13/08/2026
Zamek w Sierakowie, 12 dnia augusta, anno Domini 1654. 📃
Mości Panowie, a i wy, łaskawi potomni, co w gwiazdy z równą mi atencją spoglądać raczycie! 🌌
Niechaj wolno mi będzie przywołać w pamięci ów dzień osobliwy, kiedym to na krużgankach i wałach zamku mego dziedzicznego w Sierakowie stał, zapatrzon w nieboskłon, który snadź sam Stwórca za scenę niezwykłą obrać sobie raczył. Było to dokładnie 12 dnia augusta, anno Domini 1654. Równo trzysta siedemdziesiąt i dwa lata przed dniem wczorajszym! ⏳
Kiedy Sol, ów król niebieski i dawca światła, począł w mrok się oblekać, a cień głęboki na ziemię sierakowską padł w samym środku dnia, na dziedzińcu podniósł się zgiełk nieopisywalny. Psy wyły po obejściach, a ptactwo, zgoła ogłupiałe, w gęstwinach szukało schronienia. 🌙
Wtem dopadł mnie stary włodarz zamkowy, Maciej, rwąc resztki siwych włosów z głowy, a za nim gromada sług i czeladzi w lamentach utonęła.
— Olaboga, Jaśnie Oświecony Panie! — zawodził Maciej, padając na kolana z trzaskiem kości. — Dzień w noc się obraca! Zali to Sąd Ostateczny u wrót naszych stoi?! Słońce czernieje, smok jakiś niebieski pożera jasność!
Wtórowała mu z głośnym płaczem służka Maryna, sypiąc popiół na swe czepce:
— Toć gniew Boży na Rzeczpospolitą spada, za grzechy i zbytki szlacheckie! Przepadniemy z kretesem w ciemnościach piekielnych!
Słysząc te baje i widząc pstrokoć w ich umysłach, tom jeno wąsa ze spokojem podkręcił. Uderzywszy laską w kamienną posadzkę, rzekłem głosem donośnym, by trwogę ową chłopską ukrócić:
— Uciszcie się, głupi, i powściągnijcie jęzory! Żaden to smok, ni gniew, ni koniec świata, a zwyczajna eclipsis solis, zaćmieniem Słońca w mowie naszej zwana! Miesiąc, co go nocą na niebie widujecie, wszedł właśnie między nas a tarczę słoneczną. Taka to jest mechanika niebios, przez Pana Boga jako zegar doskonały nakręcona.
Spojrzeli po sobie, wciąż pełni lęku, łkając cicho. Rzekłem tedy dalej, by w ich prostych łbach kaganek oświaty zapalić i potęgę nauki ukazać:
— Wiedzcie, że mężowie uczeni dawno ów moment co do minuty wyliczyli. Właśnie w tym roku, w krainach niemieckich, wielce biegły w matematyce Erhardus Weigel wiekopomnego dzieła dokonał. Wydał on pierwszą na świecie mapę ścieżki całkowitego zaćmienia! Tamże czarno na białym rozrysowano, którędy ów mrok po ziemi kroczyć będzie dzisiejszego dnia.
"Nie ma w tym czarów żadnych, a jeno triumf ludzkiego rozumu. Wstawajcie z kolan i patrzcie na to dziwo, bo drugiego takiego za żywota możecie nie uświadczyć!"
Powoli, acz z ociąganiem, podnieśli głowy ku czarnemu słońcu otoczonemu świetlistą koroną. Kiedy zaś po kilku pacierzach słońce znów poczęło promienie swe słać na ziemię sierakowską, a mrok zaczął ustępować, czeladź odetchnęła z ulgą, gorączkowo żegnając się znakiem krzyża. Ja zaś, w duszy usatysfakcjonowany, chłonąłem to widowisko całą swą istotą.
I pomyśleć jeno, Mości Panowie, iże wczoraj – 12 dnia augusta roku pańskiego 2026, kiedym z zaświatów na ten wasz nowoczesny padół znów spojrzenie rzucił, niebo po raz kolejny zgotowało wam ów teatr cieni. Widowisko to w niczym nie ustępowało temu, com je w czasach Rzeczypospolitej Szlacheckiej z wałów podziwiał. Było równie piękne, równie majestatyczne i równie mocno chwytające za serce. Zmieniły się stroje, miasta obrosły szkłem i żelazem, zamek mój dawno świetność utracił, lecz Słońce i Księżyc, tańczące na firmamencie, wciąż grają tę samą, odwieczną melodię, której człowiek może jeno w pokorze wysłuchać.
Z pisaniem się polecam,
Krzysztof z Bnina Opaliński ✒