14/12/2025
Długo zapowiadane i kilkukrotnie przekładane wydarzenie HOUSE OF BEATA - Beata Kozidrak i KAMP! | 29 listopada 2025 odbyło się w łódzkiej Atlas Arenie. Oczywiście grzechem byłoby gdybym nie uczestniczył w tym wyjątkowym wydarzeniu.
Beata Kozidrak, wspólnie z reaktywowanym specjalnie na ten wieczór zespołem KAMP!, Beata Kozidrak zaprosiła publiczność do świata swoich solowych piosenek, zaprezentowanych w nowej, elektronicznej odsłonie.
Koncert opierał się głównie na największych przebojach, choć nie zabrakło momentów naprawdę wyjątkowych. Pięknie wypadło wykonanie „Ogień w moim sercu gaśnie” w towarzystwie fortepianu, a także rozpoczynający koncert utwór „Olek”.
W formułę wydarzenia doskonale wpisały się „Żal mi tamtych nocy i dni”, „Taka Warszawa” oraz moja ukochana „Panama” – piosenki dobrze znane, lecz niosące zupełnie inną energię dzięki tanecznym aranżacjom KAMP!.
Duże wrażenie zrobił na mnie również „Laurowy sen”, świetnie zmiksowany i wykonany z udziałem chóru. Mam poczucie, że właśnie w tej wersji utwór ten w pełni odnalazł swój potencjał. Elektroniczne aranżacje nadały piosenkom nową, taneczną energię, zachowując jednocześnie ich emocjonalny charakter.
Od strony wizualnej koncert został przygotowany z dużym rozmachem i na wysokim poziomie.
Mimo to bliższe pozostają mi wcześniejsze projekty Beaty – jubileuszowy koncert z okazji 40-lecia Bajmu oraz występ „Beata Exclusive” promujący płytę B3 w Teatrze Muzycznym w Łodzi.
Być może to kwestia skali wydarzenia, a może akustyki Atlas Areny – momentami trudno było wychwycić wszystkie słowa śpiewanych utworów, co nieco osłabiało odbiór całości.
Nie zabrakło jednak dobrze przygotowanych niespodzianek.
Bardzo dobrze zaprezentowała się orkiestra dęta, Akademicki Chór Uniwersytetu Łódzkiego oraz tancerze i tancerki, którzy nadali koncertowi odpowiedniej dynamiki i scenicznego rozmachu. Gościem specjalnym wieczoru była Kasia Moś, zaproszona do wykonania utworu „Upiłam się tobą”.
Tuż przed pierwszą datą koncertu premierę miał nowy singiel „Kochaj mnie znów”. Liczyłem na jego wykonanie podczas występu, dlatego jego nieobecność pozostawiła we mnie pewien niedosyt i pytanie o sens jego premiery w kontekście całego projektu.
House of Beata było wydarzeniem dopracowanym, efektownym i pełnym energii. Choć nie wszystko wybrzmiało dla mnie idealnie, był to koncert, który pokazał Beatę Kozidrak w kolejnej, konsekwentnie budowanej odsłonie – artystki wciąż poszukującej i w pełni świadomej własnego repertuaru.