Czarna Koza - galeria internetowa Agnieszki Handzlik

Czarna Koza - galeria internetowa Agnieszki Handzlik To moje miejsce do dzielenia się z Wami sztuką. Zapraszam do wirtualnego zwiedzania :)

"Takie szkarady trzeba schować..." Ten obraz ma dla mnie szczególne znaczenie. Powstał w 2012 roku podczas warsztatów ma...
02/08/2026

"Takie szkarady trzeba schować..."
Ten obraz ma dla mnie szczególne znaczenie. Powstał w 2012 roku podczas warsztatów malarskich, ktore bardzo doceniam i jestem wdzięczna za wiedzę, ktora tam otrzymałam. Wtedy uczyłam się malować zgodnie z akademickimi zasadami – poprawną perspektywą, konstrukcją, światłocieniem. Wszystko miało być logiczne, uporządkowane i zgodne z regułami, w duchu krakowskiej ASP.
A ja pewnego dnia postanowiłam się zbuntować i oczywiście zrobić po swojemu!
Nie chciałam malować tego, co powinno się widzieć. Chciałam namalować to, co pamiętałam i czułam. Mój pierwszy wyjazd do Włoch i Wenecję, która w moich wspomnieniach nie była magiczną krainą. Najbardziej utkwiło mi w pamięci... pranie rozwieszone nad kanałami.
Namalowałam ją tak, jak ją czułam. Perspektywa? A czy to ważne? Konstrukcja? A tam....przecież nikomu to nie spadnie na głowe, jak będzie zachwiana.... Budynki zaczęły się przechylać, balkony falować, kanał stał się nierealny, a zachód słońca wręcz niemożliwy. Pranie czarne jak noc w Bieszczadach. Wszystko podporządkowałam emocjom, a nie zasadom.
Podczas konsultacji usłyszałam, że takie szkaradne rzeczy powinno się schować.

Posłuchałam.Obraz w kąt i przeleżał tam... czternaście lat.🙈

Kiedy po latach wyciągnęłam go ponownie, wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Spośród wielu moich prac to właśnie o ten obraz ludzie najczęściej pytali. Nie pytali, dlaczego perspektywa jest „zła”. Nie pytali, dlaczego wszystko jest takie nierzeczywiste. Najczęściej padało jedno pytanie:
– A ile kosztuje ten obraz? Podoba mi się!
Dopiero wtedy zrozumiałam, że czasem warto zaufać własnej intuicji bardziej niż cudzym opiniom.

Dziś myślę, że ten obraz działa właśnie dzięki swoim niedoskonałościom. Jest w nim napięcie między chłodem błękitów a płonącym niebem, perspektywa jest zachwiana, ale emocje są prawdziwe. To nie jest Wenecja z mapy tylko z pamięci... trochę wspomnienie, trochę bunt. I jestem wdzięczna za tą szkarade bo to moja szkarada 💙 Macie pomysł na tytuł tego obrazu ?

Dalej wspomnieniami wracam do Ustki, gdzie w ostatni weekend, na klimatycznej promenadzie, miałam przyjemność zaprezento...
25/07/2026

Dalej wspomnieniami wracam do Ustki, gdzie w ostatni weekend, na klimatycznej promenadzie, miałam przyjemność zaprezentować kilka swoich obrazów i przeprowadzić warsztaty z malowabia kamyczków i tworzenia z nich magnesów. To był czas rozmów, warsztatów rękodzielniczych, spotkań, życzliwych spojrzeń i dobrych emocji. Lubię, gdy sztuka staje się pretekstem do spotkania i rozmowy, a tak własnie się działo.

Była również wizyta w herbaciarni, gdzie swoje obrazy prezentuje Florian Kohut z Rudzicy. Do jego twórczości mam wyjątkowy sentyment, bo towarzyszy mi właściwie od dzieciństwa. Od wakacji spędzanych u rodziny w Rudzicy, Święta Stracha Polnego i wspólnego robienia strachów, aż po niewielki obraz ze strachem polnym, który od lat wisi w koziańskim domu. Dlatego tak miło zobaczyć nad morzem beskidzkie akcenty.

Do Ustki pojechał ze mną również jeden szczególny zbuntowany obraz.... Ale o nim opowiem następnym razem. ;)

12/07/2026

Zawsze chciałam nagrać taki filmik ...💪 Werniksowanie to takie ostateczne dopieszczenie obrazu. Trochę jak top na hybrydowych paznokciach 😆 i właśnie ten moment, kiedy mówię sobie, że już nic więcej tu nie domaluję.
Dlatego niewiele moich obrazów może pochwalić się warstwą werniksu, bo zawsze coś by sie tam ulepszyło. Tym razem okazja była jednak wyjątkowa, bo od piątku do piątku obraz „Przystań Tu” możecie oglądać w Galerii Jednego Obrazu w najlepszym na świecie miejscu, w Chlup Kafka 💚

To przestrzeń, w której zaczyna się wiele twórczych pomysłów. Miejsce, gdzie piątkowe rozmowy przy obrazach sączą się spokojnie niczym pianka z latte, a energia tych spotkań zostaje z człowiekiem na długo. Jeśli więc macie ochotę na chwilę zatrzymania, przystanięcia albo po prostu przysiąścia nad „Przystanią”, zapraszam Was do Chlup Kafki. Na dobrą kawę, coś pysznego i spotkanie z moim obrazem.
Miłej niedzieli!

A tutaj kłania się Wam rok 2012... Tak, to był chyba czas, kiedy działo się najwięcej w mojej przygodzie z farbami i pęd...
07/07/2026

A tutaj kłania się Wam rok 2012... Tak, to był chyba czas, kiedy działo się najwięcej w mojej przygodzie z farbami i pędzlem.Ten obraz namalowałam z tęsknoty za domem tuż przed wyjazdem do ukochanego Krakowa na studia. Chociaż pamiętam, że grusza u sąsiada miała wtedy więcej liści, bo był przecież chyba już koniec września.

Później ten obraz był ze mną wszędzie. Wielu z Was doskonale go kojarzy. Wisiał w moich krakowskich mieszkaniach, potem wrócił tutaj, zdobił ścianę w koziańskim biurze, a dziś znów mieszka ze mną. Jak dobry przyjaciel towarzyszy mi każdego dnia, przypominając widok, który znam na pamięć.

W oddali brakuje tylko porannego światła wpadającego z prawej strony i odgłosu koguta piejącego u sąsiadki. A jeszcze bliżej u sąsiada – ptaków, które uparcie ostatnio siadały na parapetach, gdzie zimą codziennie dostawały jedzenie, jakby wciąż miały nadzieję, że okno znowu się otworzy.

Znacie te podwórka z dzieciństwa spędzonego w Kozach, na Dolnej Wsi? Tam, gdzie bieg wydarzeń toczył się wzdłuż Kozówki, a najważniejsze sprawy rozgrywały się między Nadbrzeżną, Wrzosową, boiskiem, Spółdzielczą i Dolną. Tam, gdzie w sklepie „na dole” lody Solo kosztowały 1,10 zł, a świat wydawał się prostszy i większy jednocześnie. A w tym sklepie wisiały też moje pierwsze „bazgroły”. Pamiętam, jak na dziale mięsnym pani w sklepie przyklejała je taśmą do kafelków, które – jak to na dziale mięsnym bywało – zawsze zdobiły ściany.

Dziś już wiem, że ten widok pozostanie tylko wspomnieniem. Wkrótce zniknie z powierzchni ziemi, gdy powstanie wyczekiwana przez wielu BDI Zniknie miejsce, które przez lata było częścią naszej codzienności. Ale pozostanie w pamięci. I na tym obrazie, który zachował kawałek świata, jakiego już nie będzie. 💙

Dzisiaj jakoś tak chłodno. Kiedy po czterdziestostopniowych upałach temperatura spada o dwadzieścia stopni, powietrze za...
03/07/2026

Dzisiaj jakoś tak chłodno. Kiedy po czterdziestostopniowych upałach temperatura spada o dwadzieścia stopni, powietrze zaczyna pachnieć późnym latem, które dopiero daleko przed nami... Późne lato to również ten czas, gdy słońce kładzie się nieco niżej i odważniej zagląda do pergoli, a ślizgając się po gładkich gałęziach, otula winogrona ostatnimi muśnięciami światła, jakby chciało pomóc im nabrać koloru przed nadchodzącą jesienią.

Walka światła z cieniem na jednym obrazie, po raz pierwszy uchwycona w moim kadrze, bo unikałam tego.. uważam, że wracanie do malowania po długiej przerwie jest ciekawe...masz wrażenie jakby człowiek lepiej nauczył się patrzyć. Dostrzegać refleksy światła, kolory prześwietlonych winogron... w koncu doświdczenie w patrzeniu przychodzi z czasem ;)Patrzmy więc wszyscy 👀

Tytuł: "Światło winne"
Technika: akryl na płótnie
Rozmiar: 70x50 cm

Dobra, to zaczynamy! Kiedyś myślałam, że wakacje zaczynają się 1 lipca, więc nawiązując do tego dziecięcego przekonania,...
01/07/2026

Dobra, to zaczynamy! Kiedyś myślałam, że wakacje zaczynają się 1 lipca, więc nawiązując do tego dziecięcego przekonania, startujemy dzisiaj też wakacyjnie, od mojego najmłodszego obrazu. Powstał w piątek, tak - ten ostatni piątek, podczas ciepłego popołudnia na Mazurach, jakies 650 km stad... Jezioro Święcajty, łodzie, woda, grążel dryfujący po powierzchni wystawiając swoje żółte pąki do słońca, rozmowy niosące się po tafli wody i smak gofra z owocami i bitą śmietaną...taka duża pocztówka ;)
Chyba pierwszy raz odważyłam sie tak usiąść i malować, nie będąc na plenerze... ale miejsce miało w sobie tyle dobrej energii, że chciało się tu być i "paść oczy widokiem" - jak to Robert Makłowicz powiedział na YT w jakimś odcinku ;)
Podeszło jakieś starsze małżeństwo, które wypatrzyło mnie ze swojej łódki w krzakach i zapytali, czy mam galerie obrazów? Dzisiaǰ odpowiedziałabym już, że TAK! I nawet wielu, wspaniałych obserwatorów, za co serdecznie dziekuje, to takie miłe, ze chcecie tu być... i że Was przybywa 😍 Cudnie!

Tytuł: "Przystań TU"
Technika: akryl na płótnie
Wymiar: 50×70 cm

Wymyśliłam Czarną Kozę 🐐🖤 To galeria internetowa gdzie będę publikować przygody z farbami, pastelami, ołówkiem czy też l...
30/06/2026

Wymyśliłam Czarną Kozę 🐐🖤 To galeria internetowa gdzie będę publikować przygody z farbami, pastelami, ołówkiem czy też linorytem.
„Czarna Koza” nie jest przypadkowa. Nazwa nawiązuje do moich rodzinnych Kóz, ale także do charakteru mojej twórczości lub mojego charakteru (jak kto woli) – odrobiny niezależności, przekory i odwagi w szukaniu własnej drogi. Dlaczego czarna? A to przez kolor farby, którą pierwszy raz posmarowałam formę do linorytu... i odbiłam kozę, tak powstalo logo 😁
Czarna Koza to miejsce dla osób, które cenią autentyczność i sztukę opowiadającą historie. 🖤🐐🎨 Mam nadzieję, że kiedyś bedę mieć swoją prawdziwą pracownię i galerię... póki co, widzimy się tutaj! Serdeczności wszystkim!
Agnieszka Handzlik

Adres

Kozy

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Czarna Koza - galeria internetowa Agnieszki Handzlik umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria