Artykwariat

Artykwariat Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Artykwariat, Galeria sztuki, Poznan.

...historia obrączki zaczyna się od bardzo praktycznego problemu: jak rozpoznać własną serwetkę, jeśli nie pierze się je...
24/08/2026

...historia obrączki zaczyna się od bardzo praktycznego problemu: jak rozpoznać własną serwetkę, jeśli nie pierze się jej po każdym posiłku...?

Pierwsze obrączki do serwetek pojawiły się we Francji na początku XIX wieku i szybko rozpowszechniły się w europejskich domach mieszczańskich. Ich funkcja była prosta — zwinięta serwetka trafiała do swojej obrączki, dzięki czemu wiadomo było, do kogo należy.

Ale oczywiście… kiedy do przedmiotu codziennego użytku zabiera się złotnik lub srebrnik, praktyczność szybko zaczyna flirtować z dekoracją...

W XIX wieku srebro stało się materiałem szczególnie chętnie wykorzystywanym do produkcji takich obrączek. Pojawiały się na nich grawerowane ornamenty, inicjały, monogramy, herby, nazwiska, a także dekoracje charakterystyczne dla aktualnej mody. Wkrótce obrączka przestała być tylko sposobem na rozpoznanie serwetki — stała się elementem aranżacji stołu i małym przedmiotem reprezentacyjnym.

I właśnie monogram jest tutaj szczególnie interesujący.

Jedna, konkretna litera mogła powiedzieć przy stole całkiem dużo:
Czy należała do pani domu?
Czy była częścią rodzinnego kompletu?
Czy została podarowana z okazji chrztu, ślubu albo rocznicy?
A może oznaczała konkretne miejsce przy stole?

Srebrne obrączki często były bowiem prezentami okolicznościowymi. Zachowały się egzemplarze podarowane na chrzest czy ślub, a ich spersonalizowany charakter sprawiał, że mogły towarzyszyć właścicielowi przez całe życie.
Co ciekawe, nie wszystkie musiały być jednakowe. Zestaw mógł składać się z obrączek różniących się ornamentem, inicjałem czy numerem — tak aby każdy przy stole bez trudu rozpoznał swoją.

A kiedy XIX-wieczni projektanci zaczęli traktować ten niewielki przedmiot jako pole dla własnej wyobraźni, pojawiły się formy naprawdę niezwykłe: od prostych, eleganckich cylindrów po bogato zdobione, a nawet figuralne obrączki przedstawiające zwierzęta, postacie czy scenki. Szczególnie popularne stały się one w Stanach Zjednoczonych.

Co więcej, obrączki potrafiły być również pamiątkami wydarzeń. W zbiorach Museums Victoria znajdują się na przykład srebrzone obrączki wykonane jako pamiątki wystawy w Melbourne w latach 1934–1935 — z przedstawieniem słynnego budynku wystawowego.
Czyli przedmiot, który miał pierwotnie odpowiedzieć na bardzo przyziemne pytanie:
„Która serwetka jest moja?”
z czasem zaczął odpowiadać na znacznie ciekawsze:
„Kim jestem przy tym stole?”
I chyba właśnie dlatego tak lubimy srebrne drobiazgi.
Bo ich wartość nie zawsze polega na rozmiarze.
Czasem mieści się w nich cała historia domu, rodziny i obyczaju.

W naszej kolekcji znajduje się całkiem pokaźny zbiór obrączek, która z nich w pierwszej kolejności znalazłaby miejsce na Waszym stole?

Obrączka na serwetkę Niemcy, po 1888 r. Złotnik: WTB Wilhelm Binder Próba 800/1000 Waga: 18,5 g Wymiary: wys. 2,5 cm, śr. 3,7 cm Monogram: RH Stan zachowania: bardzo dobry

...czy wiesz, że...  #3..na dawnym portrecie można było rozpoznać cenę stroju, zanim jeszcze poznaliśmy nazwisko modela?...
21/08/2026

...czy wiesz, że... #3
..na dawnym portrecie można było rozpoznać cenę stroju, zanim jeszcze poznaliśmy nazwisko modela?

W XVII i XVIII wieku portret nie był wyłącznie przedstawieniem człowieka. Był również demonstracją jego pozycji społecznej.
A jednym z najważniejszych elementów tej demonstracji był materiał.

Na portretach Anthony'ego van Dycka szczególnie uderzające jest przedstawienie jedwabnych szat, często konkurujących z twarzą modela. Charakterystyczne, jasne refleksy na tkaninie nie są przypadkową dekoracją. Van Dyck buduje wrażenie luksusu poprzez zestawienie głębokich cieni z ostrymi, świetlistymi partiami jedwabiu.

Jest to szczególnie widoczne w portretach angielskiej arystokracji, dla której kosztowne tkaniny były częścią języka reprezentacji.
Aksamitu nie maluje się tak samo jak jedwabiu. To pozornie oczywiste, ale dla malarza było ogromnym wyzwaniem.
Aksamit ma krótkie, gęste włosie, dlatego pochłania i rozprasza światło zupełnie inaczej niż gładki jedwab.

Dobrym przykładem są portrety Diego Velázqueza.
Ciemne, aksamitne stroje hiszpańskiej elity nie są tu po prostu „czarne”. Malarz buduje ich powierzchnię poprzez subtelne przejścia tonalne i pojedyncze refleksy, dzięki którym możliwe jest przedstawienie faktury materiału.
To właśnie takie detale pozwalają historykowi sztuki rozpoznać rodzaj tkaniny, a także sposób, w jaki kultura danego okresu rozumiała luksus, a ten wiązał się właśnie z rodzajem noszonych tkanin.

Jedwab importowany z Azji, koronki, aksamit czy tkaniny przetykane metalową nicią wymagały rozbudowanych sieci handlowych, pracy wyspecjalizowanych rzemieślników i ogromnego kapitału. Dlatego wizerunek osoby ubranej w określony materiał był również komunikatem:
„Mam dostęp do rzeczy, do których większość społeczeństwa nie ma dostępu.”
Co ciekawe, w wielu krajach europejskich istniały nawet przepisy ograniczające używanie określonych luksusowych materiałów i ozdób — tak zwane sumptuary laws.
Niektóre regulacje określały, kto może nosić jedwab, futra, koronki czy określone rodzaje biżuterii.

W tym kontekście portret staje się więc fascynującym źródłem nie tylko dla historii sztuki, ale również dla historii gospodarczej i społecznej otwierając przestrzeń dla bogatej i szczegółowej interpretacji tak obrazu, jak i całego zaplecza historycznego i kulturowego 😀

źródło zdjęć: The Met Collection, National Gallery

...czy wiesz, że…  #2..dawna biżuteria potrafiła być konstrukcją modułową?Na pierwszy rzut oka XIX-wieczna brosza jest p...
19/08/2026

...czy wiesz, że… #2
..dawna biżuteria potrafiła być konstrukcją modułową?

Na pierwszy rzut oka XIX-wieczna brosza jest po prostu broszą. Ale wystarczy odwrócić ją na drugą stronę, żeby zobaczyć coś znacznie ciekawszego: system mocowań, zawiasów, śrub, zaczepów i wymiennych elementów, który pozwalał zmienić sposób noszenia klejnotu. To zjawisko określamy dziś mianem biżuterii transformowalnej.

Na zdjęciu widać powstałą około 1840 roku biżuterię, w której centralny element bransolety z dużym granatem można było odłączyć i nosić jako broszę albo wisior. Mechanizm opierał się na wymiennych elementach mocowanych w tylnej części oprawy.

Pod koniec XIX wieku rozwiązania te stają się jeszcze bardziej wyrafinowane. Zachowane klejnoty pokazują możliwość wymiany całych mocowań: brosza → wisior, czasem również inne konfiguracje. W przypadku późnowiktoriańskich i edwardiańskich klejnotów spotykamy nawet układy, w których ten sam element można było wykorzystać jako broszę, wisior czy ozdobę włosów.

Dla kolekcjonera jest to szczególnie interesujące-
tył biżuterii staje się dokumentem.

Jeżeli widzimy oryginalne, precyzyjnie wykonane mocowanie, zgodne stylistycznie z resztą obiektu, możemy przypuszczać, że transformacja była częścią pierwotnego projektu.
Jeżeli natomiast jeden element wygląda zdecydowanie później — na przykład mechanizm ma inną technikę wykonania, inny rodzaj zapięcia albo nie pasuje konstrukcyjnie do pozostałej części — trzeba brać pod uwagę późniejszą przeróbkę.

To ma ogromne znaczenie przy datowaniu i ocenie autentyczności.

Co więcej, istnieją klejnoty, które przeszły kilka takich zmian. Dlatego przy oglądaniu dawnej biżuterii warto zadać sobie nie tylko pytanie:
„Jak wygląda?”
ale również:
„Jak została zbudowana?”
Bardzo często to właśnie rewers - wśród maleńkich śrubek, zawiasów i zaczepów — stanowi źródło informacji, pozwalające odtworzyć kolejne etapy życia biżuterii.

źródło zdjęć: www.romanovrussia.com

...czy wiesz, że.…  #1..w renesansie można było „przeczytać” portret, nawet nie znając osoby przedstawionej?Dzisiaj oglą...
17/08/2026

...czy wiesz, że.… #1
..w renesansie można było „przeczytać” portret, nawet nie znając osoby przedstawionej?

Dzisiaj oglądamy portret i przede wszystkim próbujemy rozpoznać twarz. Dla człowieka XVI wieku twarz była jednak zaledwie częścią informacji.
Znaczenie miały klejnoty, tkaniny, kwiaty, gest dłoni, przedmioty trzymane przez modela, a nawet sposób ułożenia palców.

Szczególnie interesująca jest biżuteria.

Pierścień mógł wskazywać na małżeństwo, pochodzenie lub urząd. Łańcuch nie był wyłącznie ozdobą — mógł manifestować rangę społeczną. Perły mogły podkreślać status, ale również odnosić się do cnót przypisywanych przedstawianej osobie.

Portret był więc czymś w rodzaju wizualnego tekstu, którego odbiorca miał umieć odczytać.

Dlatego w Artykwariacie tak często przyglądamy się nie twarzy, ale… temu, co znajduje się kilka centymetrów obok niej...

W przypadku "Portretu Dziewczynki" dziecko ma na sobie niezwykle elegancką, białą sukienkę, ale jej biżuteria jest bardzo skromna. To ważne. Nie mamy tu do czynienia z dziecięcą kokieterią ani demonstracją bogactwa. Mały medalion znajduje się dokładnie w centrum kompozycji, na wysokości klatki piersiowej.
I właśnie dlatego można go odczytać jako przedmiot osobisty, a nie wyłącznie dekoracyjny.

Co istotne, medaliony były szczególnym rodzajem biżuterii — mogły przechowywać miniaturowy portret, fotografię, pukiel włosów albo inną pamiątkę. W kulturze XIX i początku XX wieku często miały charakter bardzo prywatny: były czymś, co nosiło się blisko ciała i blisko serca.

Zagadką pozostaje, co kryje medalion przedstawionej dziewczynki, jednak z pewnością musiał mieć dla niej szczególne, osobiste znaczenie. Znaczenie na tyle istotne, by pojawić się na obrazie i dookreślić jej osobę.

Może Wy macie jakiś pomysł?

Hermann Kauffmann [1873-1953] technika: olej na płótnie wymiary: 120,5 x 120,5 cm (bez ramy); 133,5 x 133,5 cm (z ramą) sygnowany: p.d. "Herm Kauffmann jun. 1914" praca oprawiona

...też kochacie przedmioty z duszą, które mają "to coś"...?..jeżeli jeszcze ich nie macie lub chcielibyście więcej wieci...
15/08/2026

...też kochacie przedmioty z duszą, które mają "to coś"...?
..jeżeli jeszcze ich nie macie lub chcielibyście więcej wiecie gdzie szukać...

www.artykwariat.pl

...zaćmienie Słońca lub Księżyca od tysięcy lat budziło coś więcej niż zachwyt. Dla dawnych cywilizacji było znakiem, om...
12/08/2026

...zaćmienie Słońca lub Księżyca od tysięcy lat budziło coś więcej niż zachwyt. Dla dawnych cywilizacji było znakiem, omenem, ostrzeżeniem — chwilą, w której kosmiczny porządek wydawał się nagle zachwiany.
I właśnie dlatego zaćmienia są fascynującym tematem w historii sztuki.

W sztuce średniowiecznej niezwykłe zjawiska astronomiczne często pojawiały się w przedstawieniach Ukrzyżowania Chrystusa. Ciemność, która ogarnia niebo w chwili śmierci Chrystusa, nie jest wyłącznie efektem dramatycznej kompozycji. Ma znaczenie symboliczne: natura reaguje na wydarzenie o wymiarze kosmicznym.

W późniejszej sztuce obserwacja nieba zaczyna jednak oznaczać coś jeszcze — pragnienie poznania świata. Artyści coraz dokładniej przedstawiają Słońce, Księżyc, gwiazdy i zjawiska atmosferyczne. Granica między sztuką, religią i nauką staje się niezwykle ciekawa.

Co ciekawe, dawni artyści nie zawsze mieli pojęcie, co właściwie powoduje zaćmienie. Dla jednych był to boski znak, dla innych zapowiedź katastrofy. A dla artysty? Doskonały moment, by stworzyć obraz, którego widz nie zapomni.

Dziś wiemy, że zaćmienie Słońca jest precyzyjnym zjawiskiem astronomicznym. Ale emocja pozostała ta sama.
Bo kiedy Księżyc przesuwa się przed Słońcem, na kilka minut patrzymy w niebo dokładnie tak, jak patrzyli ludzie setki lat temu: z zachwytem, niepokojem i poczuciem, że uczestniczymy w czymś większym od nas.

I może właśnie dlatego motyw zaćmienia tak dobrze pasuje do historii sztuki — pokazuje, jak zmieniało się nasze rozumienie świata, ale nie zmieniało się jedno: potrzeba nadawania niezwykłym zjawiskom znaczenia.



Na zdjęciu obraz Ippolito Caffi, Zaćmienie Słońca w Wenecji, 1842, źródło: wikipedia.org

...jednym z najciekawszych elementów francuskiej porcelany są sygnatury umieszczane na spodzie naczyń. Dla kolekcjonera ...
10/08/2026

...jednym z najciekawszych elementów francuskiej porcelany są sygnatury umieszczane na spodzie naczyń. Dla kolekcjonera są one czymś znacznie więcej niż nazwą fabryki.

W XIX wieku nie istniał jeden obowiązujący sposób znakowania porcelany z Limoges. Poszczególne manufaktury zmieniały swoje sygnatury wraz z przekształceniami firmy, zmianami właścicieli czy rynkami eksportowymi. Często spotykamy również osobne oznaczenia producenta białej porcelany oraz dekoratora, który nanosił malaturę i złocenia.
To właśnie analiza tych znaków pozwala historykom sztuki i kolekcjonerom określać datowanie obiektu, jego pochodzenie oraz drogę, jaką przebył od francuskiej manufaktury do współczesnych kolekcji.
Dlatego zanim zachwycimy się dekoracją filiżanki, warto odwrócić ją do góry dnem. Niewielki znak umieszczony na spodzie często opowiada historię równie fascynującą jak sam przedmiot.

Czy zdarzyło Wam się odkryć dzięki sygnaturze coś zaskakującego o własnej porcelanie? Podzielcie się w komentarzu.

...sekret porcelany z Limoges nie tkwi wyłącznie w dekoracjach. Jej największym atutem jest sama masa porcelanowa.Dzięki...
06/08/2026

...sekret porcelany z Limoges nie tkwi wyłącznie w dekoracjach. Jej największym atutem jest sama masa porcelanowa.

Dzięki wysokiej jakości lokalnego kaolinu oraz starannie opracowanej technologii wypału uzyskiwano porcelanę niezwykle białą, cienką i półprzezroczystą, a jednocześnie wyjątkowo trwałą. W świetle filiżanki sprawiają wrażenie niemal delikatnych jak papier, jednak potrafiły służyć przez pokolenia.

W drugiej połowie XIX wieku modne stały się subtelne reliefy, złocenia, motywy kwiatowe oraz dekoracje malowane ręcznie. W okresie secesji pojawiły się bardziej płynne linie i inspiracje naturą, natomiast początek XX wieku przyniósł prostsze formy, zapowiadające estetykę art déco.

Każda filiżanka jest więc świadectwem swojej epoki. Jej forma, ornament i sposób dekoracji opowiadają o zmieniających się gustach oraz o tym, jak sztuka przenikała do przedmiotów codziennego użytku.

Patrząc na porcelanę z Limoges, oglądamy nie tylko piękne naczynie – oglądamy fragment historii europejskiej kultury.

...choć często mówimy po prostu „porcelana z Limoges”, warto pamiętać, że nie była to jedna manufaktura... W XIX wieku d...
03/08/2026

...choć często mówimy po prostu „porcelana z Limoges”, warto pamiętać, że nie była to jedna manufaktura...

W XIX wieku działały tu dziesiątki wytwórni, z których każda wypracowała własny styl i renomę.
Do najbardziej znanych należały Haviland, Bernardaud, Charles Ahrenfeldt, Théodore Haviland, Pouyat, Tressemann & Vogt (T&V) czy Jean Pouyat. Ich wyroby różniły się detalami dekoracji, jakością malatury, formami naczyń oraz rynkami, na które były przeznaczone.

Szczególnie interesującym zjawiskiem był eksport do Stanów Zjednoczonych. Tam francuska porcelana szybko stała się symbolem prestiżu. Bogate serwisy zamawiano specjalnie dla luksusowych hoteli, rezydencji i restauracji, a niektóre dekoracje powstawały wyłącznie z myślą o amerykańskich klientach.

Dlatego dziś, oglądając filiżankę oznaczoną napisem „Limoges”, warto zwrócić uwagę na znak wytwórni. To właśnie sygnatura pozwala określić producenta, przybliżony okres powstania oraz często historię samego przedmiotu.

...kiedy słyszymy słowo Limoges, większość miłośników porcelany od razu myśli o niezwykle cienkich filiżankach, śnieżnob...
01/08/2026

...kiedy słyszymy słowo Limoges, większość miłośników porcelany od razu myśli o niezwykle cienkich filiżankach, śnieżnobiałej masie i eleganckich dekoracjach. Niewiele osób wie jednak, że sukces tego francuskiego miasta rozpoczął się od... przypadkowego odkrycia.

W drugiej połowie XVIII wieku w okolicach Limoges odnaleziono złoża kaolinu – białej glinki będącej podstawowym składnikiem prawdziwej porcelany twardej. Było to wydarzenie przełomowe. Do tego momentu Francja pozostawała w cieniu manufaktur miśnieńskich czy wiedeńskich, a produkcja porcelany najwyższej jakości była mocno ograniczona.

Odkrycie lokalnych złóż pozwoliło stworzyć ośrodek, który w ciągu zaledwie kilku dekad stał się jednym z najważniejszych centrów produkcji porcelany na świecie. Początkowo powstawały tu manufaktury królewskie, lecz XIX wiek przyniósł prawdziwy rozkwit prywatnych fabryk, których wyroby trafiały do europejskiej arystokracji, luksusowych hoteli oraz na stoły zamożnych rodzin po obu stronach Atlantyku.

To właśnie wtedy narodziła się legenda porcelany z Limoges – synonimu elegancji, jakości i francuskiego smaku.

A Wy – posiadacie w swojej kolekcji porcelanę z Limoges?

Francja, Limoges 1883-1893 Gustave Demartial & Cie wymiary: fil. wys.6,3 cm, śr. 6,3 cm, sp. śr.12,7 cm dekoracja: kalka, ręcznie nakładane złoto, plastycznie opracowane ucho stan zachowania: bardzo dobry, drobne niedoskonałości wynikające z wieku obiektu; spodek niesygnowany

Adres

Poznan

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 11:00 - 18:00
Wtorek 11:00 - 18:00
Środa 11:00 - 18:00
Czwartek 11:00 - 18:00
Piątek 11:00 - 18:00

Telefon

+48663415609

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Artykwariat umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Artykwariat:

Skróty

Udostępnij

Kategoria