18/05/2026
Tego możecie o mnie nie wiedzieć — mała ciekawostka z mojego życia ❤️
Moja przygoda z makijażem permanentnym zaczęła się w 2018 roku. Podczas drugiego szkolenia, oprócz techniki ombre i microbladingu, po raz pierwszy poznałam technikę włosa maszynowego… i była to miłość od pierwszego „włoska” ❤️
Kilkudniowe szkolenie odbyłam u Magdaleny Mazurek. Jeszcze w jego trakcie zaproponowała mi współpracę oraz dołączenie do swojego zespołu, obiecując wsparcie i możliwość szybkiego rozwoju pod skrzydłami mistrzyni. Nie prowadziłam wtedy jeszcze własnej działalności. Chciałam być lojalna, ale też zwyczajnie bałam się przeprowadzki o 100 km i tak dużych zmian w życiu. Nie byłam na to gotowa, dlatego odrzuciłam tę propozycję.
Paradoksalnie, rok później wywróciłam swoje życie do góry nogami. Przeprowadziłam się z Wielkopolski na Mazury — prawie 600 km od domu 🙈 — praktycznie nikogo tu wtedy nie znając.
Kilka tygodni później odszedł mój tata 🖤
Bardzo dobrze pamiętam tamten dzień. To były moje pierwsze odwiedziny rodzinnego domu od czasu przeprowadzki. Zdążyliśmy się przywitać, zamienić kilka zdań… Mama opowiedziała mi później, że tego wieczoru wspólnie planowali porozmawiać ze mną i wesprzeć mnie w rozwijaniu moich pasji oraz drogi, którą chciałam iść. Moją pierwszą własną maszynkę do pigmentacji dostałam właśnie wtedy — w prezencie od RODZICÓW ❤️
Później pojawił się COVID i wszystko się zmieniło. Rozwój w branży PMU stał się dla mnie jeszcze trudniejszy. Były też nietrafione wybory, popełnione błędy i chwile zwątpienia. Skupiłam się głównie na kosmetologii.
Przez długi czas czułam jednak, że czegoś mi brakuje… Czułam ogromny smutek, że ten „wyjątkowy prezent” zbyt długo spoczywał w szafie. Dlatego postanowiłam zawalczyć o siebie, o zmianę i o swój spokój ducha. Przez kolejne lata uczestniczyłam w następnych szkoleniach i dziś jestem szczęśliwa, że mogę wrócić do tego, co naprawdę gra mi w duszy i sercu ❤️.
MAMO, TATO — DZIĘKUJĘ ❤️