18/12/2013
Czas na spis fabuły Dzikich!
Grupa Wolnych Ludzi z rozkazu Styra, magnara Thennu, została wyznaczona do poszukiwania potężnego artefaktu. Był nim róg, na którego wezwanie miały odpowiedzieć olbrzymy z gór pogrążone w długoletnim śnie. W skład łupieżców pochodzących z hufca Styra, wchodzili jego pobratymcy – Thennowie, Rogostopi, a także Kanibale z Skagos. Ze względu na takie zróżnicowanie grupa nie darzyła siebie całkowitym zaufaniem, co podkreślało zachowanie dowódcy – Jarla, należącego do pobratymców Magnara.
Jarl prowadził Wolnych Ludzi ścieżkami wydeptanymi przez poprzednie grupy łupieżców, które nie wróciły lub wróciły z wyprawy zdziesiątkowane z niepowodzeniem. Tym razem miało się udać, gdyż Styr wybrał najlepszych z najlepszych.
Dzicy skierowali się na zachód i szybko natrafili na ciało, zawalone gałęziami. Po dokładniejszym oględzinach okazało się że twarz postaci jest nienaturalnie biała. Gdy jeden z łupieżców chciał przyjrzeć się dokładniej, trup chwycił go za rękę. Wojownik odskoczył, a ciało wróciło do stanu poprzedniego.
Łupieżcy postanowili jak najszybciej rozpocząć poszukiwania rogu, który miał być ukryty gdzieś w okolicy. Ku ogólnemu zaskoczeniu, artefakt bardzo szybko został znaleziony w pobliskiej gęstwinie. Narodziła się myśl, że róg mógł znajdować się w posiadaniu innych Wolnych Ludzi, którym nie było dane ukończyć misji.
Następnie, grupa zajęła się poszukiwaniem dwóch brakujący części manuskryptu – była to „instrukcja” rytuału. Dopiero po jego przeprowadzeniu, róg mógł być prawidłowo użyty. Tak jak róg, znaleziono je szybko dzięki umiejętnościom jednego z łupieżców. Pismo było jednak zapisane w nieznanym przez nikogo, więc polegając na wiadomościach Jarla, Wolni Ludzie udali się to jednego z miejsc, w których niegdyś na tych ziemiach rósł Boży Gaj. Do takich miejscach często zaglądali szamani, którzy mogliby przetłumaczyć manuskrypt.
W napiętej atmosferze, którą potęgowała nisko unosząca się nad ziemią mgła, łupieżcy podążyli za Jarlem. Dotarli bezpiecznie, choć w kilku momentach zdawało im się, że ktoś czai się między drzewami. A nie były to tylko zwierzęta. Jak się okazało, w głębi miejsca mocy zastali szamankę. Po krótkiej wymianie zdań stwierdzili, że jej umysł odbiega nieco od normalnego. Mimo to, udało im się ją przekonać, aby zajęła się tłumaczeniem manuskryptu. Gdy zabrała się do roboty, łupieżcy dyskutowali między sobą wpatrując się głęboko w las. Nagle spośród drzew wyłoniły się postacie. Byli to Inni zwani także Pradawnymi. Mieli zmrożone, popękane twarze, niektórzy ubrani na czarno, na innych wisiały same szmaty.
Wolni Ludzie bronili się dzielnie, ale Innych nie mogła pokonać zwykła stal. Walka przeciągała się. W pewnym momencie, Szamanka oderwała się od tłumaczenia i wręczyła jednemu z łupieżców dwa obsydianowe sztylety, które miały unicestwić potwory. Łupieżcy dokonali tego i wrócili do rozmowy z Szamanką. Ta powiedziała im, że wie jak wykonać rytuał i może go przeprowadzić, ale tylko wtedy jeśli otrzyma amulet należący do Benjena Starka. Choć Wolni Ludzie naciskali, ale nie mieli oni wyboru i musieli przystać na taki układ. Szamanka powiedziała, że widziała niedawno oddział Nocnej Straży na czele ze Starkiem, ale nie wie gdzie on dokładnie przebywa. Wspomniała tylko o kierunku północnym. Łupieżcy wymusili na Szamance, aby udała się w poszukiwania z nimi.
Podczas marszu, grupa natknęła się na ślady białych dłoni poodciskanych na korach drzew. Szamanka wytłumaczyła, że jest to „bariera” przed Innymi. Łupieżcy szeptali między sobą – nie ufali oni tej dziwnej postaci i co chwila konsultowali oni z Jarlem swoje wątpliwości. W końcu grupa natknęła się na ślady butów strażników. Chyżo, idąc tym tropem łupieżcy dotarli do miejsca w którym zatrzymały się Wrony. Wolni Ludzie przedarli się przez gęstwinę i wpadli na Nocną Straż, która zdążyła się przegrupować. Wywiązała się walka, która zakończyła się zdobyciem amuletu. Łupieżcom zależało na czasie byli oni zmuszeni zostawić pojmanych pobratymców – stawka była zbyt duża!
Grupa szybko udała się na miejsce rytuału wyznaczonego przez Szamankę. Gdy ta zaczęła odprawiać rytuał, któremu towarzyszył zielony ogień Wolni Ludzie wpatrywali się w las w oczekiwaniu na pościg, a także inne zagrożenie. Inkantacje Szamanki szybko ściągnęły na polane Innych, którzy jednak nie atakowali a czaili się nieopodal w mroku.
Po pewnym czasie, zauważono Wrony, idące tropem łupieżców. Wywiązało się kolejne starcie, do którego dołączyli także Inni. Ani Wrony, ani Dzicy nie byli wstanie zjednoczyć się, przeciw Innym. W rezultacie Nocna Straż wybiła wszystkich swoich przeciwników. Zanim to jednak nastąpiło, Szamanka zakończyła rytuał, a Wolnym Ludziom udało zatrąbić w róg. I tak oto, olbrzymy zostały obudzone…