22/12/2022
Dziś jestem obrażona na mamę, siedzę sama w pokoju z Puszkiem i do nikogo się nie odzywam. Kiedy wróciłam do domu ze szkoły mama nakrzyczała na mnie, że dostałam jedynkę z matematyki. A za to, że dostałam też szóstkę z religii już mnie nie pochwaliła! Potem jeszcze nakrzyczała na tatę za to, że kiedy o tym usłyszał zaczął się śmiać i powiedział „Tak trzymaj kochanie! Rośnie nam nowy minister edukacji!”.
Nie rozumiem o co mamie chodzi. Co jest takiego złego w byciu jakimś ministrem? To chyba dobra praca, a jeśli rzeczywiście nie trzeba do tego się dobrze uczyć to tym lepiej. Muszę się dowiedzieć więcej co taki minister robi.
Zresztą ta cała matematyka i tak mi nie będzie do niczego potrzebna, bo nawet jak nie będę ministrem, to chcę być weterynarzem i leczyć króliki. Ciekawe czy można być ministrem od królików… Słyszałam jak kiedyś tata mówił, że narobili tak dużo tych ministrów, że niedługo będziemy mieli ministrów nawet od…i tu powiedział brzydkie słowo, więc go nie napiszę. Ale skoro tak jest, to dlaczego nie miałoby być ministra od królików? Myślę, że byłabym w tym naprawdę dobra, a o królikach wiem już bardzo dużo, więc może w ogóle mogłabym już nie chodzić do szkoły? Tylko mama się pewnie nie zgodzi…