27/03/2026
Jeden i drugi jest Wielkim Mistrzem Sztuk Walki. Moi idole i zasłużeni dla Świata kultury.
„Moje pierwsze zawodowe spotkanie z Brucem Lee miało miejsce podczas kręcenia Wejścia smoka. Pracowałem wtedy jako dubler japońskiego aktora, a potrzebowali kogoś, kto potrafi przyjąć kilka kopniaków i precyzyjnie upadać.
Bruce wymierzył mi sześć kopnięć z rzędu… bum, bum, bum! Gdy skończył, podszedł wyraźnie zaniepokojony: ‘Wszystko w porządku?’. Odpowiedziałem, że tak. Kaskaderzy zawsze mówią, że wszystko gra… nawet jeśli tak nie jest.
W kolejnym ujęciu Bruce zauważył mnie z daleka, wskazał palcem, jakby mnie rozpoznał, i gestem zaprosił bliżej. Poprosił, żebym zagrał z nim w scenie. Spodobało mu się moje tempo, moja synchronizacja. Gdy przyszło do wyboru osoby do nocnej sceny walki, sam mnie wybrał. Zamykałem serię starć, trzymając dwa kije.
Podczas próby jego cios był delikatny, upadłem jak przewidziano. Ale podczas nagrania uderzenie było prawdziwe. Trafił mnie prosto w twarz. Padłem na ziemię. Na okrzyk ‘cięcie!’ wstałem jak gdyby nigdy nic. Jestem do tego przyzwyczajony. Ale gdy zobaczyłem, jak Bruce podbiega przepraszając i szczerze zatroskany… wtedy dopiero poczułem prawdziwy ból.
Kilka dni później, w hotelu Peninsula, spotkałem go znowu. Przywitał mnie prostym ‘Hej, ty’, wciąż nie znając mojego imienia. Zapytał, co robię.
Odpowiedziałem, że idę pograć w kręgle, a on poprosił, żebym go zabrał ze sobą. Spędziliśmy trochę czasu razem. On nie grał – siedział i mnie obserwował.
Gdy rzucałem, odganiał tych, którzy podchodzili po autograf, jakby był moim osobistym ochroniarzem. Przy pożegnaniu zrobił kilka kroków, odwrócił się, spojrzał na mnie i się uśmiechnął… jakby chciał coś jeszcze powiedzieć. Ale nie powiedział nic. Tylko się uśmiechnął. I odszedł. Jakiś czas później dotarła do mnie wiadomość o jego śmierci. To był bardzo silny cios. Tak poznałem Bruce’a Lee. I tak ten wspomnienie trwa – nienaruszone mimo upływu lat.”
Jackie Chan, opowiadając, jak kilka scen zbudowało jego więź z największym smokiem wszech czasów.