24/09/2019
Miałem sen:
Poszedłem do Sklep Alkoholowy po swojego ulubionego Wojaka, kupiłem ich dokładnie 6, bo mam taką sprytną, fajną, 100% bawełna, z gramaturą 144g/m^2. Spotkałem tam innego Marcina, który okazał się moim zaginionym bratem bliźniakiem, a że nasi rodzice byli bardzo zestresowani podczas narodzin to nazwali nas tak samo. (zaginął podczas, stanu wojennego, porwany przez wywiad rosyjski, ale okazał się za głupi by zostać drugim Jaruzelskim)poszliśmy wypić piwo za sklep. Pierwszy wojak, prędko został wypity, drugi, trzeci tak samo, Siedzieliśmy, aż wypiliśmy to wszystko, cały czas korciło mnie abym użył mojej ulubionej apki, aby donieść na niego, ze zaśmieca (mały Kruger pali papierosy TFUUUU, oraz nie tak jak ja, zbierałem butelki na wymianę, ponieważ jestem nowoczesny, ekologiczny i głosuje na Krzysztof Truskolaski - Poseł na Sejm RP).
I tu zaczęły się schody, zaczął się temat polityki, on zaściankowy PISLAMISTA, przeciwko oświeconemu Koalicjantowi.
Zaczęliśmy krzyczeć na siebie, (aplikacja była cały czas gotowa, do wezwania, a numer komisariatu III mam w ulubionych). Cała sytuacja rozładowała się, gdy zauważyliśmy braku alkoholu
To co po jednym?
NO NO - odparł mów zaginiony brat bliźniak od którego śmierdziało mieszaniną potu i gówna, znajomego zapachu gówna.
Udaliśmy się, do Marka, po drodze mieliśmy taki dialog:
-Wiesz gdzie znajduje się, amfiteatr?
-TAK, odparł z dumą, a następnie dodał - WYSRAŁEM SIĘ NA SAMIUTKIM ŚRODECZKU! - uśmiechając się i szczerząc swoję krzywe zęby, oraz śmierdzący kipem beeek
TO WŚCIEKŁY ZAWIADOMIŁEM POLICJE!
Zaczął wyzywać mnie od konfidentów, nagle podszedł potężny Pan Krasa, oraz jego ziomek, chudy jak patyk - LOLEK oraz wielu wielu innych lokalnych celebrytów, zaczęli nas nagrywać, i kazali się bić
DAWAJCIE KARŁY, nakurwiajcie się,
A umiesz kopnąć się w czoło?
Mimo stawianego oporu, przerzucono mnie przez bark i niesiono na amfiteatrze, tak siedziała cala publika, scena była jedną wielka klatką, poczułem się przez chwile jak na gali KSW gdy tłumaczyłem słowa Czarnoskórego Zawodnika. Musieliśmy się bić przez 2godziny, rzucali w nas butelkami z uryną, piwem, oraz słoikami z substancją przypominającą płynny stolec :< Na koniec przyjechała policja, a ze wszyscy uciekli, a ja byłem cały brudny oraz uwięziony w klatce, oraz moje tłumaczenia nic nie pomogły to dostałem kwit na 500zl i zabrali mnie na izbę wytrzeźwień i kopa w dupę.
TO BYŁ KOSZMAR NIE SEN, a na dodatek zepsuł mi się kibel i muszę walić w miskę.
Pozdrawiam z pewnego tajemniczego Białostockiego Liceum
PAN NAUCZYCIEL MARCIN