14/11/2024
Prawie 55 lat twórczości...
Kiedy miałem siedemnaście lat i wróciłem z wieczornego spaceru po zamglonych ulicach miasta, sam lub z kolegami, czasami późnym wieczorem z kina. Jaki wtedy grali film? Jakbym miał starą gazetę Trybuny Mazowieckiej, to może bym odnalazł repertuar ówczesnych kin w małych miasteczkach: Maków, Nasielsk, Przasnysz, Pułtusk… Może przypomniały by mi się plakaty, które nawet czasem rozklejałem na mieście z moją babcią, bileterką kina „Narew”, która w ten sposób dorabiała sobie do niewielkiej pensji. Nieliczne lampy uliczne rzucały żółtawe światło, niczym rzadkie pokryte próchnicą zęby - od żarówki aż do bruku lub kostki, bo asfaltu jeszcze nie było. Uważałem, żeby nie wpaść w dziury połamanych chodników i z drżeniem serca przechodziłem obok ciemnych czeluści bram starych byle jak wyremontowanych kamienic, w których zawsze mógł się ktoś czaić. Nic więc dziwnego, że kiedy wróciłem do mojego małego pokoiku porządnie wyremontowanej kamienicy, wyglądając całkiem jak nowoczesne bloki, to znajdowałem się w zupełnie innym świecie, w którym mogłem wziąć długopis i pisać…
Październikowy wieczór 1970
Za mało jest strof i za mało słów
Bym mógł wyrazić wszystko
Co myślę, co czuję
Każdym mój dzień jest inny
Jak ta pogoda jesienna
Tyle tylko, że kiedyś
Spadnie śnieg, będą mrozy
Potem wiosna
A ja wiem tylko, że może być gorzej
Że wiosna ten synonim odmiany na lepsze
Do mnie nie zawita
Jaki ma sens takie monotonne życie
Nie jestem przecież starcem
Tylko on nie ma prawa spodziewać się
Od życia nadziei na wiosnę
Ja jestem młody
Chciałbym…
Nie mam celu
Żadnej idei
Poświęcam się wszystkiemu
Chcę skupić w sobie wszystko
Wady i zalety
Zespolić wszystkie myśli
Skłębić swe uczucia
Wierzyć we wszystko i w nic
Jednocześnie
Kto we mnie zabił siebie
Nie mogę się odnaleźć
Wśród tysiąca postaci tego świata
Co dzień jestem inny
I zawsze ten sam
Pułtusk 26 X 1970 r.
Fot. Włodek Gąsiewski, Ujście Kanału do Narwi, Pułtusk 13 sierpnia 2013 r.