Hylenomia

Hylenomia Fundacja Hylenomia eksploruje doświadczanie przestrzeni życiowej człowieka przez zmysły i emocje. Działa artystycznie, wspiera i bada wrażliwość i twórczość.

KRS 0000862470

𝐊𝐨𝐜𝐲𝐤Kiedy szczeniaczek trafia do nowego domu, zalecane jest dać mu posłanie lub kocyk, na którym spał. Przesiąknięte zn...
15/02/2021

𝐊𝐨𝐜𝐲𝐤

Kiedy szczeniaczek trafia do nowego domu, zalecane jest dać mu posłanie lub kocyk, na którym spał. Przesiąknięte znajomymi zapachami dają poczucie bezpieczeństwa i łagodzą stres zmiany otoczenia. Co pomaga małym pieskom, pomoże też dorosłemu człowiekowi w przeprowadzce do pustego mieszkania, krótkoterminowego najmu czy sieciowego hotelu. Własny koc oswaja i ociepla obce wnętrze, pomaga się zadomowić i daje poczucie natychmiastowej przynależności.

Choć w salonie ma niską rangę, najwyżej jako przyboczny sofy, jest jednym z najbardziej osobistych domowych tekstyliów, bo ma przywilej bliskiego fizycznego kontaktu z właścicielem. Ale nie jak ręczniki – szorstkie egzemplarze identycznego wzoru powielonego w różnych formatach, których duży przerób ma na względzie wyłącznie higienę. I nie jak wielkopowierzchniowa pościel, która poza sypialnię raczej się nie wychyla. Koc dba o wiele potrzeb człowieka – od termicznych po emocjonalne.

Miękki pled nie tylko ogrzeje stopy, ale wyrozumiale otuli focha. Towarzyszy w nudzie, melancholii, błagalnych piskach łaskotek, przytulaniu i chwilowym osłabieniu. Choć to modowe fo-pa, nada się jako sweter, szal lub ponczo, gdy ciągnie po plecach i jako szlafrok nocą w drodze do lodówki. Służy też jako serwetka i taca. I filtr, kiedy z poświęceniem tłumi krępujące dźwięki i wonie tworzące pod kocem alchemiczny mikroklimat.

Lojalnie znosi przeprowadzki, owinie kruchy dobytek i zabezpieczy laptopa podczas transportu. A w nowym miejscu człowieczo-tekstylna więź da namiastkę ciągłości mimo zmiany ścian. Komfort, że pod znajomym kocem jest się zawsze u siebie, gdziekolwiek by to nie było.

Wreszcie jest! Biały, jasny, jak dobry korektor kryje niedoskonałości otoczenia. Zdejmuje też kilka decybeli ze współdzi...
18/01/2021

Wreszcie jest! Biały, jasny, jak dobry korektor kryje niedoskonałości otoczenia. Zdejmuje też kilka decybeli ze współdzielonej audioprzestrzeni. Narusza ją wiertarka zza ściany, śmieciarka cofająca w płytkiej fazie snu i przyprawiające o mizofonię mlaskanie domowników. Kiedy o porządną ciszę niełatwo, można w ramach higieny akustycznej wykroić sobie własne audioterytorium. Metodą tradycyjną: zatkać uszy i lalalala nic nie słyszę, lub uzbroić je w technologie tłumiące intruzów. Odległość między uchem lewym a prawym niewielka, ale wewnętrzna przestrzeń wygospodarowana przez ciszę - przepastna. By odetchnąć, skupić się, przypomnieć jak się nazywam. Gdy śnieg stopnieje, stopery dźwiękoszczelne, nauszniki ochronne, słuchawki z redukcją szumu dostępne w szerokim asortymencie – można w każdych warunkach wyciąć sobie trochę białej ciszy.
Rys. Dorota Kopicki

It’s here! White and bright, like a good concealer hides imperfections of the area. It also takes a few decibels off the communal audiospace. Disturbed by a neighbour’s drill, a garbage truck reversing in the shallow phase of sleep and household members munching. If decent silence is not easy to find, you can create your own audioterritory in an act of acoustic hygiene. The traditional method: cover ears with hands and lalalala I hear nothing, or gear them up with noise suppression technology. The distance between the left and right ear is small, but the inner space created by silence - enormous. To breathe, focus, recall your own name. When the snow melts, soundproof stoppers, earmuffs, noise cancelling headphones are available in a wide range - in any conditions you can cut out for yourself some white silence.
Illustr. Dorota Kopicki

Zmysł powonienia ma supermoc: przenosi do miejsc i sytuacji, w których się kiedyś było. Teraz jak znalazł. Chciałoby się...
06/12/2020

Zmysł powonienia ma supermoc: przenosi do miejsc i sytuacji, w których się kiedyś było. Teraz jak znalazł. Chciałoby się być gdzieś indziej, a trzeba siedzieć w domu i myć ręce. Może małe to pocieszenie, ale zawsze: kostka prawdziwego mydła to teleportacyjna kapsuła. Na przykład intensywna woń zamkniętego w mydle kwiatu gorzkiej pomarańczy może w ułamek sekundy teleportować na ateński, gorący chodnik pachnący białymi drzewkami. Zapach daje tak realne doświadczenie przeniesienia w czasoprzestrzeni, że w ukryciu łapczywie wywąchuje się resztki zapachu z mydlanego papierka, żeby jeszcze chwilę tam pobyć. Jeść też trzeba: czosnkowa inhalancja nad domowym aglio e olio przeniesie do rzymskiej, schowanej na uboczu knajpki. Z braku laku dobre i przekonujące perfumy. Psik jaśminu, cytrusów i kolendry katapultuje na taras pod piniami domu wynajętego na dwa dni off season. Jeśli perfumy drogie, zawsze można wrócić do mycia rąk. Choć popyt na mydło wysoki, podaż na szczęście też - można się nosem teleportować w ulubione miejsca już za dwa pięćdziesiąt za sztukę.

Rys. Ewelina Brudnicka

Coś jest w skubaniu słonecznika, że nie można przestać. Ręka chodzi sama: przez zewnętrzną palisadę grubych jak trzonowc...
04/09/2020

Coś jest w skubaniu słonecznika, że nie można przestać. Ręka chodzi sama: przez zewnętrzną palisadę grubych jak trzonowce pestek karczuje harmonijne łuki. I nieważne, że ciemny osad zrujnuje hybrydę i poczerni przerwę między jedynkami.
Każdy ruch ręki to pyszna nagroda, ale większą satysfakcją jest uzbierać dziesięć, dwadzieścia nasionek i triumfalnie pogryźć hurtem. Czemu to tak cieszy, a tak rzadko sie udaje? Bo schomikowane pestki to trening cierpliwości i zawzięcia, oparcia się pokusie łatwiejszych, ale mniejszych satysfakcji. Nawet dowód siły charakteru. Sezon trwa, sztuka jedyne sześć pięćdziesiąt - można trenować.
Konsultacja - dyżurna psycholog Hylenomii Karolina Grędziak

Czasem spektakularny wakacyjny widok jest idealny na Insta, ale… patrząc, jakoś ma się wrażenie braku kontaktu z nim - ż...
18/08/2020

Czasem spektakularny wakacyjny widok jest idealny na Insta, ale… patrząc, jakoś ma się wrażenie braku kontaktu z nim - że to trochę jak widzieć go w domu na dużym telewizorze. Nawet ku lekkiemu poczuciu rozczarowania. Ale samym tylko oczom, przekarmionym na co dzień obrazkami przewijanych na telefonie zdjęć znajomych, trudno odróżnić nasze wspomnienie od wspomnień innych - giną w natłoku hasztagów. Jednak trochę można „poprawić” wrażenia z wakacji. Będąc gdziekolwiek przymrużyć oczy i poszukać nosem zapachu drewna, usłyszeć gwar, poczuć gęsią skórkę od chłodu, pogłaskać szorstkie mury, zrobić gwiazdę w wielkiej przestrzeni, wejść w przyjemne, choć niefotogeniczne błotko. W wizualnej nieostrości zaangażować inne zmysły, by pomogły oczom w produkcji wspomnienia.

Ślimak odbiera świat przez niezwykle wrażliwą skórę, którą również ‘widzi’ - z niej uformowane są czułki. Nasza skóra te...
07/08/2020

Ślimak odbiera świat przez niezwykle wrażliwą skórę, którą również ‘widzi’ - z niej uformowane są czułki. Nasza skóra też widzi. W lato może patrzeć większą powierzchnią, a w 'Golasce' prawie całą. "Skóra jest najstarszym i najwrażliwszym z naszych organów, naszym pierwszym medium komunikacji i naszą najskuteczniejszą obroną […] nawet rogówka oka jest powleczona warstwą zmodyfikowanej skóry”- Ashely Montagu ‘Touching – The Human Significance of the skin’ 1978

Biforek dziennikarski przed skorzystaniem z "Golaski"
05/08/2020

Biforek dziennikarski przed skorzystaniem z "Golaski"

Natura ma właściwości oczyszczające. I choć naukowcom nie udaje się ustalić, na czym dokładnie polega jej działanie, ludzie od wieków kąpią się… w krajobrazach.

1 sierpnia pokażemy outdoorowy projekt dla stęsknionych przestrzeni, zieleni, pobycia samemu i wszystkimi zmysłami kąpan...
29/07/2020

1 sierpnia pokażemy outdoorowy projekt dla stęsknionych przestrzeni, zieleni, pobycia samemu i wszystkimi zmysłami kąpania się w lesie i lecie. Dla odpoczynku i indywidualnego korzystania z kultury w trakcie pandemii, w Warszawie, ale jakby zupełnie gdzie indziej… Już za chwileczkę...

Hyle - co? Nie, nie ma czegoś takiego, nawet google mówi, że nie istnieje. To słowo wymyślone dla fundacji. ‘Hyle’ to ma...
29/07/2020

Hyle - co? Nie, nie ma czegoś takiego, nawet google mówi, że nie istnieje. To słowo wymyślone dla fundacji. ‘Hyle’ to materia (z greki): wszystko czego można dotknąć, zobaczyć, poskrobać, powąchać. Tym jak doświadczamy świata materialnego zmysłami zajmuje się właśnie Hylenomia.

Witamy w Fundacji Kultury i Wiedzy o Człowieku "Hylenomia".Czekamy jeszcze na oficjalną rejestrację, ale już przygotowuj...
28/07/2020

Witamy w Fundacji Kultury i Wiedzy o Człowieku "Hylenomia".Czekamy jeszcze na oficjalną rejestrację, ale już przygotowujemy pierwsze działania. Już za chwileczkę, już za momencik.

Adres

Warszawa

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Hylenomia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Hylenomia:

Udostępnij

Czym się zajmuje Hylenomia?

Tym, jak doświadczamy świata materialnego w przestrzeni życiowej zmysłami i tym, jak go tworzymy. ‘Hyle’ to materia (z greki): wszystko czego można dotknąć, zobaczyć, poskrobać, powąchać. A konkretnie, to :

Wspieranie, upowszechnianie i badanie wrażliwości estetycznej, sensorycznej i emocjonalnej oraz ich wpływu na jakość życia człowieka.

Wspieranie i rozwijanie różnych form aktywności twórczej, sztuki, jako środków poszukiwania i wyrażania własnego ‘ja’, wolności i autentyczności.

Badanie i rozpowszechnianie wiedzy na temat różnych form kultury materialnej w przestrzeni życiowej człowieka jako nośników znaczeń oraz wartości indywidualnych i społecznych.