15/06/2026
https://patrykwilk.com/ba.html
W kontekście ostatniej dyskusji o artystach, pracy twórczej, instytucjach i tym, kto decyduje, co jest „poważne”, wracam do mojej pracy licencjackiej z Akademii Sztuki w Szczecinie.
Tytuł brzmi absurdalnie:
„Czy można napisać pracę licencjacką o relacji między śledziem a żołnierzem?”
Ale właśnie w tym absurdzie było pytanie o coś znacznie większego: czy sztuka może zajmować się wszystkim? Kto ustala granice sensu? Kiedy temat staje się „poważny”? I dlaczego tak łatwo mówi się o artystach językiem pogardy, zanim jeszcze zrozumie się ich pracę?
Fragment pracy:
„Z przeprowadzonej wśród 20 badanych ankiety wynika, że pośród ludzi spoza murów Akademii Sztuki w Szczecinie panuje przekonanie, że studiując malarstwo nie przygotowuje się pracy pisemnej, a jedynie maluje się obrazy na płótnie i czyta książki. Według ankietowanych, na studiach artystycznych wymaga się od studenta niewiele oprócz zaangażowania i kreatywności.
Zgodnie z opiniami, studenci mają bardzo dużo czasu wolnego, który spędzają czekając na natchnienie i wenę. Według badanych student malarstwa to człowiek upokorzony przez życie, mądry inaczej, bumelant, leń, lewak, nierób i obibok, introwertyk i frajer, psychopata, twórca innej rzeczywistości. Marzyciel żyjący we własnym świecie. To też osoba kreatywna i samodzielnie myśląca, ale nieznosząca przy tym krytyki.”
Zapraszam do przeczytania całości.