29/10/2022
Święto Dziadów jest czasem, gdy granica między światem żywych a Nawią jest na tyle cienka, że dusze mogą wędrować po ścieżkach prowadzących z powrotem na ziemię. Odwiedzają swoich żyjących krewnych i miejsca, w których kiedyś żyli.
W tradycji rodzimowierczej, święto Dziadów obchodzone jest dwa razy do roku - na wiosnę, w okolicach końca kwietnia i początku maja, a także na jesień, na przełomie października i listopada. Jednakże to Dziady jesienne cieszą się o wiele większą popularnością niż wiosenne. Wielu osobom łatwiej jest wczuć się w nastrój obcowania żywych ze zmarłymi przodkami gdy za oknem coraz szybciej zapada zmrok, liście żółkną, pola są puste, a przyroda zaczyna układać się powoli do snu w coraz chłodniejszych nocach. Taka aura o wiele bardziej sprzyja zadumie nad przemijaniem niż kwitnące drzewa i śpiewające ptaki na wiosnę.
Nazwa "Dziady" i jej warianty funkcjonowała głównie na terenach wschodniej słowiańszczyzny - wschodniej Polsce, Polesiu, Białorusi, Ukrainie i Rosji. Obecnie jednak nazwy tej używamy w całej Polsce jako nazwy rodzimowierczego święta. W innych regionach Polski używało się nazwy Zaduszki, a w sąsiednich Czechach i na Słowacji obchodzone są Duszyczki. Warto wspomnieć, że u Słowian wschodnich i południowych, Dziady wiosenne, pod nazwą Radonica/Radunica/Prowody, są częściej obchodzone niż u Słowian zachodnich.
Najbardziej rozpoznawalnym zwyczajem tego święta jest oczywiście odwiedzanie grobów i miejsc spoczynku naszych zmarłych przodków oraz miejsc pamięci wzniesionych ku czci poległych. Zapalamy znicze i stawiamy je na grobach, by wędrujące dusze zmarłych mogły ogrzać się przy tańczących na wietrze płomieniach. Składamy także im małe dary - obecnie najczęściej są to kwiaty, jako wyraz szacunku do zmarłych, ale w przeszłości było to o raczej jedzenie oraz napitki, które były ulewane na grób, by zmarli mogli się napić i posilić razem z żywymi - zwyczaj ten praktykowany jest do dziś we wschodnich częściach ziem słowiańskich. Zapalamy także ognie na rozstajach dróg, najlepiej pod rosnącymi przy nich drzewami, gdzie najłatwiej spotkać wędrujące dusze. Płomienie te zapewniają nie tylko wytchnienie duszom, ale także pomagają im znaleźć drogę, by nie zgubiły się w czasie swej wędrówki.
W czasie rodzimowierczych obrzędów ku czci przodków, można zaobserwować zwyczaj noszenia kraboszek, drewnianych bądź łykowych masek, które mają pomóc w nawiązaniu kontaktu ze zmarłymi i poniekąd przybrać podobny im wygląd. Niektórzy twierdzą również, że maski te mają także ochronić tożsamość osoby ją noszącej, by przywołany do obrzędowego ogniska duch nie wyładował swoich żalów i frustracji na niewinnej osobie.
W czasie Dziadów, poświęćmy naszą uwagę przodkom - tych, których znaliśmy osobiście, tych których znamy tylko ze zdjęć i opowieści, a także tych, których imion i twarzy nigdy nie mieliśmy szansy poznać. Jesteśmy tu dzięki nim, dzięki ich wsparciu, mądrości, a także dzięki temu, że podjęli wysiłek kontynuowania linii naszych rodów. Wspierają nas w naszym codziennym życiu swoim doświadczeniem i wiedzą. Nie zawsze mamy dobre wspomnienia o naszych przodkach, mogło się zdarzyć, że niektórzy nas zranili, zostawili po sobie przykre wspomnienia. Postarajmy się jednak, by w tym czasie koncentrować się na wspominaniu naszych przodków dobrze, przywoływaniu pamięci tych, którzy byli nam bliscy. Pamiętajmy o wszystkich tych, dzięki którym jesteśmy kim jesteśmy, bez względu na to, czy byli związani z nami krwią czy nie. Ulejmy miód ku ich pamięci, podzielmy się upieczonym na tę okazję kołaczem z makiem. Złóżmy w ofierze takie ofiary, jakimi byśmy podjęli naszych przodków i bliskich, gdyby przybyli w odwiedziny. Jeśli chcecie złożyć ofiarę także jakiemuś Bóstwu, rozważcie ofiarę dla Roda i Rodzanic, Bóstw dbających o ciągłość naszych rodów, a także dla Welesa, pana Nawii, krainy w której dusze naszych przodków pasą się na bezkresnych polach, czekając odrodzenia w naszych rodach.
Pamiętajcie również, że wy także kiedyś staniecie się czyimiś przodkami – warto zatem spędzić ten czas, który nam został dany na tym świecie tak, by ci, którzy nastaną po nas, nie wahali się ulać za naszą pamięć miodu, i zapalali ognie dla naszych dusz ciepło nas wspominając.
Sława przodkom, sława bohaterom!
Tekst: wołchwyni Katarzyna Ochman
Święto Dziadów jest czasem, gdy granica między światem żywych a Nawią jest na tyle cienka, że dusze mogą wędrować po ścieżkach prowadzących z powrotem na ziemię. Odwiedzają swoich żyjących krewnych i miejsca, w których kiedyś żyli.
W tradycji rodzimowierczej, święto Dziadów obchodzone jest dwa razy do roku - na wiosnę, w okolicach końca kwietnia i początku maja, a także na jesień, na przełomie października i listopada. Jednakże to Dziady jesienne cieszą się o wiele większą popularnością niż wiosenne. Wielu osobom łatwiej jest wczuć się w nastrój obcowania żywych ze zmarłymi przodkami gdy za oknem coraz szybciej zapada zmrok, liście żółkną, pola są puste, a przyroda zaczyna układać się powoli do snu w coraz chłodniejszych nocach. Taka aura o wiele bardziej sprzyja zadumie nad przemijaniem niż kwitnące drzewa i śpiewające ptaki na wiosnę.
Nazwa "Dziady" i jej warianty funkcjonowała głównie na terenach wschodniej słowiańszczyzny - wschodniej Polsce, Polesiu, Białorusi, Ukrainie i Rosji. Obecnie jednak nazwy tej używamy w całej Polsce jako nazwy rodzimowierczego święta. W innych regionach Polski używało się nazwy Zaduszki, a w sąsiednich Czechach i na Słowacji obchodzone są Duszyczki. Warto wspomnieć, że u Słowian wschodnich i południowych, Dziady wiosenne, pod nazwą Radonica/Radunica/Prowody, są częściej obchodzone niż u Słowian zachodnich.
Najbardziej rozpoznawalnym zwyczajem tego święta jest oczywiście odwiedzanie grobów i miejsc spoczynku naszych zmarłych przodków oraz miejsc pamięci wzniesionych ku czci poległych. Zapalamy znicze i stawiamy je na grobach, by wędrujące dusze zmarłych mogły ogrzać się przy tańczących na wietrze płomieniach. Składamy także im małe dary - obecnie najczęściej są to kwiaty, jako wyraz szacunku do zmarłych, ale w przeszłości było to o raczej jedzenie oraz napitki, które były ulewane na grób, by zmarli mogli się napić i posilić razem z żywymi - zwyczaj ten praktykowany jest do dziś we wschodnich częściach ziem słowiańskich. Zapalamy także ognie na rozstajach dróg, najlepiej pod rosnącymi przy nich drzewami, gdzie najłatwiej spotkać wędrujące dusze. Płomienie te zapewniają nie tylko wytchnienie duszom, ale także pomagają im znaleźć drogę, by nie zgubiły się w czasie swej wędrówki.
W czasie rodzimowierczych obrzędów ku czci przodków, można zaobserwować zwyczaj noszenia kraboszek, drewnianych bądź łykowych masek, które mają pomóc w nawiązaniu kontaktu ze zmarłymi i poniekąd przybrać podobny im wygląd. Niektórzy twierdzą również, że maski te mają także ochronić tożsamość osoby ją noszącej, by przywołany do obrzędowego ogniska duch nie wyładował swoich żalów i frustracji na niewinnej osobie.
W czasie Dziadów, poświęćmy naszą uwagę przodkom - tych, których znaliśmy osobiście, tych których znamy tylko ze zdjęć i opowieści, a także tych, których imion i twarzy nigdy nie mieliśmy szansy poznać. Jesteśmy tu dzięki nim, dzięki ich wsparciu, mądrości, a także dzięki temu, że podjęli wysiłek kontynuowania linii naszych rodów. Wspierają nas w naszym codziennym życiu swoim doświadczeniem i wiedzą. Nie zawsze mamy dobre wspomnienia o naszych przodkach, mogło się zdarzyć, że niektórzy nas zranili, zostawili po sobie przykre wspomnienia. Postarajmy się jednak, by w tym czasie koncentrować się na wspominaniu naszych przodków dobrze, przywoływaniu pamięci tych, którzy byli nam bliscy. Pamiętajmy o wszystkich tych, dzięki którym jesteśmy kim jesteśmy, bez względu na to, czy byli związani z nami krwią czy nie. Ulejmy miód ku ich pamięci, podzielmy się upieczonym na tę okazję kołaczem z makiem. Złóżmy w ofierze takie ofiary, jakimi byśmy podjęli naszych przodków i bliskich, gdyby przybyli w odwiedziny. Jeśli chcecie złożyć ofiarę także jakiemuś Bóstwu, rozważcie ofiarę dla Roda i Rodzanic, Bóstw dbających o ciągłość naszych rodów, a także dla Welesa, pana Nawii, krainy w której dusze naszych przodków pasą się na bezkresnych polach, czekając odrodzenia w naszych rodach.
Pamiętajcie również, że wy także kiedyś staniecie się czyimiś przodkami – warto zatem spędzić ten czas, który nam został dany na tym świecie tak, by ci, którzy nastaną po nas, nie wahali się ulać za naszą pamięć miodu, i zapalali ognie dla naszych dusz ciepło nas wspominając.
Sława przodkom, sława bohaterom!
Tekst: wołchwyni Katarzyna Ochman