05/06/2025
Drodzy znajomi, Pabianiczanie i Pabianiczanki,
zapraszam Was w odwiedziny do mojej pracowni rzeźby.
Aby upamiętnić wybitną rzeźbiarkę Alinę Szapocznikow, dołączam do zbiórki podpisów organizowanej przez Pabianicki Sztetl*, do czego i Was bardzo zachęcam. Z okazji zbliżającej się 100 rocznicy urodzin powstał projekt nadania imienia Szapocznikow skwerowi zwanemu potocznie „Gubałówką”. Wymogiem jest, aby osoby podpisujące się były zameldowane w Pabianicach. Należy podać imię, nazwisko, adres i złożyć podpis (PESEL nie jest potrzebny). Zebranie 300 podpisów umożliwi złożenie projektu do Rady Miejskiej, która będzie miała obowiązek się tym zająć.
Dla mnie jest to istotna inicjatywa. Polskie artystki nie funkcjonują w powszechnej świadomości, a udział kobiet w edukacji artystycznej nie zawsze był oczywistością. W 2018 roku moja macierzysta i najstarsza w kraju uczelnia artystyczna Akademia Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie obchodziła dwusetną rocznicę istnienia. Jubileusz zbiegł się ze stuleciem oficjalnego udostępnienia możliwości podjęcia studiów przez kobiety. Dopiero od niedawna odżywa herstoria sztuki, mimo że polskie artystki były aktywne zawodowo i osiągały sukcesy także na arenie międzynarodowej. Prace Aliny Szapocznikow znajdują się w zbiorach najważniejszych światowych muzeów, natomiast w Pabianicach nie jest upamiętniona w żaden sposób.
Moja pracownia mieści się przy ulicy Konstantynowskiej, która należała do getta, do którego trafiła Szapocznikow. Możecie mnie odwiedzić i złożyć swój podpis już w najbliższy weekend, tj. 7 i 8 czerwca od godziny 14.30 do 20.00. Jeśli Was to zachęci, mogę dodać, że ostatnio skoncentrowałam się na portretach kobiecych i także lubię tworzyć odlewy zdejmowane bezpośrednio z ciała. Z powodów zdrowotnych miałam dłuższą przerwę i niewiele publikuję, jednak w miarę możliwości wciąż działam. Zatem przy okazji będziecie mogli zobaczyć część moich ostatnich realizacji. Chętnie polecę Wam także dwie najciekawsze w tym roku wystawy dedykowane polskim artystkom. Nie czuję się komfortowo, aby podawać pełen adres i dane kontaktowe na stronie FB. Jednak piszcie do mnie śmiało, a w wiadomości prywatnej prześlę Wam wszelkie szczegóły. Jeśli tylko chcecie, możecie wpaść z rodziną i zabrać znajomych. Im więcej, tym lepiej.
Zapraszam, spotkajmy się 🙂
Jeszcze parę słów o Szapocznikow. Urodziła się 16 maja 1926 w Kaliszu, natomiast mieszkała i chodziła do szkoły w Pabianicach. Jej dziadkowie spoczywają na pabianickim cmentarzu żydowskim. Po wybuchu wojny została zamknięta w getcie pabianickim, choć jej rodzice nie byli praktykującymi Żydami. Jej ojciec był dentystą, pracował w budynku obecnego Urzędu Miasta; mama była lekarką pediatrii. Po likwidacji pabianickiego getta Alina trafiła na krótko do getta w Łodzi, na krótko do Auschwitz, następnie do kolejnych obozów. Po wojnie dotarła do Pragi. Żyła w przekonaniu, że członkowie jej rodziny już nie żyją; była w szoku, kiedy matka odnalazła ją w Czechach. Zanim to się stało, zdecydowała się uzyskać czeskie obywatelstwo. Nawiązała dobre relacje z czeskim środowiskiem artystycznym. Studiowała rzeźbę w Pradze i w Paryżu, gdzie wynajęła własną pracownię. Niestety problemy zdrowotne i finansowe zmusiły ją do zaniechania studiów. Wróciła do Polski na 13 lat i początkowo tworzyła projekty i realizacje w stylu socrealistycznym. Jednocześnie coraz śmielej urzeczywistniała własne wizje artystyczne. W 1963 wróciła na stałe do Francji. W 1965 r. zdobyła nagrodę fundacji Copleya za asamblaż „Goldfinger”. Pracę oceniali najsłynniejsi artyści XX wieku: Marcel Duchamp, Jean Arp, Max Ernst, Roberto Matta. Znawcy jej twórczości zaliczają ją do nowego realizmu awangardy paryskiej oraz pop- i postsurrealizmu, a także widzą w niej zapowiedź feministycznego przełomu w sztuce współczesnej. Jest uznawana za jedną z najważniejszych osobowości świata sztuki XX wieku. Była wrażliwą artystką, jej prace zachowują oryginalność, skupiają się na zagadnieniach intymności, kobiecości, witalności. Wykonywała wiele odlewów własnego ciała, multiplikowała usta, twarze, brzuchy; pracowała w gipsie, kamieniu, betonie i żeliwie i w tworzywach sztucznych takich jak poliester i poliuretan. Najsłynniejsze rzeźby skupiają się na cielesności, a także na ukazaniu przemiany pod wpływem wyniszczającej choroby. Zmarła po długich zmaganiach z nowotworem piersi. Spoczywa na paryskim cmentarzu Montparnasse, gdzie znajdują się nagrobki wielu zasłużonych rodaków, takich jak: Juliusz Słowacki czy Olga Boznańska. Pierwszym mężem artystki był historyk sztuki Ryszard Stanisławski, dyrektor Muzeum Sztuki w Łodzi w latach 1966-1990, a drugim grafik-Roman Cieślewicz.
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, bardzo polecam artykuł, który linkuję w komentarzu pod postem.
Jako ilustrację załączam fot. Muzeum Sztuki w Łodzi przedstawiającą rzeźbę z 1967 roku, „Portret wielokrotny”, dostępną na stronie culture. pl
*Korzystając z okazji, chciałabym zwrócić uwagę na Stowarzyszenie Pabianicki Sztetl, które zostało nominowane do Wioseł Kultury 2025. Jest to nagroda „przyznawana osobom i organizacjom, które z pasją i zaangażowaniem tworzą oraz rozwijają życie kulturalne w regionie. Wyróżnia tych, którzy nie stoją w miejscu- wiosłują pod prąd, zmieniają swoje otoczenie i inspirują innych”. W mojej opinii działania tego stowarzyszenia zdecydowanie wpisują się w ten opis. Pabianicki Sztetl wskrzesza historię miasta oraz lobbuje za tym, aby Sejm ustanowił rok 2026 rokiem Aliny Szapocznikow. Zachęcam do zerknięcia na ich stronę, a w komentarzu pod postem podaję link do głosowania, które trwa do 8 czerwca.