26/05/2026
Jeśli akurat szukacie dla siebie książki, albo myślicie już powoli o wakacyjnej biblioteczce, którą weźmiecie ze sobą nad morze, czy na górskie szlaki, bardzo chcę wam coś polecić.
To propozycja stworzona z myślą o dzieciach 8-12, ale jako już mocno wyrośnięte dziecko absolutnie dałam się porwać tej ważnej opowieści; zatem kryteria wieku trochę zawieśmy. No może zachowajmy to dolne, bo nie jest to lektura łatwa.
Rzecz o książce Marcin Szczygielski "Teatr niewidzialnych dzieci". Poznajemy Michała - chłopca mieszkającego w domu dziecka, w dużej placówce, w której panuje reżim, rytm, w której doświadcza się samotności, a dobre relacje, przyjaźnie to rzadkie i cenne dobro. Podobnie jak dostępni, bliscy dorośli. Do tego kiedy tylko wychodzi się na zewnątrz, piętno domu dziecka staje się widoczne i ciąży, stygmatyzuje. W domu dziecka jest pani Jola - dobra kobieta, która nie boi się uczuć, wchodzi z dziećmi w uczciwe i pełne prawdziwej troski relacje. Michał to docenia. Podobnie jak ufność Kiwaczka - młodszego kolegi z problemami wynikającymi z doświadczenia sieroctwa. Radość Kiwaczka na widok Michała staje się ważna i cenna. Świat nie jest taki zły póki są na nim te dwie osoby.
Niestety także one znikają, a Michał zapada na zdrowiu w wyniku doznanej kolejnej traumy.
Trochę jak w życiu, czasem naciemniejsze mroki są po to, żeby prowadzić w nowe miejsca, ku nadziei. Michał trafia do kameralnego domu dziecka. Dzięki jednej z dziewczynek, obdarzonej talentem i wyobraźnią, dzieci tworzą teatr i przygotowują premierę. W ich fascynującą przygodę wdziera się historia. Stan wojenny, ataki zomo, internowania. Dzieci, które próbowały ocalić twórczą radość i sprawczość stają wobec kolejnej potęgi, na którą nie mają wpływu.
Książka nie ma happy endu. Przez to jest noleśnie prawdziwa. Chyba dziś, w świecie niepokojów, doświadczenie tej lektury może być ważną lekcją historii, ktora lubi się powtarzać. Pozycja dzieci wobec dziejowej zawieruchy zawsze jest przegrana. Kruchość, bezbronność i zależność sprawiają, że dzieci stają się ofiarami wojen, totalitaryzmów i przemocy. Dorośli organizują ten świat właśnie tak. Zatem to właśnie my, dorośli, jesteśmy odpowiedzialni za wspieranie dzieci i nieustanne stawanie po ich stronie z odpowiedzialnością i troską grubej pani Joli z domu dziecka.
Może będziecie musieli popłakać, na pewno trzeba będzie pogadać, czytajcie tę mądrą książkę, która - mimo całego ciężaru - pozwala docenić małe rzeczy: tu i teraz, relacje i wolność, także tę wakacyjną, w naturze, razem.
Marcin Szczygielski "Teatr niewidzialnych dzieci", Instytut Wydawniczy Latarnik