04/08/2026
W foyer Teatru Miejskiego w Bydgoszczy (6) – Karbowski na drugim planie
Huczne otwarcie „Beatrix Cenci” wydaje się jednym z niewielu jasnych punktów w kadencji Józefa Karbowskiego. Publiczność na spektakle raz przybywała tłumnie, a raz nie. Teatr potrzebował wsparcia finansowego. Pomimo pomocy, jaką i tak otrzymywał, wciąż było to za mało. Kłopoty materialne wpływały przede wszystkim na zespół teatru – coraz później otrzymywali oni wypłaty.
Szczególny przejaw swego niezadowolenia aktorzy wyrazili 21 kwietnia 1923 roku, przerywając operetkę „Nitouche” w celu ogłoszenia swoich postulatów. Na tę wieść Magistrat wściekł się i ogłosił zerwanie wszystkich umów zawartych z aktorami oraz zamknięcie Teatru Miejskiego na czas nieograniczony.
W celu negocjacji do Bydgoszczy wysłany został delegat Zarządu Głównego Związku Artystów Scen Polskich, Kazimierz Korecki. Na skutek mediacji umowy z zespołem zostały odnowione, poza tymi z: Ludwikiem Stefańskim, Januszem Mazankiem, Stanisławem Jaworskim, Edmundem Szafrańskim i Janem Rozwadowiczem – według Magistratu inicjatorami strajku. Na przedłużenie umowy nie zdecydowała się Halina Bogucka. Władze miejskie wydały też zgodę na wznowienie działalności teatru.
Sprawa ta nie przeszła jednak bez echa i wspomniana została w prasie niemieckiej. Rozanielony autor artykułu w „Volkszeitung” mocno zasugerował, żeby w ramach „podreperowania” funduszy dyrekcja udostępniła scenę popularnej trupie „Deutsche Buhne”. 7 czerwca 1923 roku na spotkaniu dotyczącym budżetu miasta Rada Miejska zajęła się sprawą Teatru Miejskiego. Głosowaniem uchwalono, aby teatr pozostawał pod opieką administracji miejskiej. Części urzędników nie podobała się ta decyzja, ponieważ ich zdaniem Bydgoszcz potrzebowała funduszy na inne sprawy, np. zaniedbania w zakresie szpitalnictwa, co bez dwóch zdań można zrozumieć.
Widownia teatru zaś coraz bardziej narzekała, frekwencja na spektaklach była… niezbyt zadowalająca. Zespół dwoił się i troił, aby cokolwiek przyciągnęło uwagę Bydgoszczan (do tego stopnia, że czasami trudno im było grać z należytym entuzjazmem wobec danych im ról). Poziom sztuk spadał i spadał. Zdanie na ten temat wyraził „ognik” z Gazety Bydgoskiej: „Od «Beatrix Cenci» Słowackiego przez «Damy i Huzary» do «Pierścienia z Szafirem» długi korowód smutnego karawanu bydgoskiej drużyny artystycznej. Aż przyszła wreszcie «Kobieta, która zabiła» i «Dwaj złodzieje»* aby nas oswoić z «Domem Wariatów». Kto winien? Nikt! Albo wszyscy razem. Więc też wszyscyśmy wczoraj na owej premierze się wstydzili”.
A co w sezonie się udało? Ceny biletów obniżono i podzielono na trzy rodzaje. Wprowadzono specjalne pokazy dla młodzieży szkolnej, odbywające się dwa razy w miesiącu. Uczniowie okazali się bardzo zainteresowani spektaklami i przybywali na nie tylko z Bydgoszczy, ale też z „odległych” jak na tamte czasy (Włocławek, Inowrocław) okolic. Dzięki zamiłowaniu młodzieży do teatru sezon 1922/23 skończył się w miarę spokojnie 18 lipca. Aż trudno uwierzyć, że protest i problemy finansowe były najmniejszym problem na głowie dyrektora Karbowskiego. Wkrótce cios miał przyjść z najbardziej niespodziewanej strony…
Opracowała: Katarzyna Nadratowska
Źródła: J. Formanowicz „Historia Teatru Miejskiego w Bydgoszczy w latach 1920-1939”, Afisz „Nitouche” na 21 kwietnia 1923, Dziennik Bydgoski, Gazeta Bydgoska: kpbc
*Wystawiony 9 czerwca „Robert i Bertrand, czyli dwaj złodzieje” (wg G. Raedera, Wodewil ze śpiewami i tańcami w 3 aktach)
, , ,