Dorota K. Solarska - autorka

Dorota K. Solarska - autorka Autorka książek "Artystka przetrwania. Życie z chorobą psychiczną." (wyd. OZO, 2022) oraz "Brzydsza córka życia. Eseje o chorowaniu psychicznym." OZO, 2025).

Drogie osoby, przypominam dziś ponownie o zapisach na Wariackie Papiery - jeśli chcielibyście pozostać w kontakcie tak, ...
20/05/2026

Drogie osoby, przypominam dziś ponownie o zapisach na Wariackie Papiery - jeśli chcielibyście pozostać w kontakcie tak, jak do tej pory. Pierwsze wydanie wyfrunie na początku czerwca. Zapisy w zakładce KONTAKT na www.artystkaprzetrwania.pl
Myślę, że z Wariackich Papierów zbierze się mini-książka, więc warto.
Dobrego tygodnia! Ja zaczynam kolejne wizyty lekarskie.

Dorota K. Solarska jest pisarką i malarką chorującą na zaburzenie afektywne dwubiegunowe i zaburzenia współistniejące. Opublikowała trzy książki, wiele artykułów oraz poezję. Wystawiono cztery sztuki teatralne, które napisała. Jej obrazy prezentowane są głównie w Szwajcarii – w g...

"Po krótkim czasie wszystko zaczyna mnie drażnić. Dzieje się za dużo, za szybko, za głośno, jest za jasno i wszędzie są ...
18/05/2026

"Po krótkim czasie wszystko zaczyna mnie drażnić. Dzieje się za dużo, za szybko, za głośno, jest za jasno i wszędzie są ludzie, a to staje się problematyczne. Jestem zmęczona, wręcz wyczerpana, a jednocześnie płonę jak znicz olimpijski. Idę na kolejny spacer, bo nie potrafię usiedzieć w miejscu, lecz zamiast uspokoić, marsz jeszcze bardziej mnie nakręca. Znajomy mówi: może poćwicz, spalisz energię. Tyle że to nie taka energia, którą można spalić – to taka, która spala ciebie. W depresji choroba zjada cię nieubłaganie jak robak jabłko, a w manii płoniesz żywcem na stosie, do którego sama dokładasz drewno. Możesz być pewna jednego, lecz ta pewność nie przyniesie ci ulgi: jeden biegun może w każdej chwili zmienić się w drugi i tak będziesz się ekstremalnie huśtać do końca życia, bo choroba dwubiegunowa jest a) cykliczna b) chroniczna."

To fragment książki Doroty K. Solarskiej "Brzydsza córka życia. Eseje o chorowaniu psychicznym". Publikacja jest do nabycia osobno, albo w korzystnym zestawie z pierwszą książką naszej autorki.

Zapraszamy Was również do odwiedzenia strony internetowej Doroty!

 Zgodnie z obietnicą, od dziś oficjalnie działa moja strona: www.artystkaprzetrwania.plZachęcam Was bardzo do zapisania ...
17/05/2026

Zgodnie z obietnicą, od dziś oficjalnie działa moja strona: www.artystkaprzetrwania.pl
Zachęcam Was bardzo do zapisania się - w zakładce Kontakt - do mojego newslettera Wariackie Papiery :) Raz w miesiącu przyfrunie do Was nowy tekst długości krótkiego rozdziału z książki oraz towarzyszące mu drobiazgi. Żadnego spamu.
A w zakładce Trivia dołączyłam kilka sekretów :)
Udostępniajcie, dzielcie się, zachęcajcie, a ja serdecznie Was niedzielnie pozdrawiam - zostajemy w kontakcie.

Dorota K. Solarska jest pisarką i malarką chorującą na zaburzenie afektywne dwubiegunowe i zaburzenia współistniejące. Opublikowała trzy książki, wiele artykułów oraz poezję. Wystawiono cztery sztuki teatralne, które napisała. Jej obrazy prezentowane są głównie w Szwajcarii – w g...

 Drogie osoby obserwujące!Ten fanpage będzie aktywny do 17 Maja. W poniedziałek za tydzień przeniosę się na stronę inter...
11/05/2026

Drogie osoby obserwujące!
Ten fanpage będzie aktywny do 17 Maja. W poniedziałek za tydzień przeniosę się na stronę internetową, a wraz z nią pojawi się - dla tych, którzy wyrażą tym zainteresowanie przez stronę - darmowy newsletter raz w miesiącu: 1 artykuł psychoedukacyjny, 1 obraz, 1 cytat i 1 aktualizacja.
Powodów jest kilka: po pierwsze, pogorszyło się moje zdrowie fizyczne, w wyniku czego kilka do kilkunastu razy w miesiącu jestem albo u lekarza, albo na badaniach, bądź też próbuję umówić się na kolejną wizytę. Do tego choruję psychicznie i konsekwencje tego stanu znacie doskonale z moich książek. A prowadzenie fanpage wymaga nakładu pracy; regularności, twórczego myślenia, motywacji, kontaktu, zwłaszcza, jeśli robi się to samodzielnie.
Link do strony podam w niedzielę 17.05 – będziemy się widywać, mam nadzieję, w newsletterze. A jeśli chcecie jeszcze coś powiedzieć na tej platformie, to piszcie śmiało do niedzieli :)

      Co może cię obudzić w fazie depresyjno-lękowej:- omamy słuchowe ("Czy nasz pies zaczął szczekać? Obudzi sąsiadów."...
10/05/2026

Co może cię obudzić w fazie depresyjno-lękowej:
- omamy słuchowe ("Czy nasz pies zaczął szczekać? Obudzi sąsiadów.")
- zapalenie małego światełka w pokoju
- koszmar senny o 3 nad ranem, w którym ktoś was napada, a nie jesteście w stanie krzyczeć o pomoc
- sąsiadka chodząca po pokoju piętro wyżej
- westchnięcie psa przy łóżku
- losowe zmartwienie.
Dodam, że śpisz ze stoperami w uszach.
Jak mawiają twórcy memów:
"Jak wytłumaczyć mojemu układowi nerwowemu, że nikt nie poluje na mnie rekreacyjnie?"
Spokojnej niedzieli życzę nam wszystkim. Trzymamy się! Pamiętajcie o ćwiczeniach oddechowych, poklepywaniu się i wracaniu do bezpiecznych elementów rzeczywistości.

        Nawet jeśli wciąż się łudzę, że to jeszcze nie to, wszystko staje się jasne gdy zaczynam się bać wychodzić z dom...
09/05/2026

Nawet jeśli wciąż się łudzę, że to jeszcze nie to, wszystko staje się jasne gdy zaczynam się bać wychodzić z domu, przestaję widywać z przyjaciółmi, wszystko kosztuje mnie niewiarygodną ilość energii oraz - niezawodny sygnał - przestawiam się z oglądania na czytanie. Najpierw 2, potem 4, następnie 6 godzin dziennie, jedynie książki krzepiące, zabawno-wzruszające, najlepiej serie i od zeszłego roku wyłącznie danmei, czyli chińskie powieści boys'love. Od przedwczoraj coś, co mnie przyprawia o (jakże potrzebne w moim stanie) napady śmiechu, "Copper Coins", którego bohaterami są:
w połowie sparaliżowany, pyskaty i narcystyczny smok (potrafi przybierać ludzką postać),
mnich z zaburzeniami dysocjacyjnymi,
potulny duch medyka,
częściowo niewidomy nastolatek-geomanta, definitywnie na spektrum,
oraz zwyczajny kamieniarz, cierpiący na słowotok.
Czy mogłabym wyobrazić sobie lepszy zestaw bohaterów w tym momencie?...
Pozdrawiam weekendowo!

Piesek, który miał być "support animal", a okazał się "animal that needs support" ;) co pogłębia się mu z wiekiem (ma po...
06/05/2026

Piesek, który miał być "support animal", a okazał się "animal that needs support" ;) co pogłębia się mu z wiekiem (ma ponad 8 lat).Weterynarz stwierdził, że nasz ulubieniec definitywnie jest na spektrum (nie dziwi nas to, w końcu neuroróżnorodna rodzina).
Kogo najbardziej lubi? Kurczaka.
Kogo najmniej? Lisa (okolicznego).
Stefan, czyli Prync, oraz jego dwór głaskaczy-karmicieli-trenerów bezskutecznych, czyli ja i mój mąż. (Choć z profesjonalnymi trenerami też próbowaliśmy, ale Stefan także miał ich w.....)

      Maj jest światowym Miesiącem Świadomości Zdrowia Psychicznego. Wspominaliśmy ostatnio z moim mężem (który również ...
03/05/2026


Maj jest światowym Miesiącem Świadomości Zdrowia Psychicznego.
Wspominaliśmy ostatnio z moim mężem (który również ma diagnozę, a w zasadzie dwie), jacy to dawniej (zanim zachorowałam ja, a później on) byliśmy „zajebiści”. Uświadomiliśmy sobie jednak, że łatwo być „zajebistym”, gdy życie układa się tak, jakbyśmy chcieli, okoliczności są może i niełatwe, ale da się je opanować, a nasz sukces zależy głównie od naszego własnego wysiłku i umiejętności.
Wyobraźcie sobie przez chwilę, że życie to bieg długodystansowy z przeszkodami. Osoby chorujące startują w dokładnie tej samej kategorii, co zdrowe, tyle, że mają przyczepione do nóg wielokilogramowe kule na łańcuchach. Nikt tych kul – poza nimi samymi - nie widzi: ani inni zawodnicy, ani sędziowie, ani publika, jedynie, być może, osoby, które same taki bonus muszą ciągnąć. Publiczność się frustruje albo śmieje, że ten zawodnik tak komicznie się potyka albo zupełnie nie daje rady; inni biegacze stukają się w głowę, jak ktoś może być tak leniwy, niezdarny i słaby, a sędziowie patrzą ze zdumieniem na stopery, bo wszyscy kończą już czwarte okrążenie, a nasz zawodnik z obciążeniem wciąż jest na pierwszym.
Dlatego wciąż piszę książki, artykuły i prowadzę ten fanpage, bo chcę wspierać takich zawodników, z kulami u nogi właśnie, którzy zdarza się, że słyszą – od innych albo sami od siebie – że sami takimi kulami u nogi są.
Z okazji Miesiąca Świadomości Zdrowia Psychicznego pamiętajmy:
- nie jesteśmy winni temu, że chorujemy
- nie jesteśmy słabi, a wręcz przeciwnie – ciągniemy dodatkowy ciężar w Biegu przez Życie
- jeśli sięgniemy po profesjonalną pomoc, najprawdopodobniej ciężar się zmniejszy
- jeśli zaś chodzi o publikę, innych zawodników i sędziów, wciąż musimy wykonać sporo pracy zbiorowej, żeby zobaczyli, z czym mamy na co dzień do czynienia.
Wszystkiego dobrego i powodzenia nam wszystkim!
Udostępniajcie :)

       Jako że w Szwajcarii nie mamy majówki, mam niemajówkowy temat: czy zdarzyło wam się kiedyś, osobom chorującym, cz...
01/05/2026


Jako że w Szwajcarii nie mamy majówki, mam niemajówkowy temat: czy zdarzyło wam się kiedyś, osobom chorującym, czuć się winnymi wobec lekarza?
Paradoks, prawda?
Przyjaciółka, której niemal cała rodzina pracuje w sektorze medycznym, powiedziała mi ostatnio, że osoby chorujące psychicznie bardzo często traktowane są przez lekarzy „niepoważnie”. Jest to tym bardziej tragiczne, że część z nas tak właśnie była traktowana przez najbliższe otoczenie nawet zanim zachorowała: „przesadzasz”, „wydziwiasz”, „coś ci się wydawało”, „na pewno cię aż tak nie boli”, „konfabulujesz”, i tak dalej. Maszerujemy sobie więc przez życie przepraszając, że żyjemy i znosząc wszelkiego rodzaju dyskomfort po to, by nie zawracać nikomu głowy, po czym, gdy już robi się nie do wytrzymania, zgłaszamy się do osoby, która ma nas podratować i której z założenia powinniśmy móc zaufać, a ta osoba…no właśnie. Raz, dwa, trzy – i znowu lądujemy w przeszłości. Retraumatyzacja to ponowne przeżywanie traumy pod wpływem bodźca, który przypomina dawne doświadczenie. Opisuję to między innymi w rozdziale „Nieleczona” w „Brzydszej córce życia”.
Moja lekarka rodzinna, po półtorej roku zgłaszania przeze mnie podobnych symptomów:
- No dobrze, no możemy jeszcze ewentualnie te konkretne testy zrobić, ale inne przecież nic nie wykazały. (na co mój system wewnętrzny reaguje wstydem i poczuciem winy, że zawracam głowę, a najwyraźniej nic mi nie jest)
Po czym, gdy okazuje się, że wyniki są bardzo złe, mówi:
- Jestem strasznie zaskoczona, ale ma Pani bardzo patologiczną nietolerancję tego składnika! (na co mój system wewnętrzny reaguje ufff, a więc jednak nie kłamałam)
Moja nowa ginekolożka, gdy zgłaszam jej interakcje między lekami hormonalnymi a psychiatrycznymi, opisując symptomy manii, które pojawiły się nagle i były zagrażające życiu (autoagresja):
- Ależ to niemożliwe. Nigdy o czymś takim nie słyszałam.
Na moje szczęście w tej aktualnej sytuacji mój system wewnętrzny reaguje już nie wstydem i winą, a gniewem, bo jestem po trzech latach terapii traumy (i w trakcie). Trochę to zajęło, ale mam to.
Najchętniej zrobiłabym eksperyment „mystery patient”, polegający na tym, że dany lekarz nie wie, że mam diagnozę psychiatryczną. Czy zostałabym potraktowana inaczej?
Oczywiście, mam też wokół siebie lekarzy, którzy mnie traktują na serio i którzy nigdy nie poddawali w wątpliwość moich własnych doznań i obserwacji; jestem im bardzo wdzięczna i marzę o tym, żeby wszyscy mieli podobne podejście.
A wy jakie macie doświadczenia w tym względzie?

       Polecam się do czytania z moim nowym artykułem, który mnie cieszy, bo podobno jest jak dobry plaskacz, a nie noka...
29/04/2026


Polecam się do czytania z moim nowym artykułem, który mnie cieszy, bo podobno jest jak dobry plaskacz, a nie nokaut ;)
Zajrzyjcie i udostępniajcie, zachęcam bardzo - "together we stand, divided we fall", cytując Pink Floyd.

Co czwarta osoba w Polsce doświadcza zaburzeń psychicznych, ale większość z nich przeżywa to w ukryciu – ze wstydu, ze strachu przed odrzuceniem, z lęku przed wyśmianiem.

      Jak wiecie z „Brzydszej córki życia”, mam ambiwalentną relację z własną płcią biologiczną. Nie przypominam sobie t...
27/04/2026


Jak wiecie z „Brzydszej córki życia”, mam ambiwalentną relację z własną płcią biologiczną. Nie przypominam sobie takiego czasu, w którym cieszyłabym się z bycia kobietą - z wielu różnych powodów, o których przeczytacie w książce. Ostatnie lata, a na pewno miesiące, to apogeum mojego rozczarowania faktem, że urodziłam się kobietą, ponieważ weszłam dość wcześnie w fazę perimenopauzy. Nie dość, że przez ponad trzydzieści lat miałam intensywne miesiączki, doprowadzające między innymi do anemii i wykluczające mnie z mojego ukochanego pływania na tydzień w każdym miesiącu (migrena gratis), teraz mam je zupełnie losowo, w rekordowej liczbie 3x w ciągu 30 dni; do tego perimenopauzalne, hormonalne wahania nastrojów nakładające się na te związane z ChAD i aktualnie drugie, nieudane podejście do leczenia hormonalnego (niebezpieczne interakcje z lekami psychiatrycznymi). Genetyczna loteria doprawdy nie była dla mnie łaskawa. Aha, niedoczynność tarczycy (choć leczona od lat) oraz adenomioza również w tym wszystkim nie pomagają.
Temat problemów hormonalnych nakładających się na zaburzenia i choroby psychiczne u kobiet w wieku średnim to dla mnie nowość, uczę się więc przez doświadczenie, metodą prób i błędów, oczywiście z pomocą lekarzy, jednakże niewielu jest specjalistów endokrynologii/ginekologii mających również doświadczenie w psychiatrii. Jeśli macie do polecenia jakieś lektury czy wykłady na ten temat, postujcie śmiało, przydadzą się pewnie nie tylko mnie.
Trzymamy się!

Adresse

Bern
3000–3030

Benachrichtigungen

Lassen Sie sich von uns eine E-Mail senden und seien Sie der erste der Neuigkeiten und Aktionen von Dorota K. Solarska - autorka erfährt. Ihre E-Mail-Adresse wird nicht für andere Zwecke verwendet und Sie können sich jederzeit abmelden.

Service Kontaktieren

Nachricht an Dorota K. Solarska - autorka senden:

Teilen