02/08/2026
"Takie szkarady trzeba schować..."
Ten obraz ma dla mnie szczególne znaczenie. Powstał w 2012 roku podczas warsztatów malarskich, ktore bardzo doceniam i jestem wdzięczna za wiedzę, ktora tam otrzymałam. Wtedy uczyłam się malować zgodnie z akademickimi zasadami – poprawną perspektywą, konstrukcją, światłocieniem. Wszystko miało być logiczne, uporządkowane i zgodne z regułami, w duchu krakowskiej ASP.
A ja pewnego dnia postanowiłam się zbuntować i oczywiście zrobić po swojemu!
Nie chciałam malować tego, co powinno się widzieć. Chciałam namalować to, co pamiętałam i czułam. Mój pierwszy wyjazd do Włoch i Wenecję, która w moich wspomnieniach nie była magiczną krainą. Najbardziej utkwiło mi w pamięci... pranie rozwieszone nad kanałami.
Namalowałam ją tak, jak ją czułam. Perspektywa? A czy to ważne? Konstrukcja? A tam....przecież nikomu to nie spadnie na głowe, jak będzie zachwiana.... Budynki zaczęły się przechylać, balkony falować, kanał stał się nierealny, a zachód słońca wręcz niemożliwy. Pranie czarne jak noc w Bieszczadach. Wszystko podporządkowałam emocjom, a nie zasadom.
Podczas konsultacji usłyszałam, że takie szkaradne rzeczy powinno się schować.
Posłuchałam.Obraz w kąt i przeleżał tam... czternaście lat.🙈
Kiedy po latach wyciągnęłam go ponownie, wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Spośród wielu moich prac to właśnie o ten obraz ludzie najczęściej pytali. Nie pytali, dlaczego perspektywa jest „zła”. Nie pytali, dlaczego wszystko jest takie nierzeczywiste. Najczęściej padało jedno pytanie:
– A ile kosztuje ten obraz? Podoba mi się!
Dopiero wtedy zrozumiałam, że czasem warto zaufać własnej intuicji bardziej niż cudzym opiniom.
Dziś myślę, że ten obraz działa właśnie dzięki swoim niedoskonałościom. Jest w nim napięcie między chłodem błękitów a płonącym niebem, perspektywa jest zachwiana, ale emocje są prawdziwe. To nie jest Wenecja z mapy tylko z pamięci... trochę wspomnienie, trochę bunt. I jestem wdzięczna za tą szkarade bo to moja szkarada 💙 Macie pomysł na tytuł tego obrazu ?