Teatr Dormana

Teatr Dormana Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Teatr Dormana, Teatr, Ulica Teatralna 4, Bedzin.

23/04/2026

Minęło już kilka dni od zakończenia 𝗜𝗩. 𝗠𝗶𝗲̨𝗱𝘇𝘆𝗻𝗮𝗿𝗼𝗱𝗼𝘄𝗲𝗴𝗼 𝗙𝗲𝘀𝘁𝗶𝘄𝗮𝗹𝘂 𝗧𝗲𝗮𝘁𝗿𝗼́𝘄 𝗟𝗮𝗹𝗲𝗸 „𝗞𝗹𝗮𝘀𝘆𝗸𝗮 𝗢𝗱-𝗡𝗼𝘄𝗮”... ✨

A my wciąż wracamy myślami do jego ostatniego dnia i koncertu galowego, który był pięknym, pełnym emocji finałem tego wyjątkowego czasu. 🎭

To były dni wypełnione spotkaniami, rozmowami i niezwykłą atmosferą, którą trudno opisać słowami… i której już nam brakuje. 💛

Dziękujemy, że byliście z nami i współtworzyliście te chwile. Do zobaczenia przy kolejnych wydarzeniach!

❣️ 80 lat razem – dziękujemy, że jesteście częścią tej historii. ❗❗❗Jubileusz wciąż trwa…Choć Gala jubileuszowo-festiwal...
22/04/2026

❣️ 80 lat razem – dziękujemy, że jesteście częścią tej historii. ❗❗❗

Jubileusz wciąż trwa…

Choć Gala jubileuszowo-festiwalowa dobiegła już końca i została zakończona wspaniałym koncertem, emocje zostały z nami i z pewnością zostaną z nami jeszcze, na długo. Przypominamy, że ten wyjątkowy rok jubileuszowy 2026 wciąż trwa...

Przed nami jeszcze wiele niespodzianek i wzruszeń, bo 80 lat Teatru Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana w Będzinie to nie tylko historia, to żywa opowieść, którą nadal wspólnie piszemy 🫂

Dzisiejszy dzień jest dla nas pełen wdzięczności!

Z całego serca dziękujemy przedstawicielowi Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Panu Łukaszowi Łączyńskiemu za osobistą obecność i odczytanie listu gratulacyjnego w imieniu Pani Ministry Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Marty Cienkowskiej ❤️
Dziękujemy raz jeszcze za Państwa obecność, nieocenione wsparcie i piękne, budujące słowa ❗

Ogromne podziękowania kierujemy do władz miasta Będzina. Dziękujemy Panu Prezydentowi Miasta Będzina, Łukasz Komoniewski, Pani Wiceprezydent Miasta Będzina, Aneta Złocka za obecność, zaufanie, serdeczność i nieustanne wspieranie naszej działalności ❤️

Dziękujemy zastępcy naczelnika Wydziału Promocji, Kultury, Sportu i Komunikacji Społecznej, Pani Sandra Ucieklak za współpracę, wsparcie i dialog ❤️

Dziękujemy także władzom będzińskiego Powiatu. Dziękujemy Staroście Będzińskiemu, Panu Sebastian Szaleniec oraz Wicestaroście Będzińskiemu, Panu Krzysztof Dudziński za serdeczność, ogromne wsparcie, współpracę, obecność i wspólne świętowanie ❤️

Słowa wdzięczności za obecność oraz za wszelką okazywaną pomoc i wsparcie kierujemy również do Pana Rafał Adamczyk - Zawsze z Wami, Członka Zarządu Województwa Śląskiego ❤️

Z całego serca dziękujemy za zaufanie i przychylność wszystkim Radnym Rady Miejskiej Będzina i wszystkim Radnym Rady Powiatu Będzińskiego ❤️

Pięknie dziękujemy wszystkim dyrektorkom i dyrektorom Instytucji Kultury i Placówek Oświatowych w mieście Będzinie za obecność i przesłane laudacje. Dziękujemy dyrektorkom Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna w Będzinie im. Stefana Żeromskiego, Paniom Monika Pniakowska-Syska i Beata Wardęga, dyrektorkom Muzeum Zagłębia w Będzinie, Paniom Monice Pniakowskiej -Sysce oraz Anecie Wcisło, dyrektorowi Ośrodek Kultury w Będzinie, Panu Andrzejowi Ciszewskiemu. Dziękujemy za współpracę, otwartość i budowanie wspólnej przestrzeni dla sztuki z myślą o młodych widzach ❤️

Dziękujemy także za piękne słowa i laudację przesłaną przez Prezydenta Miasta Sosnowca, Pana Arkadiusz Chęciński. To dla nas ogromne wyróżnienie i zaszczyt ❤️

❗ Nie sposób nie wspomnieć o wszystkich dyrektorach teatrów z całej Polski, którzy przesłali listy gratulacyjne, wiadomości i ciepłe słowa, mailowo, telefonicznie i osobiście. Każdy z tych gestów ma dla nas ogromne znaczenie❤️

Szczególne podziękowania kierujemy do dyrektorów: Teatr Maska Rzeszów, Pani Moniki Szeli, Teatr Lalki i Aktora w Wałbrzychu, Pana Zbigniewa Prażmowskiego, Śląski Teatr Lalki i Aktora ATENEUM w Katowicach, Pani Małgorzaty Langier oraz Teatr Pinokio w Łodzi, Pana Gabriela Gietzky'ego i Pana Bartosza Kurowskiego, za solidarność środowiska teatralnego, za inspirację i wymianę doświadczeń ❤️

Z całego serca dziękujemy Akademia WSB - WSB University w Dąbrowie Górniczej za owocną współpracę oraz obecność podczas naszej jubileuszowej Gali. Szczególne podziękowania kierujemy do Pani Rektor Zdzisławy Dacko-Pikiewicz za wsparcie, życzliwość i budowanie wspólnej przestrzeni dialogu między kulturą a nauką, w imieniu której laudację osobiście złożyła pani Profesor Eugenia Rostańska ❤️

Dziękujemy również całemu środowisku akademickiemu za dotychczasową współpracę oraz za przesłane piękne gratulacje z okazji naszego Jubileuszu.
To dla nas niezwykle ważne, że możemy działać razem ❤️

Z całego serca dziękujemy także Towarzystwo Przyjaciół Będzina, z obecną na Gali, Panią Beatą Świgoń, Haliną Szastak, Henryką Ziółkowską oraz Panem Michałem Fiukiem, który dodatkowo poprowadził naszą jubileuszową Galę, za pamięć, obecność i piękne słowa. To właśnie takie gesty budują relacje, które w kulturze są bezcenne ❤️

Dziękujemy wszystkim Przyjaciołom Teatru, Partnerom i Współpracownikom, za to, że jesteście z nami, że teatr jest Wam bliski i nieobojętny ❤️

To dzięki Wam ten Jubileusz ma prawdziwy sens. To dzięki Wam Teatr Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana w Będzinie żyje i pięknie się rozwija ❣️❗

Poniżej dzielimy się kilkoma przesłanymi laudacjami!

I obiecujemy, to jeszcze nie koniec 🫂

Jak wspaniale współpracować Teatrowi Dormana z takimi Partnerami ❣️❗🌟 Dzięki uprzejmości i w porozumieniu dyrekcji Teatr...
22/04/2026

Jak wspaniale współpracować Teatrowi Dormana z takimi Partnerami ❣️❗

🌟 Dzięki uprzejmości i w porozumieniu dyrekcji Teatru Dormana, Agnieszki Raj-Kubat oraz dyrekcji Miejski Dom Kultury Lubliniec, Pani Kariny Gatner, mieliśmy zaszczyt przyznać dodatkową nagrodę dla wybranego zespołu artystycznego w ramach 𝗜𝗩. 𝗠𝗶𝗲̨𝗱𝘇𝘆𝗻𝗮𝗿𝗼𝗱𝗼𝘄𝗲𝗴𝗼 𝗙𝗲𝘀𝘁𝗶𝘄𝗮𝗹𝘂 𝗧𝗲𝗮𝘁𝗿𝗼́𝘄 𝗟𝗮𝗹𝗲𝗸 „𝗞𝗹𝗮𝘀𝘆𝗸𝗮 𝗢𝗱-𝗡𝗼𝘄𝗮”.

Miejski Dom Kultury Lubliniec ofiarował wyjątkowy linoryt, powstały pod czujnym okiem instruktorki pracowni linorytu, Pani Marzeny Zając, plastyczki, arteterapeutki i pedagożki 👏

To niezwykłe dzieło najpierw trafiło w ręce przedstawicielki niemieckiego teatru, Pani Mathyldy Wołoszyn, by następnie powędrować do Niemiec, do Teatr Śmiechu/Theater des Lachens, laureata Grand Prix festiwalu❗

🌟 Z kolei dzięki współpracy i w porozumieniu dyrekcji naszego teatru z zastępcą dyrektora Centrum Kultury, Turystyki i Rekreacji w Kluczach, Panią Ramoną Czyżykowską-Liber, nietuzinkową statuetkę otrzymał Teatr Pinokio w Łodzi za spektakl „Folwark zwierzęcy” w reżyserii Gabriela Gietzky’ego, decyzją jednogłośną dziecięco-młodzieżowego Jury.

„Folwark zwierzęcy” został uznany przez młode Jury za najlepszy spektakl 𝗜𝗩. 𝗠𝗶𝗲̨𝗱𝘇𝘆𝗻𝗮𝗿𝗼𝗱𝗼𝘄𝗲𝗴𝗼 𝗙𝗲𝘀𝘁𝗶𝘄𝗮𝗹𝘂 𝗧𝗲𝗮𝘁𝗿𝗼́𝘄 𝗟𝗮𝗹𝗲𝗸 „𝗞𝗹𝗮𝘀𝘆𝗸𝗮 𝗢𝗱-𝗡𝗼𝘄𝗮” ❗

Statuetkę wykonała Pani Anna Płachecka-Śniadach z pracowni ceramicznej działającej przy Centrum Kultury, Turystyki i Rekreacji w Kluczach 👏

Dziękujemy naszym Partnerom za zaufanie, otwartość i piękną współpracę 🥳

To dzięki takim Partnerom kultura naprawdę żyje i inspiruje 🌟

🥲 Prezentujemy już ostatnie recenzje w ramach 𝗜𝗩. 𝗠𝗙𝗧𝗟 „𝗞𝗹𝗮𝘀𝘆𝗸𝗮 𝗢𝗱-𝗡𝗼𝘄𝗮”. Na zakończenie zapraszamy do lektury dwóch spo...
21/04/2026

🥲 Prezentujemy już ostatnie recenzje w ramach 𝗜𝗩. 𝗠𝗙𝗧𝗟 „𝗞𝗹𝗮𝘀𝘆𝗸𝗮 𝗢𝗱-𝗡𝗼𝘄𝗮”. Na zakończenie zapraszamy do lektury dwóch spojrzeń na spektakl "𝗞𝗼𝗰𝗵𝗮𝗻𝗲𝗸" – autorstwa dr Grażyny Szafraniec oraz Wiktorii Formelli.

𝗣𝘀𝘆𝗰𝗵𝗼𝗹𝗼𝗴𝗶𝗰𝘇𝗻𝗮 𝘄𝗶𝘄𝗶𝘀𝗲𝗸𝗰𝗷𝗮 𝗶𝗻𝘀𝘁𝘆𝘁𝘂𝗰𝗷𝗶 𝗺𝗮ł𝘇̇𝗲𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗮. / 𝘢𝘶𝘵. 𝘞𝘪𝘬𝘵𝘰𝘳𝘪𝘢 𝘍𝘰𝘳𝘮𝘦𝘭𝘭𝘢
Wieczorem tego dnia odbyła się premiera „Kochanka” Harolda Pintera w reżyserii Grzegorza Kwasa. To realizacja gospodarza festiwalu – Teatru Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana w Będzinie. Warto docenić sięgnięcie po dość rzadko goszczący na polskich scenach dramat Pintera, który został opublikowany sześćdziesiąt lat temu na łamach „Dialogu” (1966, nr 8). Jednoaktówki brytyjskiego mistrza teatru absurdu nie są przykładem typowych, awangardowych propozycji osadzonych w angielskich realiach społeczno-obyczajowych toteż wybór „Kochanka”, opowiadającego o uniwersalnych problemach, to dobra propozycja na repertuarowe przełamanie w będzińskim teatrze, który specjalizuje się w spektaklach skierowanych przede wszystkim do młodszej widowni. Nowa propozycja dla dorosłej publiczności nie odstraszy elitarnym charakterem. To kameralna komedia o zawiłościach damsko-męskich uczuć, a zarazem nieprzewidywalna podróż w świat małżeńskich relacji, kiedy to codzienność i zgubna rutyna niepostrzeżenie niweczą pożądanie.
„Kochanek” to historia wyimaginowanego czworokąta rozgrywanego przez dwoje partnerów. Sara (Agnieszka Raj-Kubat) i Ryszard (Dariusz Czajkowski) to małżeństwo z dziesięcioletnim stażem. Z pozoru zwyczajne, oparte na konserwatywnym podziale ról: codziennie rano elegancko ubrany mąż wychodzi do pracy, zaś żona nie realizuje się zawodowo, zajmuje się domem. W będzińskiej interpretacji nie widzimy jej przy sprawunkach, może oddawać się pasji i malować ukochane malwy. Akcja dramatu jest skoncentrowana wokół konwencjonalnej rozmowy małżonków. Podczas pogawędki kobieta i mężczyzna nie odrywają wzroku od swoich obowiązków, dywagują o banale codzienności: korkach, spóźnieniach czy kolacji, ale też, jak gdyby nigdy nic, równie beznamiętnym tonem, o przedpołudniowej wizycie kochanka Sary!
Wyobrażenie o tradycyjnym modelu rodziny pryska w mgnieniu oka. Zdaje się, że to na wskroś nowoczesny, otwarty związek; Ryszard nie jest bowiem zazdrosny, w pełni akceptuje romans żony, wręcz dostosowuje do niego własny plan dnia i zostawia pusty dom Sarze na tak długo, jak tego potrzebuje, a na odchodne życzy jej dobrej zabawy. Wkrótce wychodzi na jaw, że on również nie jest jej wierny – wprawdzie mówi, że nie ma kochanki, lecz prostytutkę, a to subtelna różnica; profesjonalistka służy mu wyłącznie do rozbudzania pożądania, a tego nie oczekuje od żony. W kolejnych scenach okazuje się, że w roli kochanka Sary – Maksa – występuje sam Ryszard!
Małżonkowie-kochankowie prowadzą ze sobą erotyczną grę: wchodzą w kolejne role, stają się nieznajomymi, którzy poznali się w parku, podnieca ich podważenie konwenansów, zagrożenie i nieznana sytuacja. To ich sposób na przełamanie rutyny, odświeżenie dziesięcioletniego związku, jednak zabawy tożsamościowe stają się źródłem napięcia wynikającego z zatarcia granic między rolami. Dlatego kolejne spędzenie upojnych chwil z Sarą wywołuje zmianę w Maksie. Mężczyzna wychodzi z jej domu, ale nie wychodząc z roli kochanka, wraca do żony jako Ryszard. Mężczyzna przerywa grę (albo zmienia jej zasady): nie zamierza dłużej akceptować „romansu” żony, zarazem jednak przejmuje kwestie Maksa. Sara po krótkim zagubieniu rozumie intencję Ryszarda. Udziela się jej sensualny nastrój wieczoru i udaje im się pogodzić role małżonków i kochanków.
Aranżacja przestrzeni, przygotowana w pracowni plastycznej pod kierownictwem Jolanty Markowskiej, nie wskazuje, że akcja rozgrywa się – jak sugerował Pinter – w willi w pobliżu Windsoru. Będzińska przestrzeń nie odsyła do angielskiego adresu (prędzej – francuskiego, ale o tym za chwilę), to zawieszona w bezpiecznym „gdziekolwiek, kiedykolwiek”, utrzymana w estetyce realistycznej i podszyta nutą retro, namiastka domu: kanarkowa sofa i kolorystycznie korespondująca z nią lampa z abażurem, do tego stół, krzesła, gramofon, w tle – rama okna. Kostiumy to również ponadczasowa klasyka: czarna sukienka i dwubarwny garnitur. Wszystko wskazuje na to, że Kwas pragnie odczytać historię na poziomie uniwersalnym. Reżyser kreśli inscenizację oszczędnymi środkami, by dać w pełni wybrzmieć tekstowi Pintera. Najistotniejsze w budowaniu dramaturgii zdaje się światło Krzysztofa Kapciaka, które nadaje spektaklowi kolażową strukturę, zaburzając ciągłość blackoutami. Równie ważna jest muzyka skrząca się erotycznymi, głównie francuskimi szlagierami: mowa o powracającym niczym refren utworze „Je t’aime, moi non plus” Serge’a Gainsbourge’a i Jane Birkin, który oddaje przepełnioną sprzecznościami relację małżonków. W kulminacyjnym momencie utwór ustępuje miejsca piosence „Ne me quitte pas” Jacquesa Brela, w finale zaś – dla odmiany angielski hit „She” Engelberta Humperdincka. Istotną rolę w oddaniu skomplikowanej relacji pary podkreśla ruch sceniczny Szymona Michlewicza-Sowy: pełen sensualności i bliskości.
Utwór Pintera jest oparty na konwencji teatru w teatrze oraz piętrowych, nakładających się sytuacjach, które otwierają przed duetem aktorskim ciekawe perspektywy. Agnieszka Raj-Kubat i Dariusz Czajkowski umiejętnie wyciągają dowcip, absurd i perfidię skryte w dialogach Pintera. Lekko i żywo prowadzą rozmowę, otwierając ją na wiele interpretacji. W będzińskiej inscenizacji wyreżyserowanej przez Kwasa mniej wybrzmiewa sensacyjny posmak, więcej tutaj satyry na pruderię będącą źródłem zahamowani i zakłamanie erotyki, ale też refleksji na temat instytucji małżeństwa i gry pozorów prowadzonej między dwojgiem ludzi. Spektakl Teatru Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana w Będzinie to również osobista, sentymentalna podróż Agnieszki Raj-Kubat i Dariusza Czajkowskiego, którzy dzięki temu tekstowi debiutowali przed laty jako aktorzy dramatyczni. Szanownym jubilatom pozostaje życzyć kolejnych, równie interesujących, artystycznych spotkań jak to w „Kochanku”.

"𝗞𝗼𝗰𝗵𝗮𝗻𝗲𝗸" / 𝘢𝘶𝘵. 𝘥𝘳 𝘎𝘳𝘢𝘻̇𝘺𝘯𝘢 𝘚𝘻𝘢𝘧𝘳𝘢𝘯𝘪𝘦𝘤
Autorem sztuki, napisanej w 1962 roku jest Harold Pinter. Reżyserem wersji, którą zobaczyliśmy jest Grzegorz Kwas. Kierownik produkcji Patrycja Kundro. Ruch sceniczny Szymon Michlewicz-Sowa.
W rolach pary małżeńskiej wystąpili Agnieszka Raj-Kubat (Sarah) oraz Dariusz Czajkowski (Richard). Już tytuł sztuki informuje widza, czego można się spodziewać. O początku wiemy, że to gra małżeńska, prowadzona dla wywołania całej palety uczuć, które wygasają po wielu latach „przykładnego” małżeńskiego życia. Muzycznie, w klimat wprowadza widzów utwór „Je t'aime... moi non plus” wykonany przez Serge’a Gainsbourga i Jane Birkin. Słyszymy go ponownie na zakończenie. W roli żony bohaterka siedzi przy stole i rysuje, dialog z mężem sprowadza się do pojedynczych słów powitania go z pracy, pożegnania w kolejnym dniu. Oszczędna w słowach. Czasem pyta, czy mąż jest głodny, czasem tłumaczy dlaczego nie przygotowała posiłku. Pewnie czuje się niedoceniana, może jest znudzona takim życiem. Mąż z kolei nosi garnitur, krawat, z daleka rzuca na kanapę teczkę wracając z pracy, czyta gazetę, stawia pytania „czego się napijesz”, przynosi szklanki, nalewa whiskey. Wspomina o swojej pracy, nudnych obliczeniach, widzimy pragmatyka, pochłoniętego pracą przez większość dnia.
Dowiadujemy się, że to Sarah ma kochanka, mąż dokładnie wie, kiedy i o której godzinie kochanek odwiedza jego żonę. Akceptuje to w pełni, nawet mu trochę współczuje, że kochanek nie widzi zachodu słońca przez to okno. Czerwone szpilki symbolizują przemianę Sary w kobietę, która potrafi wyrażać swoje pragnienia, namiętności, potrzebę akceptacji, pożądania. Jak się okazuje w każdej kobiecie to jest, potrzeba tylko właściwej osoby. Kochanek nosi skórzaną kurtkę, zapala papierosa po scenie namiętności, jest żywiołowy, czuły. Jest niebezpieczny, raz jest napastnikiem w parku, wymuszającym uległość, raz nocnym dozorcą zamykającym Sarę w swojej stróżówce. Z czasem zaczynają się pytania, świadczące o zazdrości, dialogi pełne wzburzenia czy pretensji. Znalazłam w tekście pytania cyrkularne, znane z terapii par małżeńskich (Sarah odpowiada na pytania męża, co o nim sądzi kochanek, albo odwrotnie…?).
Nie ma lepszego utworu niż „Ne me quitte pas” Jacquesa Brela, który idealnie odpowiada treści sztuki. Każe zapomnieć wszystkie złe momenty, nieporozumienia, powolne zabijanie szczęścia, obiecuje królestwo szczęścia i miłości, jest prośbą o pozostanie.
Je te parlerai
De ces amants-là
Qui ont vu deux fois
Leur coeur s'embraser.

Opowiem ci o tych kochankach, których serca się obejmowały, całowały.

Aktorzy taktownie pokazali aspekt fizycznego kontaktu bohaterów, obrus pociągnięty ze stołu stał się pościelą, zmiana światła stworzyła inny nastrój (światło Krzysztof Kapciak).
„She”, które śpiewał Aznavour daje obraz dziewczyny, która „może być setką różnych rzeczy w ciągu jednego tylko dnia”. Dobór repertuaru muzycznego znakomity. Za taki wieczór, jako miłośniczce piosenki francuskiej wypada mi szczególnie podziękować.
Kiedy pojawia się krytyka fizyczności kobiety, widzimy jej zmianę zachowania, płacze, zwija się w pozycji embrionalnej, skarży się na ból głowy, i żadne gierki małżeńskie nie pomogą. A potem drąży temat, dopytuje, nie dowierza.
Przedstawienie przygotowane zostało oczywiście wyłącznie dla widzów dorosłych, jako jednorazowy pokaz, z powodów sentymentalnych. 20 lat wcześniej zagrany był także w Teatrze Dormana, na początku drogi artystycznej tych właśnie dwojga aktorów. Końcowe wizualizacje – malwy, są podobno symbolem namiętnej miłości i ochrony. Było to wspaniałe zakończenie całego festiwalu, serdecznie przyjęte przez publiczność. Aktorzy otrzymali gorące brawa, były kwiaty, prezenty i podziękowania.

👁️Tym razem zapraszamy do lektury dwóch spojrzeń na spektakl "𝗗𝘇𝗶𝗲𝘄𝗰𝘇𝘆𝗻𝗸𝗮 𝘇 𝘇𝗮𝗽𝗮ł𝗸𝗮𝗺𝗶"  w ramach 𝗜𝗩. 𝗠𝗙𝗧𝗟 „𝗞𝗹𝗮𝘀𝘆𝗸𝗮 𝗢𝗱-𝗡𝗼...
21/04/2026

👁️Tym razem zapraszamy do lektury dwóch spojrzeń na spektakl "𝗗𝘇𝗶𝗲𝘄𝗰𝘇𝘆𝗻𝗸𝗮 𝘇 𝘇𝗮𝗽𝗮ł𝗸𝗮𝗺𝗶" w ramach 𝗜𝗩. 𝗠𝗙𝗧𝗟 „𝗞𝗹𝗮𝘀𝘆𝗸𝗮 𝗢𝗱-𝗡𝗼𝘄𝗮” autorstwa Grażyny Szafraniec oraz Wiktorii Formelli.

"𝗗𝘇𝗶𝗲𝘄𝗰𝘇𝘆𝗻𝗸𝗮 𝘇 𝘇𝗮𝗽𝗮ł𝗸𝗮𝗺𝗶" / 𝘢𝘶𝘵. 𝘥𝘳 𝘎𝘳𝘢𝘻̇𝘺𝘯𝘢 𝘚𝘻𝘢𝘧𝘳𝘢𝘯𝘪𝘦𝘤
Teatr Maska Rzeszów przygotował na tegoroczny konkurs godzinną opowieść ruchową, z dużym oparciem o plastyczne środki ekspresji oraz doskonale dobraną muzykę, w reżyserii Bartłomieja Ostapczuka, asystentka reżysera Katarzyna Lewandowska. Kreacje aktorskie stworzyli: Anna Złomańczuk, Anna Kukułowicz, Ewa Mrówczyńska, Natalia Zduń, Tomasz Kuliberda, Emil Musialski. Baśń napisana przez H. Ch. Andersena w 1845 roku, jest krytyką ludzkiej obojętności na cierpienie dziecka. Obecna od tylu lat w kulturze dla dzieci była inspiracją dla poetów, twórców teatralnych, dla reżyserów filmowych, do adaptacji muzycznych (opery, albumy muzyczne). Teatry złożone z osób z niepełnosprawnościami często sięgają po ten tekst. Niepodważalne są jego walory wychowawcze i poznawcze. Sceny poprowadzone zostały zgodnie z oryginalną treścią baśni. Z kilku stron tekstu twórcy przedstawienia stworzyli interesującą całość, pełną szczegółów poprowadzonej narracji, tym razem niewerbalnymi środkami ekspresji.
Brawa dla scenografa i jego asystentki (Sławomir Szondelmajer Anna Macugowska), za imponujące rozmachem, ruchome dekoracje oraz pomysły na kostiumy i rekwizyty, charakteryzację (pokrążone oczy, wychudzona twarz tytułowej bohaterki). Ubrania w żywych kolorach, schowane były pod szarymi pelerynami z kapturem, które stanowiły obiekt zmagania się człowieka, upadku jego człowieczeństwa. Autorka muzyki (Jagoda Stanicka) budowała stosowne zmieniające się nastroje, towarzyszące uczuciom widza, początkowo neutralne, później zawierające smutek, samotność, radość, w klimacie przygotowań do przywitania nowego roku, zabawy taneczne na dalszym planie, próby nawiązania kontaktu z ludźmi/prośby o pomoc, obojętność ludzi, aż do dramatycznej śmierci głównej bohaterki z wyziębienia. Za reżyserię światła odpowiadał Bartłomiej Ostapczuk. Dużo scen prowadzonych było w mroku, bez użycia iluminacji, zgodnie z epoką w jakiej toczy się akcja. Reflektory punktowe wzmacniały siłę przekazu w scenach dramatycznych. Przemieszczanie się głównej bohaterki po uliczkach ukazano za pomocą przesuwanych przez aktorów latarni na kołach, ona sama biegnie w miejscu, odtwarza to perfekcyjnie, w zmiennym tempie. Aktorka grająca główną rolę stworzyła przejmującą postać wrażliwej, biednej dziewczynki, która w grudniową noc próbuje sprzedać zapałki. Ludzie zajęci własnymi przygotowaniami mijają ją w pośpiechu. Zziębnięta, rozpala kolejno 4 zapałki, każda z nich symbolizuje jej pragnienia: ogrzania się (piec), zjedzenia posiłku (gęś), chęć posiadania choinki, wizję spotkania ukochanej babci. Ukazano rozwarstwienie społeczne, rozdzielono światy na wnętrza - ciepłe, dostatnie, bogate, pełne wzajemnych uczuć i zewnętrzny świat - samotności, zimna, ludzkiego odrzucenia i obojętności.
Wzruszająca jest wizja spotkania zmarłej babci, babcia zabiera ją tam, gdzie nie ma zimna ani głodu. Przejmujące zakończenie śmierci dziewczyny, zamiana aktorki na lalkę, łudząco podobną wszystkimi cechami fizycznymi i ubiorem, zrobiło wrażenie nawet na dorosłych. Zamieniono także babcię na lalkę, z zachowaniem stopnia podobieństwa wyglądu i stroju. Na dalszym planie znalazł się anioł, jako symbol przyjęcia ich obydwu do krainy, w której człowiekowi nie powinno już brakować niczego.
Z trudem przyznaję, że młoda widownia nie koncentrowała się w pełni na treści scen pantomimicznych. Potrzeba ruchu i rozmowy u dziewcząt w rzędzie przede mną bardzo mi przeszkadzała w skupieniu. Zajmując miejsca w ostatnich rzędach staram się dostrzec jakiego typu trudności w zakresie percepcji może mieć widz w dalszych rzędach widowni.
Dziękuję zespołowi Teatru Maska za stworzenie spójnego artystycznie widowiska, które wzrusza, skłania do refleksji, zachwyca. Państwa ekspresja emocji wyrażana mimiką i ciałem, zgodność nastrojów muzycznych z treścią scen, przepiękna strona wizualna przedstawienia, wreszcie aspekty wychowawcze w formie pozbawionej tekstu literackiego zasługują w pełni na uznanie, oklaski i nagrody.

𝗠𝗶𝗹𝗰𝘇𝗲𝗻𝗶𝗲, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗲 𝘄𝘆𝗿𝗮𝘇̇𝗮 𝘄𝗶𝗲̨𝗰𝗲𝗷 𝗻𝗶𝘇̇ 𝘁𝘆𝘀𝗶𝗮̨𝗰 𝘀ł𝗼́𝘄. / 𝘢𝘶𝘵. 𝘞𝘪𝘬𝘵𝘰𝘳𝘪𝘢 𝘍𝘰𝘳𝘮𝘢𝘭𝘭𝘢
Pierwsza z piątkowych, teatralnych propozycji wyróżniała się na tle konkursowych przedstawień. Realizacja Teatr Maska Rzeszów to zderzenie klasycznej, popularnej baśni Hansa Christiana Andersena z oryginalną, rzadko goszczącą na rodzimych scenach konwencją teatralną. Bartłomiej Ostapczuk (aktor-mim, reżyser i choreograf, pomysłodawca oraz założyciel Warszawskiego Centrum Pantomimy) stwierdził, że „Dziewczynka z zapałkami” jest na tyle popularną historią, że można ją opowiedzieć językiem pantomimy. Baśń Andersena opowiada o biednej Dziewczynce (Anna Złomańczuk), która podczas ostatniej nocy roku sprzedaje zapałki. Mimo spotkania wielu osób, nie udaje jej się sprzedać ani jednej paczki, co sprawia, że nie może wrócić do domu. Dziewczynka postanawia zapalić jedną z zapałek, aby ogrzać zmarznięte ciało. Każda kolejna zapalona zapałka uruchamia przed nią piękne, pozytywnie nastrajające wizje, które znikają wraz z płomieniem. Historia pozbawiona pozytywnego zakończenia (przepięknie zainscenizowany finał z wykorzystaniem lalek!) to przejmujący apel o wrażliwość, empatię i odpowiedzialność za los słabszych.
Ostapczuk, ekspert od pantomimy, nie tylko wiernie podąża za znanym przebiegiem wydarzeń, ale też wzbogaca króciutką baśń o własne wątki (np. list, który Dziewczynka z oddaniem niesie adresowi, a ten bez chwili zawahania niweczy jej wysiłek i rwie przesyłkę). Dzięki temu świat wykreowany przez zespół Teatru Maska w Rzeszowie jest bliski charakterowi baśni duńskiego pisarza, lecz staje się pełniejszy, pogłębiony.
Reżyser postawił na pantomimę ortodoksyjną, a przez to wymagającą dla współczesnej publiczności – przyzwyczajonej do nadmiaru komunikatów, miewającej problemy z koncentracją czy wyobraźnią. Milczenie w „Dziewczynce z zapałkami” pokazuje jednak, że słowo nie jest niezbędne, gdy komunikat jest w przemyślany sposób budowany innymi środkami. Choć ze sceny nie pada ani jedno słowo, bez problemu możemy poczuć atmosferę magicznego, zimowego wieczoru nakreśloną przez mistrza Andersena. Wszystko to za sprawą przestrzeni, wykreowanej przez Sławomira Szondelmajera i Annę Macugowską, opartej na zasadzie pars pro toto: zamiast pejzażu miasta – uliczne lampy zapalane przez Latarnika (Emil Musialski), w miejsce domu – pokaźnych rozmiarów, mobilne ramy okienne, zamiast drobiazgowo odmalowanego świątecznego czasu – choinka i prezenty. Scenografia, podobnie jak kostiumy Agnieszki Magiery, ulegają metamorfozom, a dzięki temu świetnie współgrają z nastrojem poszczególnych scen. Istotną rolę odgrywa też ilustracyjna muzyka Jagody Stanickiej, w której można odnaleźć sporo nawiązań do utworów zyskujących na popularności w świątecznym czasie. Ostapczuk ukierunkowuje uwagę publiczności sugestywną reżyserią światła, ale też zabawą rytmem, tempem (przyspieszenia, zwolnienia), podziałem na choreograficzne sekcje i stopklatki, a także pomysłowymi, efektownymi rozwiązaniami technicznymi (choćby scena schodzenia po schodach). Dzięki zdyscyplinowanej pracy wspomnianych artystek i artystów, ale też zespołu aktorskiego Teatru Maska w Rzeszowie, który sprostał wymagającemu wyzwaniu, powstała interesująca, otwarta na wieloznaczne odczytania propozycja. To świetny przykład odczytania klasyki literatury od-nowa: zarówno pod względem formy, jak i treści. Rzeszowski spektakl to też propozycja autentycznie egalitarna, skierowana do każdego – niezależnie od jego kompetencji, wieku czy kultury.

Milczenie, które wyraża więcej niż tysiąc słów
Pierwsza z piątkowych, teatralnych propozycji wyróżniała się na tle konkursowych przedstawień. Realizacja Teatru Maska w Rzeszowie to zderzenie klasycznej, popularnej baśni Hansa Christiana Andersena z oryginalną, rzadko goszczącą na rodzimych scenach konwencją teatralną. Bartłomiej Ostapczuk (aktor-mim, reżyser i choreograf, pomysłodawca oraz założyciel Warszawskiego Centrum Pantomimy) stwierdził, że „Dziewczynka z zapałkami” jest na tyle popularną historią, że można ją opowiedzieć językiem pantomimy. Baśń Andersena opowiada o biednej Dziewczynce (Anna Złomańczuk), która podczas ostatniej nocy roku sprzedaje zapałki. Mimo spotkania wielu osób, nie udaje jej się sprzedać ani jednej paczki, co sprawia, że nie może wrócić do domu. Dziewczynka postanawia zapalić jedną z zapałek, aby ogrzać zmarznięte ciało. Każda kolejna zapalona zapałka uruchamia przed nią piękne, pozytywnie nastrajające wizje, które znikają wraz z płomieniem. Historia pozbawiona pozytywnego zakończenia (przepięknie zainscenizowany finał z wykorzystaniem lalek!) to przejmujący apel o wrażliwość, empatię i odpowiedzialność za los słabszych.
Ostapczuk, ekspert od pantomimy, nie tylko wiernie podąża za znanym przebiegiem wydarzeń, ale też wzbogaca króciutką baśń o własne wątki (np. list, który Dziewczynka z oddaniem niesie adresowi, a ten bez chwili zawahania niweczy jej wysiłek i rwie przesyłkę). Dzięki temu świat wykreowany przez zespół Teatru Maska w Rzeszowie jest bliski charakterowi baśni duńskiego pisarza, lecz staje się pełniejszy, pogłębiony.
Reżyser postawił na pantomimę ortodoksyjną, a przez to wymagającą dla współczesnej publiczności – przyzwyczajonej do nadmiaru komunikatów, miewającej problemy z koncentracją czy wyobraźnią. Milczenie w „Dziewczynce z zapałkami” pokazuje jednak, że słowo nie jest niezbędne, gdy komunikat jest w przemyślany sposób budowany innymi środkami. Choć ze sceny nie pada ani jedno słowo, bez problemu możemy poczuć atmosferę magicznego, zimowego wieczoru nakreśloną przez mistrza Andersena. Wszystko to za sprawą przestrzeni, wykreowanej przez Sławomira Szondelmajera i Annę Macugowską, opartej na zasadzie pars pro toto: zamiast pejzażu miasta – uliczne lampy zapalane przez Latarnika (Emil Musialski), w miejsce domu – pokaźnych rozmiarów, mobilne ramy okienne, zamiast drobiazgowo odmalowanego świątecznego czasu – choinka i prezenty. Scenografia, podobnie jak kostiumy Agnieszki Magiery, ulegają metamorfozom, a dzięki temu świetnie współgrają z nastrojem poszczególnych scen. Istotną rolę odgrywa też ilustracyjna muzyka Jagody Stanickiej, w której można odnaleźć sporo nawiązań do utworów zyskujących na popularności w świątecznym czasie. Ostapczuk ukierunkowuje uwagę publiczności sugestywną reżyserią światła, ale też zabawą rytmem, tempem (przyspieszenia, zwolnienia), podziałem na choreograficzne sekcje i stopklatki, a także pomysłowymi, efektownymi rozwiązaniami technicznymi (choćby scena schodzenia po schodach). Dzięki zdyscyplinowanej pracy wspomnianych artystek i artystów, ale też zespołu aktorskiego Teatru Maska w Rzeszowie, który sprostał wymagającemu wyzwaniu, powstała interesująca, otwarta na wieloznaczne odczytania propozycja. To świetny przykład odczytania klasyki literatury od-nowa: zarówno pod względem formy, jak i treści. Rzeszowski spektakl to też propozycja autentycznie egalitarna, skierowana do każdego – niezależnie od jego kompetencji, wieku czy kultury.

🧐 Nie przegapcie kolejnych festiwalowych recenzji  𝗜𝗩. 𝗠𝗙𝗧𝗟 „𝗞𝗹𝗮𝘀𝘆𝗸𝗮 𝗢𝗱-𝗡𝗼𝘄𝗮” autorstwa dr Grażyny Szafraniec."𝗧𝗿𝘇𝘆 𝘀́𝘄𝗶...
21/04/2026

🧐 Nie przegapcie kolejnych festiwalowych recenzji 𝗜𝗩. 𝗠𝗙𝗧𝗟 „𝗞𝗹𝗮𝘀𝘆𝗸𝗮 𝗢𝗱-𝗡𝗼𝘄𝗮” autorstwa dr Grażyny Szafraniec.

"𝗧𝗿𝘇𝘆 𝘀́𝘄𝗶𝗻𝗸𝗶 𝗰𝘇𝘆𝗹𝗶 𝗿𝗼́𝘇̇𝗼𝘄𝗲 𝘁𝗿𝗶𝗼 𝗸𝗼𝗻𝘁𝗿𝗮 𝘄𝗶𝗹𝗰𝘇𝘆 𝗮𝗽𝗲𝘁𝘆𝘁" / Teatr Lalek "Pleciuga" w Szczecinie

Spektakl dla maluchów od 5 roku życia. Początek przedstawienia to wesołe zabawy rodzeństwa Aleksa, Magdy i Gabrysi, mieszkających w jednym pokoju, kłótnie w grach typu Twister. Aktorzy wypytują dzieci na widowni o motywy prawdziwych kłótni, o reakcje rodziców, pokazują negatywne zachowania. Wkracza tata, wyśmiewa zachowania swoich dzieci, wspomina (co bardzo ważne!) o bajkoterapeutycznej mocy opowieści o trzech świnkach, dzięki której zniknęły kłótnie w jego rodzinie. Nasi bohaterowie zamieniają się więc kolejno (o tym zaczyna się piosenka) w leniwą, senną, powolną, zainteresowaną słodyczami świnkę Śpinkę. Kolejna zwrotka piosenki to opowieść o wesołej Głupcince, rozrabiającej, bez pamięci do wyrażeń (filonomia zamiast filozofia, prymustka – prymuska itp.). W zwrotce trzeciej przedstawia się Mądralinka, w okularach, uzdolniona artystycznie, wykształcona literacko i muzycznie, rozważna, o nienagannych manierach, elokwentna, znawczyni stolic, zainteresowana rozwojem osobistym. Rodzeństwo się przechwala, zaczepia, wołają na pomoc tatę. W dniu 10 urodzin tata proponuje świnkom opuszczenie domu i rozpoczęcie samodzielnego życia, a to i tak rok później, niż dzieje się to w innych domach. Tata roni z tego powodu łzę, przypomina zasadę trzymania się razem, dzielenia wiedzą, w przeciwnym razie świnki utracą życie na ludzkim talerzu. Zadaniem dla świnek jest budowa bezpiecznych schronień dla siebie, uważanie na wilka. Piosenka w marszowym, a potem synkopowanym rytmie informuje widzów o odwadze, chęci przygód, zwiedzania lasu i okolic, z kompasem, kanapkami, dobrym humorem. Przy wyborze trasy (jednej z trzech) bardzo doceniam ćwiczenie słuchu fonemowego, analiza i synteza głoskowa wyrazów p o l e, l a s, g ó r a. Dzieciom w tym wieku potrzeba wielu ćwiczeń percepcji słuchowej. Aktorzy proszą dzieci z widowni o pomoc w wyborze trasy, angażując je w ćwiczenia ruchowe.
Świnka śpioch rapując, buduje wraz z siostrami domek ze słodyczy, żelków, makaronów, dekorując stojące tam wcześniej konstrukcje. Drugi dom powstaje z mydlanych baniek, dzięki fantazji, także we współpracy. Trzeci domek powstaje przy operowej wokalizie, ma to być dom bezpieczny, wygodny, forteca z twardych klocków. Muzycznie zakrada się kakofonia, nakładające się trzy motywy muzyczne, charakterystyczne dla budowania każdego domu (rap, pop, opera), słowne „przepychanki” czyj dom jest najlepszy. Na scenę w końcu wkracza wilk, charakteryzując się w utworze „Głodnego wilka blues”, (artysta, indywidualista, nonkonformista, wegetarianin zajadający miks trawy z malinami). Na scenie widzimy specyficzny typ mikrofonu retro na podwyższeniu, tudzież żarówki ułożone w formie portalu, w klimacie rewiowej scenografii.
Wilk chce zakończyć swoją wegetariańską dietę, zamierza pożreć świnkę, w postaci kotletów mielonych, gulaszu, szynki. Żelki mu nie smakują. Tutaj zaczyna się taki trochę „misz-masz”, za dużo wszystkiego. Powołuje się na Mickiewicza (?) Dzieci są proszone o głośne okrzyki „golonko”. Świnka wspomina zająca z bajki Zając i wilk, śpiewa „Długość dźwięku samotności” zespołu Myslovitz. Domek z baniek mydlanych nie ma drzwi, łatwo go zdmuchnąć. Pojawia się aluzja do blondynek, uciekanie i gonitwa w bardzo szybkim tempie. Przezorna Mądralinka, nie otwiera drzwi nieznajomym, a nie ma jeszcze wizjera. Boi się oszustwa, udawania, modulacji głosu u oszustów. Jest pytanie o kredyt, pada kąśliwa uwaga o wysokości pensji aktorki. Znawczyni Schopenhauera cytuje filozoficzne mądrości. Rodzeństwo planuje co zrobić, wzniecają ogień w kominku przeciwko wilkowi, który chciał wejść do domu przez komin. Dzięki pomysłowi Głupcinki, dzięki sile Śpinki plan został zrealizowany, wilk pokonany.
Przedstawienie kończy pieśń o sile grupy, o łączeniu zdolności i mocy. Wilk przekonuje się do wegetarianizmu, prosi świnki o przyjaźń. Ponieważ świnki lubią śpiewać, zapraszają wilka do chóru w sekcji głosów basowych, będą budować także domki dla zwierząt leśnych, a wilk będzie inżynierem.
40 minutowa forma słowno-muzyczna, momentami zabawna, z niewielką porcją strachu, zachowuje podstawowe przesłanie o budowie domu bezpiecznego, zasadzie nie wpuszczania osób obcych, sile współpracy, różnorodności osobowości i potencjałów. Przysłuchiwałam się rozmowie aktorki z dziećmi z jury, zmiana budulca domu (słoma, drewno, cegła) wynikała z potrzeby uczynienia treści bajki bliższej dzieciom. Tekst Magdalena Miklasz. Reżyseria Marta Łągiewka. Scenografia Igor Fijałkowski. Muzyka Hubert Walkowski. Obsada: Marta Łągiewka, Gabriela Gola, Aleks Joński, Maciej Sikorski.

"𝗦́𝘄𝗶𝗲̨𝗰𝗶 𝗼𝘀𝗶𝗲𝗱𝗹𝗼𝘄𝗶" / Teatr Zielone Słońce

Autorką tekstu jest Lidia Amejko, dla mnie wybitna obserwatorka życia społecznego. Spektakl przeznaczony jest dla widzów od 16 roku życia, jury dziecięco-młodzieżowe nie mogło go zobaczyć. Brzmienie akordeonu (Artur Michnik) – muzyczny wstęp do całości, kilka zaledwie powtarzanych interwałów/akordów pewnie celowo wydłuża czas oczekiwania akcji. Perkusja (Dawid Katolik) świetnie pełniła funkcje ilustracyjne podczas tych 60 minut. Kompozytorem jest Jacek Wierzchowski.
Aktor i reżyser jednocześnie, Kamil Katolik w fascynujący sposób stwarza pełną niepokoju opowieść o losach zwyczajnych ludzi, mieszkańców pewnego osiedla jakich wiele…. Scena to pudło rozmontowanego, starego akordeonu, na początku przykrytego czerwonym welurem. Kiedy zasłona opada, otwierane są połówki okien, wysuwana scena, a na niej pojawiają się miniaturowe elementy, sylwetki osób, metalowe, proste marionetki, rekwizyty, symbole. Poznajemy ciemne strony życia, kolejne problemy - wielkie w skali indywidualnej moralności, nic nie znaczące z perspektywy wszechświata. A jednak Stwórca pilnuje każdej ludzkiej istoty, zwłaszcza grzesznej. Narrator porusza się w przestrzeniach dalekich od ideału, opowiada o betonowej, szarej pulpie, zrzuconej z betoniarki przez Stwórcę gdzieś na końcu świata. Bloki to prawdziwe kratki wentylacyjne. Tak zbudowany mikroświat powoduje skojarzenia z teatrem ulicznym, podwórkowym, spektakl może być zagrany wszędzie….
Czytelników przepraszam za takie szczegółowe prowadzenie przez treści kolejnych scen. Wiem, że oceną od strony teatrologii zajmują się moje dwie urocze koleżanki recenzentki. Wiem też, że recenzje czytają osoby, które nie mogły być na festiwalu.
Bohaterowie to kolejno Eryk, bez sumienia, gdyż „wypocił je w fitnessie”, skoncentrowany na budowie masy. Narrator wypowiada kilka słów i już widzimy jaki to typ. Jak nawiązać kontakt, jak dotrzeć do kogoś, kto nie śni, niewiele pamięta, grzeszy – takie dylematy ma Bóg. Wiadomość/ ostrzeżenie o istnieniu piekła, zostaje przesłana Erykowi smsem. Ten oczywiście uznaje to za pogróżki od dealera, kupuje kolejną broń. Eryk nie odbiera też telefonu od Boga, dlatego Bóg wysyła do niego Anioła. Michał Archanioł, długo błądzi po osiedlu, nigdzie nie może trafić, gdyż pomieszanie numerów domów to podobno zabieg celowy, na wypadek wojny, aby wróg się pogubił. Odnaleziony za sklepem monopolowym Eryk łatwo pokonuje Anioła, łamiąc mu skrzydła, wcześniej razi paralizatorem. Skutecznym sposobem na Eryka okazał się dopiero nieposłuszny automat do napojów na siłowni, który zamiast wody wyrzucał żółtą lemoniadę. Wściekły Eryk zdemolował osiedle, zrozumiał, że jest na świecie jakaś siła wyższa. Zmienił się, nawet wstąpił do zakonu. Automat do napojów obudził jego sumienie.
Historia nr 2 to opowiastka o Apolonii, która z zamiarem czynienia dobra pracowała w agencji towarzyskiej. W scenach animacji metalowych marionetek rytm, tempo i dynamika odegrały znaczącą rolę. Taki styl życia zmusza Stwórcę do interwencji i ukazania się Apolonii. Ta nie rozpoznając Boga, bo i skąd miałaby Go znać, opowiada o taśmach z senatorem, o niepłaceniu podatków. Kamil Katolik dba, aby znaczące fragmenty tekstu Boga („jestem wszędzie, widzę wszystko”) dotarły do widza: z głową w akordeonie patrzy prosto w nasze oczy. Pan skarży się na rozmiar populacji, o którą musi dbać, aby „wdmuchnąć im dusze”, coraz bardziej traci siły. Gra świateł (twarz podświetlana od dołu, małe punktowe źródła światła) dodaje dramatyzmu w wielu sytuacjach. Strategią Boga na Apolonię była prokreacja, po 15 latach nieustannego rodzenia dzieci, umiera i trafia do nieba. Po śmierci Apolonii „dobroczynieniem” na osiedlu nikt się już nie zajmuje.
Opowieść nr 3 zaczyna się od dźwięków obrzeża słoika wypełnionego cieczą. Angelika, dziecko alkoholików (stukanie naczyń, przelewanie), grzeczna, małomówna (jak to DDA), pada ofiarą gwałtu i zabójstwa. W odnalezionych słoikach znajdują się zapiski jej dramatycznych przeżyć z doświadczanej przemocy fizycznej i seksualnej. Do ich rozbrojenia ze względu na kaliber czynów potrzebni byli saperzy i poligon. Jako widzowie jesteśmy coraz bardziej wstrząśnięci. Dziękuję twórcom (Pani Lidio, Panie Kamilu) za to wyjątkowe, poruszające dzieło…. Ileż tam wątków, bezradność organów ścigania, nieskuteczność pomocy psychologicznej (techniki zamykania złości w słoiku, wypuszczania balonów). Splatają się losy Angeliki i Eryka, który ma całe ogromne pokłady złości, Eryk zadaje to pytanie… co mamy robić z tą złością…..okazuje się, że to dlatego pojemniki na szkło zostały wystawione na osiedlu, kiedy są opróżniane -ludzie, na wszelki wypadek schodzą do schronu. Tej części towarzyszy mocny rockowy puls perkusji.
Kolejna część opowieści o mieszkańcach osiedla, związana ze znikaniem ludzi post mortem, opiera się na pomyśle założenia w Niebie internetu, do wyjaśniania spraw ważnych z rodziną, bankructwa, spraw spadkowych. Kolejny bohater to Wojciech z 9(!) piętra, specjalista od komputerów, samotnik mieszkający z matką, haker, złodziej, terrorysta (krach na giełdzie, katastrofy samolotów to jego sprawki, bez wychodzenia z domu), został wynajęty przez diabły do zniszczenia internetu. Diabły zamienił w wirusy, siejące zniszczenia w sieci. „A może by tak wgrać świat jeszcze raz?” pyta Boga Wojciech. Znowu potrzebna jest anielska pomoc, w roli Archanioła tym razem wystąpił Dawid Katolik, opuszczając na moment perkusję. Pojawia się wątek gier komputerowych (Armageddon 5005010), wirtualnej przestrzeni, wielokrotnej utraty życia, święty Wojciech stał się patronem internetu, założył e-bank, dzięki któremu można kupować w niebie akcje, pomnażać majątek, aby rodzina go nie roztrwoniła.
Prawdziwy ogień i dym wprowadza nas w opowieść toczącą się na 10 piętrze, w mieszkaniu Jaracza. Pamięć jest jak więzienie, „wspomnienia z dzieciństwa są najgorsze”. Kolejka ludzi chętnych do unicestwienia pamięci, usunięcia czarnych nitek pamięci był długa, sąsiedzi mieli mnóstwo powodów, dla których chcieli usunąć wspomnienia (śmierć syna, śmierć męża). Pojawia się komiczna babcia Moherkowa, z demencją, wyłącznie dobrymi wspomnieniami. Pomysłowość literacka autorów jest imponująca. Dzięki substancjom („zielsko”) blizny pamięci są wygładzone, rany wspomnień usunięte. Na zakończenie pojawia się muzyczny motyw początkowy. Opuszczając swoją pozycję za mikrosceną, mikroświatem, na której tak wiele zobaczyliśmy, Kamil Katolik poddaje myśl przeniesienia osiedla do muzeum, ale już dawno tam jesteśmy. Fenomenalne rozwiązania wizualno-plastyczne, pomysłowe, lakoniczne, proste środki, ruch, taniec, światło i muzyka na żywo dopełniły całości. Misterium żywota istoty homo. Schodzenia na dno i podnoszenia się, gubienia i odnajdywania właściwej drogi, sensu…

"𝗥𝗲𝗽𝘂𝗯𝗹𝗶𝗸𝗮 𝗺𝗮𝗿𝘇𝗲𝗻́" / Teatr Śmiechu/Theater des Lachens

Inspirowany prozą Brunona Schulza, spektakl w reżyserii Franka Soehnle przeznaczony dla młodzieży od 16 roku życia, wzbudził spore uznanie widowni, mimo bariery językowej. Nie wszystkie treści były tłumaczone czy podawane w języku polskim. Aktorzy Matylda Matuszczak (Adela), Arkadiusz Porada (znany nam z poprzedniej edycji festiwalu), Torsten Gesser i Søren Gundermann tworzą poetycki spektakl, z przepiękną scenografią (Leonard Wanner, Frank Soehnle), muzyką na żywo (Søren Gundermann), z wykorzystaniem lalek i rekwizytów, w atmosferze owianej tajemnicą, oniryczny, zagadkowy, dopuszczający wielość interpretacji. Główny bohater zaczyna liczyć, odkrywa specyficzne lata, z trzynastym „fałszywym” miesiącem, to w nim dzieje się akcja. Cofa się do jakże ważnych wspomnień z czasów dzieciństwa i młodości. Jego ojciec jest kupcem, staje się demiurgiem, magiem, stopniowo zmieniającym swą formę i znaczenie dla bliskich. Sporo jest w spektaklu scen surrealistycznych, bogactwo masek przeróżnych rozmiarów (trzy osoby potrafią wykreować cały tłum dziwacznych postaci). Ogromnym walorem jest w spektaklu muzyka na żywo, pianino, wykorzystane także w celach rytmicznych, jako instrument perkusyjny. Struny pianina są źródłem specyficznych dźwięków. Zachwycające są sceny tańca Adeli, czerwony wielofunkcyjny szal, białe pióra mankietów. Jesteśmy świadkami zmiany pór roku, nastania zimy, mrozu. Ojciec coraz bardziej podupada na zdrowiu, staje się ekscentryczny, oddala się od rodziny, przesiaduje w domu, prowadzi rozmowy z Bogiem, stopniowo traci kontakt z bliskimi, pogrąża się w świecie własnych obsesji. Specyficzne zainteresowania ojca (ptasimi jajami), są niezrozumiałe dla innych. Semantyczna gęstość oryginalnego tekstu jest trudna do analizy bez znajomości języka niemieckiego. Aby móc właściwie odczytać symbolikę, niezbędne byłoby ponowne (nawet wielokrotne) zobaczenie Marzeń. Adela uwalnia ptaki (wiemy, co to oznacza w tekście). Akcja często przenosi się na tylny, wyższy, dobrze widoczny plan. Zachwycające są rozwiązania plastyczne lalek, stylowe kostiumy z epoki, dużo czerwonego koloru, w kontraście dla bieli obrusa na stole. Zmniejsza się rozmiar stołu, z wielkiego biesiadnego, do rozmiaru biurka do zapisywania wspomnień. Niezwykłe malarskie są efekty lotu stada wolnych ptaków, gra świateł, akcja toczy się na tle zachmurzonego nieba. Odbywa się znany z tekstu oryginalnego spór o materię ożywioną i nieożywioną, znaleziona jest mapa miasta (z ulicą Krokodyli – symbolem moralnego upadku), alter ego autora wykonuje pieśń o „rzeczywistości cienkiej jak papier”. Wykorzystanie gazet do stworzenia z postaci kobiety dziwnego monstrum, tracącego równowagę, elegancję i harmonię na rzecz chaosu- nasuwa skojarzenia z podświadomością. Zainteresowania ojca kukłami, manekinami symbolizują utratę tożsamości. Ojciec zamienia się w karakona - karalucha. Animacja wielkiego karalucha – mistrzowska! (Matylda Matuszak), pieśń „Martwej materii nie ma, martwota tylko pozorem jest, za którą się ukrywają nieznane formy życia”. Scena z robalami (ślimakami? z tyłu sali nie widać dobrze) jest wybitna (brawo wszyscy)! W końcowej części osobny plan dla fantazji powstaje w owalu lustra/obrazu, przykryty nicią pajęczą. Jesteśmy z natury budowniczymi, twierdzi samotny bohater trzymający własne fantazje na wodzy. „Siedzę i słucham ciszy. Dla dobrej woli nie ma zapory, intensywnej chęci nic się nie oprze. Muszę sobie tylko wyobrazić drzwi, dobre stare drzwi, jak w kuchni mego dzieciństwa. Nie ma pokoju tak zamurowanego, żeby się na takie drzwi zaufane nie otwierał”. W tej adaptacji dostrzegamy doskonały warsztat aktorski, wymagający znajomości tekstu w dwóch językach, animowania tak licznych lalek, operowania maskami, tkaniną, przekształcania jednych form w inne, budowania iluzji, zachowania jedności treści tekstu z nastrojem muzyki. Młodzież doceniła tę staranność, długo oklaskując twórców, prosząc o zdjęcia po spektaklu, prowadząc rozmowy z aktorami. W nas widzach dorosłych długo pozostanie to przeżycie….Kiedy wyrywamy się z miejsc naszego urodzenia, po latach z tęsknotą do nich wracamy. Jeśli nie w świecie rzeczywistym to przynajmniej w świecie projekcji wyobraźni. W dostępnej dla każdego Republice Marzeń.

Adres

Ulica Teatralna 4
Bedzin
42-500

Telefon

+48322698912

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Teatr Dormana umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Teatr Dormana:

Udostępnij

Kategoria