07/07/2026
O BURZY mówi się różnie ⚡
Przedstawiamy jedną z recenzji, której autorem jest Zachary “Kulturiada” Baniel (na instagramie jako , polecamy zajrzeć też po inne teksty!):
________________________________________
“Burza” to do dziś jedno z najbardziej niedocenianych, a jednocześnie najbardziej polaryzujących publiczność sztuk Williama Shakespeare’a. Widać to już chociażby po samej historii owego dzieła, które powstało blisko 415 lat temu tylko po to by bardzo szybko po premierze zostać przysłoniętym przez liczne adaptacje, które czerpały garściami z samego pierwowzoru. Jak z resztą wskazują doniesienia historyków teatru - sam oryginał nie podbił zbytnio serc widzów, a dokonały tego dopiero właśnie owe liczne adaptacje.
Pojawia się zatem pytanie: “dlaczego?” Zdecydowanie odpowiedzią na to pytanie może być sam charakter “Burzy”, która mimo, że porusza ponadczasowe i bardzo bliskie człowiekowi tematy to nie potrafiła dostosować do nich odpowiedniej dawki patosu. Wskutek tego powstał nam bardzo ciekawy koncept, opowiadający o długo pielęgnowanej zemście, próbie dialogu na temat pojęcia władzy i lojalności oraz tego czy miłość naprawdę potrafi być szczera i bezinteresowna, który jednak zawodzi w momencie, kiedy przechodzi się do jego wykonania.
“Burza” jest bowiem klasyfikowana jako komedia i niestety owe komediowe elementy skutecznie wpływają na jakość dzieła Barda ze Stratford - nie otrzymujemy bowiem trzymającej w napięciu opowieści dramatycznej z elementami grozy, którą obiecuje nam sam opis “Burzy”, a właśnie taką opowiastkę o wielkich aspiracjach, które toną jednak w powodzi komediowych motywów, które miejscami wręcz zahaczają o lekki kicz. To powoduje, że sam tekst nie wypada wybitnie i zbyt zachęcająco dla widzów, i czytelników, natomiast wspomniane wcześniej koncepty i poruszane motywy sprawiają, że “Burza” może być - co zresztą udowadnia m.in. bohater niniejszej recenzji - doskonałym materiałem do różnego rodzaju adaptacji scenicznych.
I właśnie jedną z takich, w moim odczuciu, niezmiernie ciekawych prób dialogu z renesansową opowieścią o mediolańskim władcy Mediolanu i jego magicznej wyspie jest spektakl “Burza” w reżyserii Mateusza P. Barczyka, który ukazał się w ramach Teatru Trajektoria. Spektakl miał premierę 9 czerwca 2026 r. w Katowicach i muszę szczerze przyznać, że z miejsca mnie zahipnotyzował swoim bardzo oryginalnym, acz specyficznym podejściem do szekspirowskiego oryginału, prezentując wersję historii Prospera w zupełnie nowy, zaskakujący, dla wielu pewnie obrazoburczy, ale niewątpliwie świeży i nowatorski sposób.
W swojej najnowszej sztuce Mateusz P. Barczyk zdecydował się na zrezygnowanie z największej bolączki “Burzy” - wspomnianej przeze mnie wcześniej komediowości. W zamian za to otrzymujemy ciężką, poważną, miejscami wręcz depresyjną opowieść o władzy i konsekwencjach, jakie ta ze sobą niesie. Oglądając rzeczony spektakl nie zdziwiłbym się, jakby w tym samym momencie półtora tysiąca kilometra od Katowic - w Stratford - przewracałby się w grobie sam William Shakespeare na myśl o tym, co zespół Teatru Trajektoria zrobił z jego dziełem. Muszę jednak przyznać, że to właśnie wizja Mateusza P. Barczyka o wiele bardziej przypadła mi do gustu niż komedia Barda ze Stratford, a należy w tym miejscu wspomnieć, iż miałem przyjemność czytać ją dwukrotnie. Wszystko to przez fakt, iż w sztuce Barczyka o wiele dosadniej wybrzmiewa omawiana tematyka i powaga poruszanych motywów. I to w sposób bardzo, ale to bardzo intrygujący.
Spektakl Teatru Trajektoria niewątpliwie bowiem należy do tych najostrzejszych i najbardziej bezkompromisowych adaptacji dzieł Shakespeare’a, z jakimi się dotychczas spotkałem. I mimo, że niejednokrotnie w trakcie trwania spektaklu moja strefa komfortu została naruszona to konsekwencją tego wcale nie jest poczucie zniechęcenia czy swego rodzaju rozczarowania, lecz coś, co z racji braku lepszego określenia, nazwałbym dziką i miejscami może wręcz niepokojącą fascynacją.
Na scenie ujrzymy bowiem sceny, które niewątpliwie nie są tym, co “normalni” ludzie chcieliby na co dzień zobaczyć w teatrze - w tym miejscu należą się szczególnie głębokie ukłony w kierunku aktorów, którzy wykazali się ogromną odwagą w prezentowaniu niektórych scen, które wymagały od nich chociażby eksponowania swojej nagości czy intymności - spektakl uchwycił w swojej interpretacji “Burzy” najgorsze oblicze władzy i unaocznił to w bardzo pierwotny i wzbudzający ciarki sposób. “Burza” w realizacji zespołu Teatru Trajektorii mimo wielu niewygodnych scen jest po prostu elektryzująca i hipnotyzująca - widzowie z jednej strony nie chcą patrzeć na to co w danym momencie dzieje się na scenie, a z drugiej nie są w stanie odwrócić od tego wzroku.
Aktorzy, muzyka, tempo narracji, choreografia dosłownie przykuwa naszą uwagę i nie pozwala jej się wyzwolić - obserwujemy w ciszy grę aktorską, zasypywani kolejnymi ociekającymi symbolizmem scenami, a w duchu głośno krzyczymy: “przestańcie proszę”, by za chwilę dodać jeszcze głośniej: “chcę zobaczyć tego więcej!”
I taką właśnie wydaje się być kwintesencja pojęcia “władza” - z jednej strony jej nie chcemy i brzydzimy się ludźmi, którzy ową władzę sprawują, jednocześnie dając im ciche przyzwolenie na to co z nami robią - z drugiej natomiast, gdybyśmy sami taką władzę otrzymali, nie bylibyśmy w stanie jej okiełznać i z pewnością skutkowałoby to licznymi nadużyciami z naszej strony.
W tym aspekcie zespół Trajektorii idealnie oddał charakter władzy poprzez swoją sztukę. “Burza” w ich wykonaniu ocieka różnej formy przemocą, perwersją i cierpieniem, jeszcze bardziej uwypuklając przekaz, który uderza widza z pełną mocą, pozostawiając go po skończonym spektaklu z ogromnym bagażem przemyśleń i refleksji. Mateusz P. Barczyk bierze na tapet coś tak pięknego oraz niewinnego jak miłość i zbliżenie między kochającymi się osobami, a następnie przeobraża to w coś wypaczonego i okrutnego, sprawiając, że ciężko jest to później odzobaczyć.
A ilość emocji, które wzbudza sam spektakl jest autentycznie niepoliczalna, choć niewątpliwie obracają się one wokół tych mroczniejszych odcieni i tonów. Spektakl powoduje szok, miejscami zniesmaczenie i zakłopotanie, jednocześnie jednak wywołując fascynację i popychając widzów w kierunku głębokiej refleksji, nie tylko nad samą sztuką, ale także (albo nawet przede wszystkim) nad stanem nas samych, jako społeczeństwa, które wspinając się po drabinie ewolucji, de facto jest obiektem powolnej i nieuniknionej degradacji, która prędzej czy później zaprowadzi nas do ostatecznego upadku. Ten smutny i niestety dość mocno zakorzeniony w realiach naszego społeczeństwa wniosek jest efektem przemyśleń po obejrzeniu niniejszej sztuki i nie mogę, a nawet nie chcę, ukryć faktu, iż paradoksalnie niezmiernie się cieszę z tego, iż do właśnie takich, a nie innych refleksji mnie “Burza” Teatru Trajektorii osobiście skłoniła.
“Burza” w reżyserii Mateusza P. Barczyka w moim odczuciu to coś wyjątkowego i poruszającego nawet najgłębiej schowane struny wrażliwości współczesnego widza. Pewnie nie każdemu przypadnie do gustu - o tym jestem wręcz przekonany - ale niezależnie od tego czy wolicie klasyczne wizje Williama Shakespeare’a czy awangardowe i odważne reinterpretacje jego dzieł, “Burza” Teatru Trajektorii z pewnością jest czymś koło czego nie da się przejść obojętnie.
Jeśli chcecie przeżyć w dzisiejszym teatrze coś co z pewnością Was poruszy i skłoni do naprawdę głębokiej refleksji, nawet spowodowanej brutalnym wypchnięciem Was z Waszej strefy komfortu, to polecam Wam po prostu wybranie się na ten spektakl.
________________________________________
Fot. Julia Jastrzębska