14/09/2022
Często kiedy szyję towarzyszą mi moje zwierzęta. Rysia radysianka i Teo śpią w klatce którą musiałam wcisnąć do mojej pracowni, bo klatka jest ich azylem. Do niej chowają się podczas burzy, wystrzałów w Sylwestra czy podczas wycia domowego alarmu, który czasem wzbudzi się nie stąd nie zowąd😉 Jednak kiedy jest cicho i spokojnie a na zewnątrz świeci słońce Rysia opuszcza mnie ostentacyjnie i szczekaniem wymusza wypuszczenie do ogródka. Bo Ryśka uwielbia się wygrzewać w słoneczku. 🙂☀️
W pracowni zaraz przy wejściu ma swój piętrowy koszyk Sadza. 🐈⬛ Broni go jak Kazimierz Pułaski Jasnej Góry i nie daj Boże żeby któryś z kotów spróbował położyć się do koszyka piętro niżej.😅🐈⬛🗡️🛡️ Lukrecja przychodzi rzadziej, bo za dużo się dzieje. Jej nie usypia terkot maszyny do szycia czy grające cicho radio. Woli spać cały dzień w sypialni.😉
Zatem najwytrwalszymi najwierniejszymi asystentami i kibicami powstawania moich upcyclingowch dzieł są Teo i Fredzio.😀🐈⬛ 🐕 Teo rozwala się w klatce, którą ma całą dla siebie gdy Rycha opala się w słońcu a Fredzio.....
Fredzio śpi gdziekolwiek: na podłodze pod stołem do wykrojów, w kartonie ze ścinkami, na desce do prasowania na krześle, gdy akurat nie siedzę przy maszynie. Czasem uda mu się wepchnąć do klatki obok Teosia.😅
Wszystkie poduchy, koszyki, legowiska na drapakach są dla Fredzia po prostu za małe.😔 Z poduchy parapetuchy zawsze zwisa mu któraś łapka, z okrągłych klasycznych legowisk dla kotów Fredzio zwyczajnie wypada i głową albo pupą leży na podłodze. Śpi czasem na kanapie, ale psiarnia często go spycha, bo moje psiaki lubią spać razem.
Szyjąc tyle poduch, legowisk, posłanek dla wielu kotków obiecywałam Fredziowi, że uszyję poduchę taką tylko dla niego, taką super extra najfajniejszą i najwygodniejszaą 🙂 I tak mu obiecywałam, obiecywałam a on czekał i czekał. A ja okropna baba ciągle się nie wywiązywałam z obietnicy, bo czekały fundacje, bazarki licytacyjne....😥
I.....w końcu się zebrałam i stworzyłam mojemu kitkowi (ważacemu prawie 9kg. 😉) poduchę a'la opona.😅
Powstawała ze trzy tygodnie ( bo oczywiście szyłam wtedy pontony dla fundacyjnych biedaków i fanty na bazarki ) z kawałków swetrów wzmocnionych nieużywaną poszewką na kołdrę 🙂♻️
Rzuciłam ja na środek salonu żeby zrobić zdjęcia a Fredzio od razu ją zaanektował i........ natychmiast zasnął.😀
Masz wreszcie Fredziu swoją osobistą poduchę - oponę od traktora.😀