29/05/2021
[EUROWIZJA - PODSUMOWANIE PÓŁFINAŁÓW I FINAŁU KONKURSU]
Dokładnie tydzień temu odbył się 65. Konkurs Piosenki Eurowizji zatem czas na małe podsumowanie. Bukmacherom udało się przewidzieć ostatecznie miejsce czterech państw. Po pierwszych próbach w Rotterdamie nie było wątpliwości, że ostateczna batalia rozstrzygnie się między Włochami, co do których nie było wątpliwości po pierwszych próbach, że mogą wygrać, a Francją.
Największym pozytywnym zaskoczeniem było trzecie miejsce Szwajcarii (która wg bukmacherów miała uplasować się na miejscu szóstym), a także 9 miejsce Rosji. Bukmacherzy obstawiali, że Rosja będzie bliżej końca drugiej dziesiątki państw czyli na miejscu 17.
Zaskakująco dobra okazała się też Islandia, która zajęła czwarte miejsce, choć zakładano, że zajmie 7 pozycję. O 6 miejsc wyżej niż typowo znalazła się również Grecja. Osobiście dla mnie największym negatywnym zaskoczeniem było wysokie miejsce Mołdawii, która zajęła ostatecznie 13 miejsce, podczas gdy przewidywano, że będzie praktycznie zamykać stawkę (miejsce 23). Jeżeli dodamy sobie do tego fakt, że na początku nie była w ogóle typowana, by przejść do finału, to możemy powiedzieć, że jest to naprawdę bardzo duże zaskoczenie. Być może tak wysoki wynik był spowodowany tym, że za kompozycją i całym występem stał Filip Kirkorov, który jest znanym producentem muzycznym, przygotowującym do eurowizyjnego występu wielu artystów m.in. z Rosji.
Nie sposób tutaj wspomnieć oczywiście o Malcie, która nie zachwyciła telewidzów na tyle, by znaleźć się w TOP 3, co jej przepowiadano. Jest to kolejna sytuacja, w której pompuje się balonik rzekomej wygranej, a potem niestety pojawia się rozczarowanie, które mogliśmy zaobserwować u Destiny podczas finału. W gronie reprezentantów, którzy nie kryli swojego zaskoczenia niższym wynikiem niż się spodziewali znalazło się również San Marino. Niestety, nawet Flo Rida nie pomógł i państwo, które pierwotnie miało zamykać TOP 10, ostatecznie uplasowało się pod koniec listy na 22 pozycji. Dużo gorzej niż zakładano poradził sobie również TIX z Norwegii.
Największym zaskoczeniem tegorocznego konkursu były chyba jednak cztery państwa, które otrzymały dokładnie 0 punktów z televotingu z czego kraj gospodarza, a więc Holandia oraz trzy kraje tzw. Wielkiej Piątki (kraje, które płacą najwięcej Europejskiej Unii Nadawców) Niemcy, Hiszpania oraz Wielka Brytania. Warto podkreślić, że są to cztery państwa, których występ mogliśmy zobaczyć dopiero podczas finału. Patrząc na tak niskie wyniki pojawia się po raz kolejny pytanie, czy nie powinno się odejść od tego typu rozwiązania i umożliwić równy start wszystkich państwom uczestniczącym w konkursie.
Największe zaskoczenie w przypadku pierwszego półfinału to brak awansu Chorwacji, która przegrała o pięć punktów z Norwegią, a także wysoka pozycja Izraela. Eden zajęła 4 miejsce, podczas gdy wg bukmacherów nie miała szans na awans. Przeceniano natomiast szanse Norwegii, która znalazła się ostatecznie na granicy awansu zamykając ostateczną 10. W drugim półfinale na plus zaskoczyła Portugalia, natomiast prawdziwego eurowizyjnego flopa zaliczyło San Marino, które znalazło się na miejscu 9 i właściwie ledwo przeszło do finału. Niestety do negatywnych zaskoczeń na pewno należy zaliczyć awans Mołdawii, o której pisałam wyżej, która okazała się być lepsza niż np. Austria, którą typowano do awansu.
Za największego przegranego tegorocznej Eurowizji można uznać Wielką Brytanię, która nie otrzymała ani jednego punktu. Dla Wielkiej Brytanii to już duga tego typu sytuacja. Poprzednio dokładnie tak samo było w 2003 roku.
Podczas tegorocznego konkursu nie zabrakło skandali. Pierwszy z nich wybuchł dokładnie minuty po tym, jak ogłoszono, że to właśnie Włochy wygrywają 65. Konkurs Piosenki Eurowizji. Jeden z dziennikarzy nagrał moment, w którym Damiano, wokalista grupy Måneskin rzekomo wciąga kokainę. O to z resztą zespół został natychmiast zapytany podczas konferencji, tuż po swojej wygranej. Damiano tłumaczył, że Thomasowi potłukła się szklanka i chciał ją pozbierać, co zostało mylnie ocenione jako próbę zażycia narkotyku. Poddał się również dobrowolnie testom na obecność narkotyków, które dały wynik ujemny, co ucięło wszelkie spekulacje i zamknęło temat. Z wygraną włoskiego zespołu nie mogą pogodzić się Francuzi, w tym nawet sam premier, który jeszcze zanim Damiano poddał się testowi na obecność narkotyków wspomniał o transparentności wyboru uczestników konkursu poddając tym samym w pewną wątpliwość tłumaczenia Damiano. Co ciekawe sama Pravi, czyli osoba najbardziej zainteresowana potrafiła z godnością przegrać i pogratulowała zespołowi, a także wspierała go w trudnych chwilach zaraz po finale konkursu.
Nie milkną rozmowy na temat niskiego miejsca (w porównaniu z oczekiwanym) Malty. Jeden z reprezentantów tego kraju z 2004 roku oskarżył nadawcę maltańskiego o to, że kupował wyświetlenia, a także zakłady bukmacherskie. To z kolei skłoniło rząd, a konkretniej ministra Malty do sprawdzenia, jaka dokładnie kwota została przeznaczona na promocję występu maltańskiej reprezentantki. Okazuje się, że jest to zawrotna kwota 650 tysięcy euro… W takiej sytuacji nie dziwi fakt, że Destiny była niemalże przekonana jak nie o swoim zwycięstwie, to przynajmniej o miejscu w TOP 3.
Tegoroczna Eurowizja była nie tylko różnorodna pod kątem gatunków muzycznych, ale również języków, w którym wykonywano piosenki. Bardzo się z tego powodu cieszę, bo ostatecznie przecież nie chodzi o to żeby 26 państw wykonywało kupione od producentów gotowce tylko w jednym języku. Mam nadzieję, że to ośmieli przyszłych reprezentantów do sięgania po utwory w ich języku, którym się posługują na co dzień. Cieszą mnie również wysokie miejsca utworów nawiązujących do korzeni słowiańskich.