18/05/2026
Emocje już opadły, nasz Turniej Sportów Gimnastycznych Złap Flow przeszedł do historii i mam parę przemyśleń:
- jest tyle ponad 4 miesięcznych, zakulisowych przygotowań do takiego wydarzenia, tyle rozkminek, długich rozmów z trenerami, sędziami i wieloma jeszcze osobami zaangażowanymi w organizację, a później patrzysz na przygotowaną halę sportową, zawodnicy powoli zjeżdżają się na rozgrzewki i myślisz sobie, że tego w ogóle nie widać w tych rozstawionych airtrackach i rozwieszonych banerach, ustawionych na stoliku nagrodach.
- machina powoli rusza, pierwsze konkurencje rozgrywane na planszy gimnastycznej a w głowie natłok myśli, co następne, trzeba ogarnąć to i tamto, odpowiadasz na wiele pytań dzieci, rodziców, obsługi zawodów, a tu jeszcze trzeba ustawić i wypuścić zawodników w kolejności na start przy ścieżkach gimnastycznych, za chwilę ogłoszenie wyników, zaczynsz panikować czy wszystko się uda, czy będzie o czasie, czy wystarczy medali, nagród, czy nazwiska na listach, nunery startowe się zgadzają, uśmiech i idziesz dalej, robisz swoje
- powoli stres odpuszcza, zaczynasz widzieć twarze wzruszonych rodziców, skupionych, lekko zdenerwowanych ale zdeterminowanych i odważnych dzieci, uśmiechniętych sędziów, ktoś podchodzi i mówi kilka miłych słów, ktoś wyciąga rękę i kładzie na twoim ramieniu, że jest fajnie, że zawody są na fajnym luzie ale bardzo profesjonalnie zorganizowane i już wiesz, że (ok może jest mała obsuwka czasowa) właśnie realizujesz marzenie o sporcie równych szans, bez presji na wyniki, dla własnej satysfakcji startujących dzieci
- widzisz czasami łzy ocierane przez zawodników, że coś nie wyszło podczas startu a przecież na treningu wychodziło, masz już czas i siłę by dać odrobinę wsparcia rozmową, że to nie jest najważniejsze, że ważna jest odwaga bycia tam na macie i to, że jest ogromnna pasja do pokonywania samego siebie.
- przy ostatnich rozgrywanych konkurencjach siadasz i podziwiasz jak dzieci wspinają się na wysokość 6 metrów na kawałek materiału i z taką gracją prezentują figury jakby to była najłatwiejsza rzecz na świecie, jest już ciszej, bardziej kameralnie, publiczność żywo reaguje na ewolucje w powietrzu, dostrzegasz że na drugim końcu sali maluszki od tych raczkujących po tych biegających pokonują mały tor przeszkód ułożony przez rodziców, którzy teraz siedząc na podłodze obserwują swoje pociechy (kolejne pokolenie już się zaraża tym co tu się dzieje)
- serce rośnie i już wiesz: za rok zrobisz to jeszcze lepiej, bo warto dla tych wszystkich emocji, a później śpisz jak dziecko do 10:30, jest niedziela.
Nie będzie tu tabeli z wynikami dzieci, one wiedzą, że dały z siebie wszystko i tylko to się liczy 💫
Dziękuję wszystkim, którzy byli w sobotę:
DZIECIOM, RODZICOM, KIBICOM, SĘDZIOM, TRENEROM, OBSŁUDZE TECHNICZNEJ, SPONSOROM, Centrum Sportu Szamotuły , MOJEJ RODZINIE ZA WSPARCIE 💙