27/02/2025
Wrażenia #10:
Sztuka teatralna alumnów III roku WMSD „lkona” na pewno jest autentyczna. Zatem świadomie można postawić za św. Janem Pawłem II tezę, że: „sztuka zachowuje więź wewnętrznego pokrewieństwa ze światem wiary tak, że nawet w sytuacji głębokiego rozłamu między kulturą i Kościołem właśnie sztuka pozostaje swego rodzaju pomostem prowadzącym do spotkania religijnego”. Tak rozumiem i w takich kategoriach odbieram ten spektakl, na który miałam przyjemność być zaproszona.
Przewodnim tematem prowadzonym bardzo konsekwentnie jest prześladowanie Kościoła Rzymskokatolickiego w Polsce w latach 50-tych po 70-te. Odważnie też ukazana jest droga prześladowania, męczeństwa, cierpienia i poniżenia kapłanów. Zapadła w mojej pamięci postać ks. Skorodeckiego. Młody seminarzysta otrzymał zadanie zagrania dużo starszego od siebie i sparaliżowanego, po prześladowaniach i przejściach, chorego, z przykurczem mięśni kapłana... Utożsamił się wiarygodnie tak bardzo z postacią, że każde działanie było wewnętrznie usprawiedliwione i idealne logicznie.
Od strony aktorskiej spektakl „Ikona” wyróżnia się dużym zaangażowaniem i autentycznością kleryków, którzy – mimo braku profesjonalnego przygotowania scenicznego – zdołali oddać głębię emocji swoich postaci. Szczególnie dobrze wypadł odtwórca roli kardynała Stefana Wyszyńskiego, który z dużą powagą i spokojem ukazał zarówno charyzmę Prymasa, jak i jego wewnętrzne zmagania.
Warto zwrócić uwagę na dynamikę dialogów oraz starannie dopracowaną dykcję aktorów. Wprawdzie w niektórych momentach można dostrzec pewną teatralność gestów i deklamacyjny ton, ale nie odbiera to spektaklowi autentyczności – przeciwnie, dodaje mu podniosłości i duchowego charakteru. Szczególnie mocne są sceny konfrontacji Prymasa z funkcjonariuszami UB – aktorzy grający przedstawicieli reżimu dobrze oddali chłód i bezwzględność systemu, choć miejscami ich kreacje mogą wydawać się nieco schematyczne.
Ruch sceniczny jest dobrze przemyślany – choć dekoracje są oszczędne, aktorzy potrafią wypełnić przestrzeń ekspresją ciała i sugestywnymi spojrzeniami. Sceny zbiorowe, takie jak święcenia kapłańskie czy internowanie, budują napięcie i pokazują siłę wspólnoty. Muzyka oraz światło dodatkowo podkreślają nastrój – od surowych, ciemnych tonacji w momentach represji po ciepłe, symboliczne światło w scenach duchowego przełomu.
Podsumowując, mimo amatorskiego charakteru przedstawienia, gra aktorska kleryków jest pełna zawodowej pasji i wiarygodności. Ich autentyczne zaangażowanie sprawia, że spektakl nie tylko oddziałuje intelektualnie, ale także emocjonalnie, pozostawiając widza z refleksją na temat powołania i misji kapłańskiej. Jednocześnie przyznać trzeba, że większe niż u zawodowego artysty jest u tych młodych kleryków zrozumienie i świadomość, że należy działać nie kierując się dążeniem do próżnej chwały ani żądzą taniej popularności, ani tym badziej nadzieją na osobiste korzyści. Idąc za głosem natchnienia powstało naprawdę dzieło wartościowe i piękne. Znowu pójdę drogą za św. Janem Pawłem II i powiem, że istnieje pewna etyka, czy wręcz duchowość służby artystycznej, która ma swój udział w życiu i odrodzeniu każdego narodu. Na to wskazuje wyraźnie C. K. Norwid: „Bo piękno na to jest, by zachwycało. Do pracy - praca, by się zmartwychwstało”.
~ Zdzisława Specht-Abramiuk - aktorka, doktor teologii kultury
fot. Filmweb