14/09/2026
Dziś 30. rocznica otwarcia Dom Darmstadt - z tej okazji Książnica Płocka poleca naszą tegoroczną publikację autorstwa Gabrieli Nowak-Dąbrowskiej poświęconą historii tego miejsca.
Dziękujemy!
14.09.2026 – 30. rocznica otwarcia Domu Darmstadt im. E.T.A Hoffmanna w Płocku
Głównym celem placówki, uroczyście otwartej 14 września 1996 roku, od początku jej istnienia, było wspieranie kontaktów polsko-niemieckich, upowszechnianie kultury niemieckiej i niemieckojęzycznej. W jej otwarciu wziął udział znany tłumacz i popularyzator kultury polskiej w Niemczech Karl Dedecius, który znalazł się w gronie Honorowych Obywateli Miasta Płocka.
Dom Darmstadt pełni od 30 lat funkcję ważnego centrum kulturalno-oświatowego. Mieści się tu sala koncertowa, biblioteka z czytelnią oraz część hotelowa. Przy Starym Rynku 8 funkcjonuje także Płocka Lokalna Organizacja Turystyczna.
Gratulujemy jubileuszu i polecamy książkę Gabrieli Nowak –Dąbrowskiej: Dom Darmstadt: tajemnice kamienic Rynku Starego Miasta w Płocku: przewodnik. Płock 2026.
W Płocku wiele kamienic otrzymało już status kultowych. XIX-wieczne mury pamiętają ludzkie dramaty, trud życia codziennego i radosne chwile. Warto, stojąc na Starym Rynku, unieść głowę w górę i pomyśleć o ludziach, którzy na przestrzeni wieków znaleźli tam swą przystań. Dziś proponujemy, za Gabrielą Nowak-Dąbrowską, wycieczkę do kamienicy przy Starym Rynku 8, w której mieścił się Hotel de Berlin (Hotel Berliński), oberża, którą wspomina m.in. historyk Wincenty Hipolit Gawarecki (1788-1852) w „Wiadomości o mieście Płocku, znacznieysze historyczne zdarzenia tegoż miasta obeymujące”. Pisał tak: „Płock ma kilka porządnych domów zajezdnych i traktierni, między którymi Oberża Berlińska pierwszeństwo trzyma”. Nie jest to jedyne pochlebne źródło. Dziś powiedzielibyśmy, że w rankingu hoteli kamienica, wówczas własności Jędrzejewiczów, stała na czele. Wyprzedzała nawet ofertę... Gdańska.
Płock zapamiętał zwłaszcza jednego, choć krótkiego stażem, lokatora. W latach 1802-1804 w kamienicy mieszkał Ernst Theodor Amadeus Hoffmann (1776-1822), poeta i pisarz, autor m.in. „Diablich eliksirów”, „Dziadka do orzechów” czy „Kota Mruczysława poglądów na życie”, ale także prawnik, kompozytor, dyrygent, malarz i karykaturzysta. To właśnie ta ostatnia umiejętność sprawiła, że z Berlina został zesłany jako radca rejencji i sędzia do Płocka. Po prostu karykatury niektórych niemieckich urzędników były zbyt dobre, żeby to puścić płazem. Trzeba uczciwie przyznać, że lata spędzone w Płocku Hoffmann uważał za niezwykle uciążliwe i przykre. „Gdyby nie żoneczka, musiałbym tu zdesperować”, pisał. Czas wolny od zajęć służbowych Hoffmann poświęcał literaturze, muzyce i sztuce. Pod otwartym oknem hotelu na Starym Rynku zbierali się ludzie spragnieni dźwięków fortepianu, na którym grywał.
Drugą osobowością z kart publikacji był prowadzący hotel Andrzej Karszowiecki (1768-1844), oberżysta, utrzymywał też handel win oraz kantor loterii klasycznej. Był obdarzony talentem malarskim, pobierał nauki u Marcello Bacciarellego. Brał aktywny udział w życiu politycznym i społecznym miasta, organizował m.in. występy zespołu Wojciecha Bogusławskiego. W zarządzaniu hotelem pomagały mu siostry Teresa (1784-1856) i Agata (1774-1858). Razem stworzyli coś w rodzaju salonu. Jak pisał „Kurier Płocki”, Karszowiecki miał dobre wina, przy tym amator malarz znał się na sztuce i miał dobry gust, a jego siostry oczytane w literaturze ówczesnej, ułatwiały rozmowę żonom i córkom przyjezdnych, „gdyż zabicie czasu w mieście wówczas było trudnym”. Roboty ścienne pędzla właściciela domu zdobiły pokoje gościnne w hotelu: w pierwszym pokoju widoki nadrzeczne Płocka, Radziwia, wreszcie sceny z polowania czysto fantazyjne, drugi pokój był ciekawszy dla historyka i monografa, mieścił sylwetki „znanych postaci dla miejsc i okolicy”. Zdaniem „Kuriera” były to m.in. Yorchowa, kolonistka z Parowy, dostarczycielka wszystkiego, co wieś daje i „Karafiołka”, tak zwana wówczas rajfurka, znana ze sprytu i przedsiębiorczości.
Po tym, jak przestał być w rodzinie Jędrzejewiczów, czyli w 1815 roku, budynek zmieniał właścicieli w drodze dziedziczenia lub kupna. Lokatorzy w nim byli zasłużeni i raczej nieprzypadkowi. Od 1913 roku był nawet siedzibą prywatnej powszechnej szkoły męskiej Piotra Wernika.
W 1935 roku Barbara Frankowska, dentystka, otworzyła tu gabinet stomatologiczny, w którym dwa razy dziennie przyjmowała pacjentów.
Po II wojnie światowej zabudowania przy Starym Rynku 8 wykorzystywane były do celów mieszkalnych. W 1962 kamienica została uznana za zabytek, jako obiekt będący przykładem XIX-wiecznego budownictwa miejskiego na Mazowszu.
W 1995 roku po gruntownej przebudowie i adaptacji w kamienicy frontowej powstał „Dom Darmstadt” – dom przyjaźni polsko-niemieckiej i otrzymał imię E.T.A. Hoffmanna.
Autorka książki z wielką swobodą i zaangażowaniem porusza się po historii obecnego Domu Darmstadt, mądrze korzysta ze źródeł, przez co dwujęzyczna (z przekładem na angielski) publikacja zyskuje prawdziwie kronikarską rangę, choć miała być tylko „przewodnikiem”
Warto zwrócić uwagę na dyskretną ozdobę graficzną - wizerunek czarnego kota (pewnie literackiego Mruczysława), które to zwierzęta tak wielką atencją i umiłowaniem darzył Hoffmann. W nekrologu dla swojego prawdziwego domowego lokatora napisał: „W nocy z 29 na 30 listopada 1821 r. zasnął, aby zbudzić się do lepszego życia, mój drogi, ukochany wychowanek, kot Murr, w czwartym roku swego obiecującego życia. Kto znał tego wpisanego do wieczności młodzieńca, kto widział, jak kroczy drogą cnoty i prawa, zrozumie mój ból i uczci go milczeniem.”
Polecamy! Zapraszamy do Czytelni!