25/01/2026
Nasz świąteczny wypad do Matery we Włoszech to już historia.
Nadrabiam zaległości😀Kilka słów o naszym przyjeździe do tego pięknego miasta.
Kwaterę wynajęliśmy przez Internet. Dwa pokoje, dwie łazienki i kuchnia.
Wiedziałam, że jest w ścisłym centrum i na pewno nie dojedziemy tam autem. Zapytaliśmy mijanego starszego pana gdzie znajdziemy parking. Myśleliśmy o płatnym, do którego prowadziła nas nawigacja. A on zaprowadził nas w miejsce, w którym bezpłatnie parkowaliśmy przez cały pobyt. Pan był niesamowity, spotykaliśmy go codziennie. Miał niewielką restaurację w centrum i nawet zaprosił nas do niej.
Droga do naszej kwatery wiodła wąskimi uliczkami przeznaczonymi tylko dla pieszych. Wiele schodków, ławeczki, donice z kwiatami i bardzo wąskie drzwi wejściowe. Nie zauważyliśmy okien.
Doszliśmy do końca i zwątpiliśmy. Choć zaułek był zaniedbany, to byliśmy na maksa zachwyceni. Dobrze, że właściciel ukazał się w drzwiach bo byliśmy gotowi zawrócić.
Nasza kwatera znajdowała się w starym wyżłobionym w skale mieszkaniu. Wewnątrz były wysokie pomieszczenia z półkolistymi sufitami. Trochę przypominały schron. Nie było okien😂Skromnie ale czyściutko.
Mieszkaliśmy w sercu Matery, w sąsiedztwie górującej nad miastem katedry. Każdy spacer naszą uliczką wprawiał nas w zachwyt.
Piękne miejsce, piękny czas. Polecam Materę o każdej porze roku.