia 2006 roku w szpitalu przy ul. Banacha w Warszawie. Choć jego wolą było spocząć na Powązkach Wojskowych obok rodziców, decyzją prymasa Polski – kardynała Józefa Glempa – ciało duchownego zostało pochowane w Panteonie Wielkich Polaków nowo budowanej Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie.

728 lat temu!!!Sojusz w Ołomuńcu Mieszka II Cieszyńskiego i Bolesława Opolskiego z Wacławem II CzeskimWe wrześniu 1288 r...
17/01/2019

728 lat temu!!!

Sojusz w Ołomuńcu Mieszka II Cieszyńskiego i Bolesława Opolskiego z Wacławem II Czeskim
We wrześniu 1288 roku umarł Leszek Czarny. Ten książę sieradzko-łęczycki zasiadał także na tronie krakowskim. Aktualna stała się więc kwestia sukcesji stolicy rozdrobnionego państwa Piastów. Pretensje do tronu zgłosili Bolesław II Płocki oraz Henryk IV Prawy. Zwolennicy obydwu kandydatów przeprowadzili niemal równoczesną elekcję, ale to książę wrocławski szybciej przybył do Krakowa i opanował miasto. Henryk nie cieszył się długo stolcem senioralnym. Został otruty już w 1290 roku. Po nim tron krakowski objął Przemysł II Wielkopolski. W tym samym czasie z roszczeniami w stosunku do Małopolski wystąpił król Czech Wacław II.

Czeski władca usprawiedliwiał swe zakusy rzekomym zapisem testamentalnym uczynionym przez Gryfinę, wdowę po Leszku i ciotkę króla. Wiedział on jednak, że jego roszczenia mają słabe podstawy, postanowił więc je wzmocnić poprzez hołd książąt raciborsko-opolskich, synów Władysława I. Już w 1289 roku Kazimierz Kozielsko-Bytomski uznał się za wasala króla czeskiego. 17 stycznia 1291 roku w jego ślady poszli jego bracia Mieszko II Cieszyński oraz Bolesław Opolski. Książęta zobowiązali się do pomocy zbrojnej oraz udostępnienia Wacławowi swych zamków. Król Czech skorzystał z usług nowych sojuszników już wiosną 1291 roku, gdy jego wojska zajęły Kraków.

18 zdjęć Jakuba na jego 18 urodziny! (z małym opóźnieniem)❤️
13/01/2019

18 zdjęć Jakuba na jego 18 urodziny! (z małym opóźnieniem)❤️

Adres

Gniew

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Animatorzy Kultury Średniowiecza umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Animatorzy Kultury Średniowiecza:

Udostępnij