07/02/2024
....pamiętam 46 urodziny mojej Mamy . Rano zadzwonił z Głogowa Tato ( ja z rodziną mieszkałam w Gdyni ) i spytał czy przyjedziemy. Mój syn miał miesiąc więc nie planowałam podróżować przez najbliższe pół roku, ale Tato powiedział , że mama leży w szpitalu. Mirusia była pielęgniarką, nie chorowała, nie miała na to czasu a skoro dała się położyć na oddziale uznałam, że to coś poważnego. Pominę 500 km podróż z małym dzieckiem. Do szpitala , prosto z drogi, dotarliśmy na godz. 22 . Był to szpital , w którym Mirusia pracowała więc po znajomości każdy z nas dostał swoje przysłowiowe 5 minut. Ja z synem na rękach weszłam do Mamy ostatnia. Mirusia szczęśliwa, uśmiechnięta ....przecież wnuczka nie widziała 3 tygodnie.
Miałam swoje zawirowania w życiu a przecież każda Matka takie sytuacje czuje więc zapytała mnie " I co teraz Magdusiu ? "
-Teraz nie mamy czasu ale jutro jak przyjdę to się nagadamy .....I pamietam , że jutra już dla nas nigdy nie było.
Foto ze spektaklu w Teatr Muzyczny w Gdyni
wykonała Fot. Iwona Wojdowska