12/06/2026
Budzisz się.
Za progiem mroku i światła
zostawiłeś nocne czuwania
nad obrazami , nad zagładą i odrodzeniem,
nad tysiącami obcych ci rzeczy i imion.
Budzisz się.
Na dworze jest jasno.
W twoich oczach rozkwita świat,
dusza w zieloność cicho się wtapia,
z dala od bólu i chwały,
zwabiona pięknem, dojrzała do cielesności.
Na dworze jest jasno.
I jesteś zakochany
w kwiatach, w trawach, w kobiecie,
która przed chwilą skręciła za rogiem.
Oczekiwałeś jej i nie zawiodłeś się –
pożądanie doścignęło jej piękne ramiona.
Och, jesteś zakochany!…
I nie dopuszczasz myśli,
że mrok może powrócić w ten słoneczny dzień,
gdy twoje dzieła nagradzają gromkim „brawо“,
gdy lodowa cisza gości w twoim sercu
i zwyciężony chowasz się w swoim bólu.
Nie dopuszczasz tej myśli.
A potem ciemnieje.
I czarny ptak dziobie twoją duszę
w cieniu wiecznych wątpliwości,
krzyczą w niej nienarodzone dobre słowa
i przygniatają cię lawiny głosów.
A potem ciemnieje.
Jakże boli.
W piersiach zgrzytanie kanta o kant,
rozżarzone wnętrze wypali każdą ranę.
I jesteś sam na tym świecie,
między morzem radości a oceanem smutku.
Jakże boli.
📖Iwan Antonow
Poeta
📷Joanna Guzik