24/08/2026
Drogi pamiętniczku! 📓
W ten weekend wybraliśmy się z częścią Akiry na biwak nad jezioro Piaseczno.
Ale to była przygoda!
W czwartek spakowaliśmy kilka aut po sam dach i ruszyliśmy w drogę.
Na miejscu pojawili się Adam, Stary, Janek, Ania, Czarek, Sałata i Adrianna.
Najpierw musieliśmy oczywiście rozłożyć nasz obóz.
Rozstawiliśmy namioty, wyciągnęliśmy wszystkie potrzebne rzeczy i rozwiesiliśmy hamak.
Hamak okazał się bardzo ważnym elementem naszego obozowiska.
Niektórzy polubili go chyba nawet za bardzo.
Wieczorem mogliśmy już trochę odpocząć i porozmawiać.
Miło było spotkać się tym razem nie dlatego, że trzeba przygotować konwent, zrobić grafikę, odbyć spotkanie albo coś pilnie załatwić.
Po prostu siedzieliśmy razem.
Oczywiście i tak trochę rozmawialiśmy o Akirze. Chyba nie umiemy inaczej.
Następnego dnia, w piątek, dołączyli do nas Linmei, Alex, Diablica, Jaszq, Bartek, Aga i Ruszi.
Zrobiło się nas bardzo dużo.
Ruszi przywiózł ze sobą kuchenkę i postanowił przygotować nam korean barbecue! (๑ᵔ⤙ᵔ๑)
Większość z nas nigdy wcześniej czegoś takiego nie jadła.
Na szczęście było bardzo dobre. Dobre? Przepyszne!
Potem przyszedł czas na kolejne atrakcje. Adaś przywiózł badmintona. Czarek przywiózł planszówki. Alex przywiózł PSP, więc mieliśmy nawet własną strefę konsolową. Walcząc Naruto oczywiście.
Graliśmy też w Jaką to melodię!
W pewnym momencie przypomnieliśmy sobie, że Diablica za kilka dni ma urodziny.
Postanowiliśmy więc zrobić jej małą niespodziankę.
Najpierw bardzo ładnie zaśpiewaliśmy Sto lat ♬ ♪ ٩(ˊᗜˋ*)و
Przynajmniej wydawało nam się, że ładnie. Potem ukroiliśmy tort.
W tym momencie nasz biwak zaczął trochę przypominać bardzo mały konwent.
Mieliśmy strefę konsolową, planszówki, jedzenie, muzykę i ludzi z Akiry.
Tak powstało:
(mini) Akira Hello Summer. (Hihi).
Brakowało tylko akredytacji.
W międzyczasie odwiedziliśmy oczywiście jezioro.
Kąpaliśmy się, pływaliśmy i wygłupialiśmy w wodzie.
Pogoda na szczęście pozwalała nam spędzić trochę czasu nad brzegiem.
Niestety nie byliśmy jedynymi mieszkańcami naszego obozu.
Pojawiło się też kilka szerszeni. Nie zapraszaliśmy ich. Przyszły same.
W sobotę część z nas postanowiła wybrać się wieczorem na Ścieżkę Przyrodniczą Spławy w Poleskim Parku Narodowym. Spacer okazał się bardzo dobrym pomysłem. Trafiliśmy na piękny zachód słońca. Było bardzo ładnie. Robiliśmy zdjęcia. Patrzyliśmy na zachód.
Chodziliśmy. Czyli wszystko zgodnie z planem spaceru.
Po powrocie dalej siedzieliśmy razem, rozmawialiśmy, śpiewaliśmy i wygłupialiśmy się.
Przez cały wyjazd mogliśmy porozmawiać o zwykłych rzeczach, które dzieją się u każdego z nas.
Nie tylko o obowiązkach.
To było bardzo miłe.
W niedzielę zaczęliśmy powoli przygotowywać się do powrotu. Część z nas zdążyła jeszcze popływać kajakami.
Pogoda była prześliczna, więc szkoda było nie skorzystać.
Niestety pamiętniczku, nasza przygoda nie mogła zakończyć się tak po prostu.
Kiedy chcieliśmy wracać, jedno z naszych aut stwierdziło, że ono nie chce.
Próbowaliśmy.
Ale nie odpalało.
Był już wieczór i robiło się coraz chłodniej.
Musieliśmy więc czekać na samochód zastępczy.
Na szczęście w pobliżu mieszkał nasz przyjaciel Bartek. Inny Bartek.
Bartek przygarnął nas do swojego domu, żebyśmy nie musieli marznąć przy samochodzie.
Było tam ciepło. Uff.
Ale Bartek uznał najwyraźniej, że samo siedzenie w ciepłym domu to za mało atrakcji jak na jeden weekend. Włączył nam więc swoje małe jacuzzi w ogródku. I dał na spróbowanie dzika!
W ten sposób część naszej ekipy zakończyła biwak, siedząc wieczorem w jacuzzi i czekając na samochód zastępczy.
Nie spodziewaliśmy się takiego zakończenia.
I tak minął nam nasz mały wyjazd.
Było jezioro. Były kajaki. Był badminton. Były planszówki. Było PSP. Był hamak. Było korean barbecue. Był tort. Było Sto lat. Był piękny zachód słońca. Były szerszenie. Było jacuzzi. Było też jedno zepsute auto.
Przede wszystkim jednak było bardzo dużo rozmów, śmiechu, śpiewania i zwykłego spędzania razem czasu.
Chyba wszyscy trochę tego potrzebowaliśmy.
Baterie zostały naładowane.
Możemy więc wracać do dalszego robienia Akiry.
W tej sytuacji pozostawiamy Cię, drogi pamiętniczku i oczywiście Was, drodzy przyjaciele Akiry