24/02/2025
Czytam naprawdę dużo książek. Staram się wybierać takie książki, które są wartościowe, niosą ważny przekaz, poszerzają moją wiedzę na dany temat, opowiadają historię, której dotąd nie znałam lub moja wiedza była znikoma. Tak się składa, że bardzo często są to historie bardzo trudne (różne formy przemocy wobec kobiet), poruszające(losy ludzi w ogarniętym ll wojną światową świecie). Takie książki zostawiają w moim czytelniczym sercu trwały, bolesny ślad.
Wtedy, kiedy czuję, że potrzebuję chwili wytchnienia, wyciszenia emocji sięgam po książki wypełnione Bożym tchnieniem.
Kiedy pierwszy raz "rzucił mi się w oczy" tytuł - POWERBANK DLA DUSZY, a było to w takim momencie mojego życia, kiedy bardzo potrzebowałam "ładowania", wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać. I wiecie co? Ta książka tym właśnie jest - baterią dla duszy! Pisałam już o tym jakiś czas temu. Wszystkim Wam polecam!
Jakaż była moja radość, kiedy dostałam informację od Autora, że zostałam wyróżniona i dostanę najnowszą książkę - KAWA Z DOBRYM SŁOWEM p. Jerzego Jabłońskiego. . A o tym kim jest Pan Jurek możecie się dowiedzieć więcej na Moje Nieogarnianie - Jurek Jabłoński ,gdzie pozwalam sobie Was zaprosić, bo to niezwykle przyjazne i wartościowe miejsce.
Nie mam pojęcia skąd Autor wiedział, że to znowu jest TEN MOMENT.. Ale tak właśnie się stało. Bardzo potrzebowałam czasu z dobrym słowem. A kiedy widzisz takie słowa :
"Czułość do siebie samego
ceruje dziury w sercu
łagodzi żalu lament
Stań przed lustrem
i powiedz
jak na ślubnym kobiercu:
-Cokolwiek się stanie
nigdy Cię nie opuszczę
Amen".
Pan Jurek pisze : "często odnoszę wrażenie, że listopad jest niczym innym jak miesiącem przygnębienia, w którym trudno znaleźć radość (...) zastanawiam się, czy nie każdy z nas ma w sobie cząstkę takiego listopada,, niezależnie od pory roku..."
Tak, myślę, że niezależnie od pory roku każdemu z nas czasem zdarza się przeżywać taki" listopad ", choćby w lutym. I tak jak to było z POWERBANKIEM , który napełnił mnie cudowną energią, tak KAWA Z DOBRYM SŁOWEM sprawiła, że przypomniałam sobie o najważniejszym : o tym wszystkim, o tych dziesiątkach rzeczy, spraw, wydarzeń i ludzi, za które przecież jestem tak bardzo wdzięczna. I nie mogę pominąć milczeniem mojego największego osobistego błogosławieństwa - łaski choroby nowotworowej. Wiem jak to brzmi, ale zawsze tym dla mnie będzie, bo dzięki mojej chorobie (chorobom), dziś umiem docenić najmniejsze dobro, którego doświadczam.
Takie książki jak ta, jak poprzednia, powinny być przepisywane na receptę!
Tylko jedna maleńka uwaga! Nie róbcie sobie kawy przed lekturą KAWY, bo podejrzewam, że będzie tak jak u mnie - kawa wystygła zapomniana... 😄
"Zaufaj sobie
nie byle komu
Skoro Bóg rozgościł się
w Twojej wolności
jak u siebie w domu".
Panie Jurku, z całego serca dziękuję, że luty wrócił na swoje miejsce w moim osobistym kalendarzu.