RezerwaT Dzikich Ludzi

RezerwaT Dzikich Ludzi Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od RezerwaT Dzikich Ludzi, Ośrodek kulturalny, Kamionka.

„Chciałbym zmienić sposób w jaki funkcjonuje świat.”*Od zawsze towarzyszyło mi uczucie, że jestem nieprzystający do świa...
07/03/2026

„Chciałbym zmienić sposób w jaki funkcjonuje świat.”*

Od zawsze towarzyszyło mi uczucie, że jestem nieprzystający do świata i nie czuje się tutaj żadnym wyjątkiem. Jestem pewien, że jest to sposób odczuwania otaczającej nas rzeczywistości, którą podziela nieprzebrana ilość ludzi, moich znajomych i tych których nie znam lub nigdy nie poznam. Dlaczego więc godzimy się na to, dlaczego w tym żyjemy, więdniemy i obumieramy?

Przychodzi mi do głowy wiele argumentów, które mógłbym przytoczyć. Jednak jeden wysuwa się na czoło, to przyzwyczajenie – zwierzęcy atawizm, rozróżniający między to, co znane, w jakimś stopniu bezpieczne, nawet jeżeli złowrogie, bo wypracowaliśmy metody minimalizowania strat. Z drugiej strony to co nieznane, niepewne, w jakimś stopniu zagrażające, bo wymagające znalezienia metody działania i radzenia sobie w nieprzewidywanym otoczeniu. Zgoda, mechanizm ten doskonale funkcjonował w środowisku łowców zbieraczy, ale od tamtego czasu, jak ludzkość, usunęliśmy większość zagrożeń.

Jeżeli byliście kiedyś na spacerze w lesie w nocy, to na pewno znacie do lasu zna ten pierwotny, niewytłumaczalny lęk, nawet kiedy idzie się znanymi ścieżkami. Zwierzę w człowieku, pragnące bezpieczeństwa za wszelką cenę. A jaka jest ta cena? Kto zmierzy, oceni?
System, poza wszystkim czym jest w swojej istocie, jest tym co znamy i traktujemy jako obszar bezpieczny i przewidywalny. Jakie to liche przekonanie w świetle obecnych wydarzeń na świecie, w świetle osobistych kryzysów zdrowotnych na poziomie ciała i ducha. System, którego podstawą jest system nakazowo – karny, który ma wymóc posłuszeństwo i zarobić na tych, którzy przepisy prawa naruszają. Służba zdrowia, system oświaty, ochrona prawna, administracja publiczna, służby mundurowe – iluzja poczucia bezpieczeństwa, za którą płacimy posłuszeństwem i pieniędzmi, do których mamy coraz bardziej ograniczony dostęp. Rzesze ludzi, powołujące się na system, „bo co ja mogę, takie są przepisy”, które zdejmują indywidualną odpowiedzialność.

Mam tylko jedno życzenie, dla siebie i świata – abyśmy wykazywali się większą ciekowością i odwagą, w eksploracji tego, co przed nami, tego co nieznane. Gdybym miał metaforycznie opisać to, czym chciałbym być, to chciałbym być wiatrem w polu, ciepłym podmuchem, niosącym odgłosy i zapachy z oddali, cieplejszym od powietrza którym oddychamy stojąc w miejscu. Parafrazując klasyka, tylko czego ja pragnę, skoro takiego świata pragnę?

*Cytat zaczerpnąłem z wypowiedzi jednego z członków organizacji/sekty NXIVM, którą znajdziecie w serialu HBO pt. „Przysięga”. Paradoks? Tak, ale też myśl, która nie daje mi spokoju dotycząca tego, czy każda idea sprzeniewierzy się, kiedy jej realizacja wiąże się z dostępem do władzy.

Nikogo nie muszę chyba przekonywać, że Przesilenie Letnie to ważny moment w roku. Dla nas tym razem był jeszcze ważniejs...
26/06/2025

Nikogo nie muszę chyba przekonywać, że Przesilenie Letnie to ważny moment w roku. Dla nas tym razem był jeszcze ważniejszy niż zwykle, bowiem Kupała zbiegła się w naszym Rezerwacie z okolicznością zakończenia remontu oraz zasiedlania Badylarni. Po raz pierwszy też oficjalnie zaprosiliśmy osoby z zewnątrz, aby świętowały z nami ten czas. W końcu czuliśmy się gotowi i podekscytowani faktem, że będziemy mogli podzielić się przestrzenią, w którą włożyliśmy tyle pracy i serca.

Zdaje się, że każdy kto organizuje lub organizował jakieś wydarzenie kulturalne, „świadomościowe”, czy religijne, konfrontuje się ze swojego rodzaju presją, dotyczącą tego, czy oferta skierowana do świata spotka się z pozytywnym odzewem. Tym razem również miałem swoje obawy i zawahania. Dość powiedzieć, że późno bardzo, ledwie kilka dni przed Przesileniem, stworzyłem wydarzenie. Zgodnie z oczekiwaniem było kameralnie, w większości byli to znajomi z lat poprzednich, którzy pozytywnie zareagowali na rozpuszczone przez nas wici.

Podczas tego Święta, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami godziliśmy to co wewnątrz nas, kim się czujemy, w jaki sposób siebie postrzegamy, z tym co zewnętrze - w jaki sposób czujemy się odbierani przez otoczenie, kim chcielibyśmy być dla swojego otoczenia, jak się widzimy w oczach innych. To była nasza woda i nasz ogień, z pozoru przeciwstawne siły, które od zawsze muszą się akceptować i żyć ze sobą w równowadze. Stworzyliśmy krąg, paliliśmy ognisko, a medytacja prowadzona oraz koncert mis w wykonaniu Olgi pomogły wejść w nasz obrzęd, którego punktem kulminacynym była … rozmowa. Możemy sprzeczać się o definicje magii, zastanawiać się czy oraz w jakiej formie działa, ale siedząc w kręgu w najkrótszą noc w roku miałem pewność, że stworzyliśmy przestrzeń opartą na zaufaniu oraz na wzajemnej akceptacji tego, co każdy z nas włożył do tego przysłowiowego kotła. Okazuje się, że uważność na innych, ale też siebie, opiera się na bardzo prostych założeniach – wystarczy wsłuchać się w historię innych ludzi, bez wchodzenia w słowo, bez nerwowego wyczekiwania na swoją kolej. Po prostu pozwalać się poznawać innym, zamiast narzucać swoją wizję samego siebie otoczeniu. Poza rzeczami, które zawarliśmy w naszym programie pojawiły się też inne przyjemne i pożyteczne aktywności, jak spontaniczne warsztaty lepienia z gliny, wycieczka do lasu oraz wspólne gotowanie.

Dziękujemy z Olgą wszystkim za przybycie, dziękuję za wkład w wydarzenie. Za dbałość o miejsce oraz ich zwierzęcych mieszkańców. Dziękuję za te chwile oparte na harmonijnym współprzeżywaniu oraz za zgrzyty, które się pojawiały. Okazuje się, że aby być ze sobą w pełni, trzeba doświadczyć i zaakceptować całe spektrum emocji. Wszak żyjemy w podobnych, chociaż różnych światach. Deklarujemy przy tym, że będziemy organizować kolejne święta i tworzyć kolejne okazje ku temu, aby się ze sobą ciekawie i zajmująco spotykać. Krąg został już zakreślony, przysłowiowe pierwsze koty za płoty. Tam nas spotkacie za każdym razem, kiedy do nas zawitacie, w przestrzeni świętej i w micie.

Dzień po pożegnaniu ostatnich gości wybraliśmy się z Olgą do lasu, na zwiady. Niezbyt znamy jeszcze okolicę, która okazuje się być zaskakująco urokliwa.

D**o

Drodzy. Chyba w sumie mamy to, mamy przestrzeń, do której możemy Was zapraszać. Badylarnia, chociaż jeszcze wymaga dokoń...
04/06/2025

Drodzy. Chyba w sumie mamy to, mamy przestrzeń, do której możemy Was zapraszać. Badylarnia, chociaż jeszcze wymaga dokończenia kilku prac, już teraz stała się dla nas centrum naszego życia w Rezerwacie. Tym samym otwieramy nasze miejsce na świat i naszych gości. Piszcie i wpadajcie do nas, na kawę, na krótszy lub dłuższy pobyt na zasadach wolontariatu. Możecie do nas pisać tutaj, na priv lub na Instagramie.

Chodzi nam po głowie pomysł, aby z okazji Kupały zaprosić Was na wspólną celebrację tego wyjątkowego, bo radosnego, czasu w Kole Roku. Jednocześnie tym wydarzeniem chcielibyśmy rozpocząć dyskusję o tym, jakie są nasze i Wasze potrzeby w kwestii cyklicznych spotkań w Rezerwacie, z okazji kolejnych świąt w Kole Roku. Niebawem napiszę o tym osobny post, aby przybliżyć trochę to, co mi chodzi po głowie. A może film nagram, i tam to wszystko omówię, żeby nie chować się tylko za słowem pisany, żeby było tak bardziej wprost. Najlepszego dla Was i dla nas ;)

Takie rzeczy pod okiem Olga Od Kamieni ♥️ Szczęście nowicjusza, czy się jakiś talent odezwał? Tak czy inaczej w planach ...
18/05/2025

Takie rzeczy pod okiem Olga Od Kamieni ♥️ Szczęście nowicjusza, czy się jakiś talent odezwał? Tak czy inaczej w planach są warsztaty pod czujnym okiem Olgi, więc zapraszam do śledzenia naszego fanpage.
D**o

Dzisiaj zamykamy temat drogi. Mamy gliniaste podłoże, więc wjazd na podwórko był mocno utrudniony. Nasz pomysł obejmował...
21/03/2025

Dzisiaj zamykamy temat drogi. Mamy gliniaste podłoże, więc wjazd na podwórko był mocno utrudniony. Nasz pomysł obejmował wykonanie drogi dojazdowej na podwórko, miejsca na kampera i parkingu dla gości, przy drodze. W ziemię poszło 70 ton gruzu i 10 ton warstwy wierzchniej. Dzięki pomocy taty Jerzego oraz jego traktorka zadanie kosztowało nas 6 tyś. Tydzień temu lokalny wykonawca wycenił prace na 16-18 tysięcy. Współpraca się opłaca, dzisiaj tata Jerzy nam, pojutrze jedziemy na odrabianki do taty Jerzego i Kamy, bo oni pozazdrościli zakupu i też się urządzają w nowym miejscu. I tak to się kręci, nasz mały barter ;) Jesteśmy dumni, zadowoleni i zmęczeni. Do niebawem ;)

Spamów budową ciąg dalszy. Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie zakupu domu na zadupiu, bądź remontów, to śmiało ;)
20/03/2025

Spamów budową ciąg dalszy. Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie zakupu domu na zadupiu, bądź remontów, to śmiało ;)

Działamy! Za sterami traktorkikoparki Jerzy Czerwiński. Dziękujemy za wsparcie!! Jutro przyjeżdża do nas 60 ton gruzu. C...
19/03/2025

Działamy! Za sterami traktorkikoparki Jerzy Czerwiński. Dziękujemy za wsparcie!! Jutro przyjeżdża do nas 60 ton gruzu. Ciekawe czy wystarczy na nasze gliniaste błota 🤔

MYŚLOTOKIo procesach grupowych słów kilka(set)Kilka dni upłynęło od czasu mojego ostatniego wpisu. Przyznam się Wam do c...
18/03/2025

MYŚLOTOKI

o procesach grupowych słów kilka(set)

Kilka dni upłynęło od czasu mojego ostatniego wpisu. Przyznam się Wam do czegoś, piszę po kilka tekstów na raz, za jednym zasiadem. Potem wrzucamy je na socjale w jakichś odstępach czasu. Jak się wciągam, to już piszę. Nie potrafię pisać codziennie, co dwa dni, nie potrafię i nie chcę być mentalnie online. Dlatego w ten sposób staram się obejść system, swoje własne oprogramowanie. Nie tym razem jednak, bo dzisiaj piszę na spontanie.

Jeżeli śledzicie nasz Instagram (jeżeli nie, to zachęcam, bo tam publikujemy bardziej „na gorąco”), który prowadzi Olga to wiecie, że mocno wciągnęły nas tematy budowlane. Wiadomo, wiosna, czas działać. Prace budowlane, ale też wszelkiego rodzaju rzemiosła, mają w sobie coś z szeroko rozumianej medytacji. Podczas ich wykonywania spędza się dużo czasu na powtarzalnych czynnościach. Kiedy przychodzi wprawa i ciało oraz głowa nadążają za wykonywanymi ruchów (to znaczy nie trzeba się zanadto na nich skupiać, działa się z automatu) to pojawia się dużo czasu na przemyślenia. Na takie tam spotkanie się z samym sobą. U mnie ostatnio działo się dużo w temacie tego, po co ten cały Rezerwat i co ja chcę naprawdę od świata i czego dla świata.

Często, pewnie dla prowokacji bardziej niż zgodnie z prawdą gadam sobie, że nie lubię ludzi. Mam przy tym świadomość, że to w sumie półprawda lub wręcz nieprawda. Inni ludzie oraz ja sam w kontakcie ze światem, interesują mnie, zajmują i fascynują najbardziej. Oczywiście nie wszyscy i nie zawsze, bo mam w sobie dużo z odludka. Kiedy więc najbardziej? Odpowiedź jest prosta - podczas jakościowo dobrego kontaktu, najlepiej w tzw. procesie grupowym, bo jest coś naprawdę niezwykłego w tym, wręcz „magicznego”, co się wówczas wydarza. Tak więc to nie ludzi nie lubię, ale warunków, w których przychodzi nam się najczęściej spotykać oraz ról, które zwykle wtedy przed sobą odgrywamy. Nie znoszę tych wszystkich smalltalków, stroszenia piórek (a jakże, też to robię), budowania narracji o sobie i życiu, która przypomina ślizganie się na powierzchni - mnóstwo ogólników i schematów językowych, które zwyczajnie nudzą mój umysł i rozpraszają uwagę.

Miałem okazję uczestniczyć w kilku procesach grupowych, zarówno tych stricte terapeutycznych, na przykład z okazji uczęszczania na rok zero w szkole psychoterapeutycznej, jak i grupach podczas różnego rodzaju warsztatów cyklicznych. Funkcjonowałem też w grupach i procesach, które wydarzały się w nich nijako przy okazji, jak Akademicki Klub Jeździecki w czasie studiów oraz wiccański kowen, który kilka lat temu miałem okazję współtworzyć. Każde z tych doświadczeń dawało mi całe spektrum autentycznych, chociaż bardzo różnych emocji oraz przeżyć. W przypadku każdego z nich miałem jednak poczucie zakorzenienia w „tu i teraz”, pełnego zaangażowania oraz utożsamiania się z grupą. Wchodziłem też w rolę społeczną, ale nie tą wydumaną, którą często my ludzie tworzymy sobie podczas budowania wyobrażeń o sobie (wspomnijcie sobie samozwańczego szamana z Waszego obtoczenia, przewodnika duchowego, terapeutów, medium, wiedźmę itp.) ale te które wynikały z moich osobistych uwarunkowań oraz potrzeb grupy. Każda z tych doświadczeń w które się angażowałem, z perspektywy czasu, stały się kamieniem milowym w moich życiu – czymś na czym buduję siebie obecnie i czymś, co mnie budowało, często lub najczęściej obdzierając z moich własnych o mnie wyobrażeń. Przysłowiowe oświecenie przez życiowy wpierdol.

Pamiętam jak kiedyś grupie jedna z osób uczestniczących powiedziała, przy żywej aprobacie większości zgromadzonych, że najważniejszym dla niej jest, że może przyjść, wygadać się i mieć poczucie, że zostanie wysłuchana i uczestnicy spotkania postarają się zrozumieć. Że w domu jej tego brakuje, że nie ma wsparcia w osobach ją otaczających I to nie jest zrozumienie bez oceny i radzenia, bo trudno od tego uciec. Niemniej kiedy „stajemy w prawdzie” , to znaczy mówimy o sobie bez upiększeń, prosto z siebie, z emocjonalnym zaangażowaniem, kiedy stajemy nago w oku lwa (którym grupa w jakiś sposób jest),to dzieje się rzecz dla mnie niesłychana- zamiast spodziewanych negatywnych ocen, przytyków, w oczach „współplemieńców” pojawia się współczucie, troska, autentyczne poruszenie. Nie zawsze i nie u wszystkich, ale jest to jakość jakiej dla siebie poszukuję i którą chciałbym przybliżyć innym. Bo bez Was, bez ludzi mnie otaczających, ten proces się nie zadzieje, to każdorazowo wspólny wysiłek oraz sukces.

Na zakończenie dwa słowa o tym, w jaki sposób rozumiem proces grupowy. W największym skrócie są to mniej lub bardziej regularne spotkania grupy osób, które dzieją się w określonym miejscu i czasie, aby ze sobą przebywać. Rozmawiać, albo milczeć, wykonywać wspólnie czynności. Przyglądać się sobie w tej wzajemnej interakcji, opowiadać o tym, co się wydarza na poziomie emocji, odczuć, reakcji. Uważnie słuchać i mówić bez obawy, że ktoś przerwie, wcześniej ustaliwszy wspólnie podstawowe zasady jak to, czy godzimy się na pełną szczerość, czy z zasady akceptujemy informację zwrotną (czy godziny się na to, żeby inne osoby komentowały to, co mówimy). Na jaka formę kontaktu się godzimy, z jaką mamy trudność. Ile przestrzeni w rozmowie i na jakich zasadach bierzemy dla siebie. Czy ustalamy wcześniej tematy spotkań, czy siadamy i czekamy co do nas przyjdzie. Potem zostaje już tylko czekać na proces i zbierać jego owoce. Niby nic wielkiego, a dzieje się zawsze dużo i mocno, gwarantuję.

Ten post jest zapowiedzią, ale też zaproszeniem do tego, co w przyszłości planujemy aby się wydarzało w naszym Rezerwacie. Może szybciej, niż później. Jeżeli chcecie się podzielić swoimi doświadczeniami, odnośnie procesów grupowych, to zapraszam zarówno pod tym postem, na priv, a najlepiej na miejscu, podczas spotkania w świecie realnym.

O TYM, CZYM SYSTEM JEST. (między innymi)Jesteśmy przeciwnikami teorii spiskowych z wielu powodów. Mnie najczęściej one m...
23/02/2025

O TYM, CZYM SYSTEM JEST. (między innymi)

Jesteśmy przeciwnikami teorii spiskowych z wielu powodów. Mnie najczęściej one mnie śmieszą, czasem zaskakują swoją misterną budową, skalą oderwania od rzeczywistości. Nie upatruję w tym jednak argumentów przeciwko teoriom spiskowym, które w założeniu mają opowiadać, za pomocą uproszczeń, o tym jaki świat jest w istocie - ten ukryty przed oczyma zwykłego zjadacza chleba. Nie przyswajam teorii spiskowych, bo nie umiem dostrzec w działaniach systemu (czy też Systemu) żadnej większej celowości. Gdziekolwiek zajrzę to widzę, że pan A pracuje od 8-16 i chce jak najszybciej zamknąć urzędową sprawę i iść do domu. Pani B w zasadzie podobnie, choć prowadzi działalność gospodarczą świadcząc konkretną usługę, bo życie jest w domu, a nie w pracy. No ale to w pracy podejmują oni decyzje mający wpływ na życie innych ludzi. Tak właśnie miele system. Miele wszystko, sumą naszych małych indywidualnych wysiłków oraz zaniedbań. W toku swoich działań przykleja etykiety, dlatego w moim odczuciu znacznie bezpiecznej jest być niewidzialnym, możliwe jak najwięcej działać poza systemem.

Z takimi myślami mija mi 6 miesięcy odkąd złożyłem projekt o dofinansowanie domu w Rezerwacie z programu „Czyste powietrze”. Na rozpatrzenie wniosku mają miesiąc, według wytycznych, które sobie sami napisali. Umowa obywatel – państwo. Kiedy ja się spóźniam z zapłaceniem zusów lub usów chwilę, to dostaję pisemne upomnienie, które kosztuje mnie 16 zeta plus odsetki karne. 16 zeta za to, że osoba w ramach swoje pracy wysyła mi pismo. Pracy i płacy, na którą składają się obywatele. Płacimy podwójnie, potrójnie. Przecież nie tylko za to! Miałem pieniądze, które zarobiłem, od których odprowadziłem podatek dochodowy. Kupuję dom, mieszkanie, płacę podatek od wzbogacenia. Potem płacę podatek lokalny, od nieruchomości. To już trzy razy płacę za to samo!! Pal licho, jeżeli Państwo zapewnia wysokiej jakości usługi społeczne i socjalne, z tych ściąganych na wiele sposobów podatków. Dobre i przemyślane, czyli nastawione na promowanie obywatelskiej współpracy, szeroko rozumianego dobra wspólnego. A z tym jest kiepsko, naprawdę kiepsko. Działałem w sektorze organizacji pozarządowych naście lat, mam jakiś ogląd w tej sprawie.

System to bylejakość, ale System potrafi też być zagrożeniem. Posiada do swojej dyspozycji środki przymusu bezpośredniego i pośredniego. Zapewnia jednak iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa – jest czymś co znamy i w czym wyrastamy. Planuje życie od urodzenia w sterylnej, oświetlonej jarzeniówkami sali, do śmierci w wymurowanym zimnym grobie. W ramach Rezerwatu Dzikich Ludzi chcieliśmy zaproponować Wam, ale też sobie, współpracę oraz bycie ze sobą w sposób możliwe najbardziej pozbawiony etykiet. Zaproponować wspólne przeżywanie, możliwie jak najbardziej autentyczne. O tym co uważam za autentyczne napiszę gdzieś przy najbliższej okazji. Póki co idę kontemplować poczucie, że chociaż wiem tylko więcej, to nic nie wiem. I całkiem mi z tym dobrze, tylko lepiej, w sumie.

Potraktujcie proszę ten i kolejne podobnej treści posty, jako anons towarzyski. Dobrze jest pięknie się różnić, ale bez przesady.

NA WARSZTACIE W REZERWACIE.Ukochałem sobie ostatnio proste rymowanki, męczę nimi Olgę przez wieczory i ranki, hej! Tak j...
17/02/2025

NA WARSZTACIE W REZERWACIE.

Ukochałem sobie ostatnio proste rymowanki, męczę nimi Olgę przez wieczory i ranki, hej!
Tak jak napisałem w tytule będzie słów kilka o działaniach kulturalnych, na terenie rezerwatu.

Warsztaty w Rezerwacie będą miały charakter nieodpłatny i odpłatny Dopuszczamy też sytuację, kiedy będziecie chcieli przyjechać do nas jako prowadzący, z własną grupą warsztatową- wówczas będziemy dogadywali się indywidualne z osobą wynajmującą naszą przestrzeń.

Oboje z Olgą będziemy bezpośrednio zaangażowali w organizację warsztatów rękodzielniczych i rzemieślniczych oraz szeroko rozumianych warsztatów rozwojowych. Na razie szeroko rozumianych, bo planuje wrzucić tu osobny post o tym. Sami z siebie mamy sprecyzowane co chcemy w ramach warsztatów rozwojowych robić, a czego nie. O ile warsztaty rzemieślnicze będą powadzone w formie odpłatnej, w rozsądnych cenach rynkowych, to warsztaty rozwojowe planujemy w formie bezpłatnej. Opłaty będą dotyczyły wyłącznie kwestii noclegów i zużycia mediów (prąd, gaz itp.). Rozumiem, że wiele miejsc i ludzi sprzedaje tego typu wydarzenia za mniejszy (rzadziej) lub większy hajs (częściej), ale jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że zarabiamy gdzie indziej i możemy sobie pozwolić na tego typu ekstrawagancje. Mówię o tym trochę z przekąsem, ale oboje jesteśmy zdania, że spieniężona duchowość traci dużo cennych walorów.

Przybliżony ale też realny koszt udziału w warsztatach rozwojowych, to jakieś 50 pln za nocleg pod dachem i 50 pln za zużycie mediów i zwrot materiałów, niezbędnych do przeprowadzenia warsztatu. Razem, powiedzmy, 100 pln za dobę. Wyżywienie we własnym zakresie, albo gotujemy wspólnie, w ramach pracy zespołowej. Większe opłaty planujemy wprowadzić wtedy, kiedy warsztaty będą prowadziły osoby z zewnątrz, a zrzutka będzie obejmowała gażę dla wykładowcy. Jeżeli chodzi o samą tematykę, to oboje z Olgą nie przepadamy za wielkimi słowami, za którymi się najczęściej kryje niewiele, lub nic. Będziemy więc pewnie bazowali na prostocie oraz chęci spotkania się z Wami i samymi sobą w czymś, co kojarzy mi się najbardziej ze szczerością bez stroszenia piórek i przypinania sobie etykiet. Dobrze zgrana społeczność sama zadba o to, aby zagospodarować nasze zdolności i talenty, które chcemy wnieść do grupe.
Na takie spotkania będziemy chcieli dokonywać wstępnej selekcji uczestniczek/ów aby uniknąć nieporozumień i zgrzytów. Dlatego będę pisał o wszystkim wprost, nazywał rzeczy po imieniu aby każdy mógł stwierdzić czy rezonują z nim nasze słowa, czy zwyczajnie wkurzają.

Harmonogramy warsztatów będziemy tworzyli z wyprzedzeniem, ale to już melodia bardziej roku 2026, niż bieżącego. W zeszłym roku bardzo planowaliśmy wystartować z warsztatami biżuterii, ale chcieliśmy to zrobić za szybko i dlatego nie wyszło. Odroczyliśmy nieco nasze plany i dzięki temu zgromadziliśmy więcej środków finansowych, aby nie musieć iść na kompromisy względem tego, czym Rezerwat Dzikich Ludzi, pod względem infrastrukturalnym, stanie się w najbliższym czasie.

Z ekscytacją, ale też i z pokorą patrzymy na ten rok, oraz na kolejny, kiedy nasza idea powinna zyskiwać konkretne ramy. W końcu przyszłość, do pewnego stopnia, jest niewiadomą. Póki co, prąd już jest.

Adres

Kamionka
21-132

Telefon

+48501685096

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy RezerwaT Dzikich Ludzi umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do RezerwaT Dzikich Ludzi:

Udostępnij