12/09/2020
Z uwagi na to że nic się ostatnio nie działo w obrębie mojej twórczości zagadnę trochę o moim warsztacie czyli co jak i dlaczego.
Zastanawiam się ostatnio nad tym ile procentowo w tym co robię: natchnienia, pasji, szczęścia, intuicji... z pewnością wszystkiego musi się wydarzyć po trochu żeby sztuka zaistniała...
Od początku, od pierwszej tasiemki którą wziąłem do ręki kierowałem się głównie intuicją.
Pierwsza pajęczyna którą zbudowałem była czymś co otworzyło mi oczy na nowe możliwości, nie znałem wtedy nawet pojęcia string art, ale pomysł plątania pajęczyn w różnych ciekawych miejscach trafił do mnie tak mocno że poświęcałem godziny i wracałem kilka dni w to samo miejsce by dopracować, rozbudować to co zacząłem.
W zasadzie to nie wiedziałem wtedy nawet po co to robię ale geometryczne kształty, trójwymiarowe siatki, rozległe konstrukcje tak mocno mnie urzekły że wielogodzinne seanse w lasach napawały mnie poczuciem fajnie spełnionej misji.
6 lat temu nie spodziewałem się że te moje radosne plątaniny będą zalążkiem mojej wielkiej pasji, i że będę mógł połączyć w zasadzie większość moich zajawek w jedną całość
Po głębszej analizie tematu mojej twórczości którą rozwijałem przez te wszystkie lata, mogę powiedzieć że podstawowym warunkiem aby móc tworzyć jest szczęście czyli odpowiedni czas i miejsce, potem intuicja czyli to co widzisz kieruje cię na właściwe artystyczne tory, następnie z tego co zrobisz wynika pasja która od teraz napędza cię do dalszej pracy...
Reasumując, wszystko to jednak musi nastąpić i przez cały czas funkcjonować aby to co robisz było wieczne, aby trwało, abyś się nie wypalił i dążył do nowych wyzwań☺️