Piecia w kinie

Piecia w kinie Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Piecia w kinie, Kino, Gołdap.

„Alita: Battle Angel" [„Alita: Battle Angel"] (2019)Przepiękna produkcja, będąca efektem współpracy Jamesa Camerona i Ro...
25/09/2026

„Alita: Battle Angel" [„Alita: Battle Angel"] (2019)

Przepiękna produkcja, będąca efektem współpracy Jamesa Camerona i Roberta Rodrigueza. Film powstał na podstawie mangi, której pierwszy tom ukazał się w Japonii w 1991 roku. Główna bohaterka to Alita (Rosa Salazar) - cyborg, którą znajduje i przywraca do życia dr Dyson Ido (Christoph Waltz).

Alita ma prawdziwy, organiczny mózg, jednak nie pamięta, kim jest i co robiła, zanim Ido dał jej dom. Ido jest cennym i szanowanym członkiem społeczności w mieście zrujnowanym kiedyś przez wojnę. Sam doświadczył osobistej tragedii, ale mimo to pozostał dobrym i serdecznym człowiekiem. Uczy Alitę tego, jak funkcjonuje Iron City, miasto w którym jest mnóstwo cyborgów, i dba o jej bezpieczeństwo. Bohaterka jest dobrą osobą i od początku mocno jej kibicowałem. Nad miastem unosi się podniebne miasto Zalem, do którego dotarcie jest marzeniem większości mieszkańców ruin. Alita, jak większość nastolatków, doświadcza młodzieńczego buntu, zawiera przyjaźnie i z czasem przypomina sobie to, kim była wiele lat wcześniej.

Jej zadaniem była walka z potężnym władcą Zalemu – naukowcem potrafiącym kontrolować umysły – znanym jako Nova. Alita, z pomocą przybranego ojca i przyjaciół, dojrzewa i okazuje się najpotężniejszą wojowniczką zdolną go pokonać.

Film jest arcydziełem wizualnym i cieszy oko zarówno w jasnych scenach, jak i w ciemnych. Ścieżka dźwiękowa jest dobra, a na pochwałę zasługuje polski dubbing, co w filmie głównie live-action nieczęsto się zdarza. Motywacje działania bohaterów są logiczne i naturalne, tak jak relacje między nimi. Obsada spisała się bardzo dobrze, jednak osobiście zmieniłbym aktora, który gra Zapana, ponieważ Eda Skreina za często oglądałem w podobnych rolach.

„Alita: Battle Angel" to przede wszystkim wspaniała historia o odnalezieniu swojej drogi życiowej i podążaniu nią, a także o tym, że marzenia są ważne, ale powinny służyć dobru. Przed seansem myślałem, że będzie to cukierkowy blockbuster albo hermetyczne dark anime. Otrzymałem rewelacyjny film o uniwersalnych wartościach, który ogląda się bez chwili nudy. Brawo! :)

Moja ocena: 9/10

„Gliniarz z Beverly Hills" [„Beverly Hills Cop"] (1984)Axel Foley to Troll. Troll przez duże „Tro". To gliniarz. Uczciwy...
22/09/2026

„Gliniarz z Beverly Hills" [„Beverly Hills Cop"] (1984)

Axel Foley to Troll. Troll przez duże „Tro". To gliniarz. Uczciwy... tzn. No prawie... Ale to gość lojalny wobec przyjaciół i kumpli z branży. No prawie... Chce on wyjaśnić sprawę zabójstwa kumpla z dzieciństwa. Kumpel był w więzieniu, ale to nie był zły chłopak. Jenny Summers ( Lisa Eilbacher) to ich wspólna znajoma, która pracuje u bardzo bogatego marszanda. Jest Bererlv Hills, mnóstwo słońca, afera kryminalna, i kumpelstwo. Mnóstwo żartów, bo Axel nie potrafi wytrzymać pięciu minut bez robienia sobie jaj. Klasyk lat 80'.

Moja ocena: 8/10

„Dziewczyna z sąsiedztwa" [„The Girl Next Door"] (2004)Klasyk kina młodzieżowo-kumpelsko-romantyczno-dorosłego.Matthew (...
19/09/2026

„Dziewczyna z sąsiedztwa" [„The Girl Next Door"] (2004)

Klasyk kina młodzieżowo-kumpelsko-romantyczno-dorosłego.

Matthew (Emile Hirsch) to grzeczny, ułożony szkolny kujon. Jego dwaj przyjaciele to dziwolągi. Czego chcieć więcej w wieku dojrzewania? Pięknej sąsiadki.

Danielle to gwiazda filmów dla ludzi którzy już nie wierzą w bociana i kapustę. Młody chłopak pokazuje jej to, co jest najważniejsze. Odbija się od bandy do bandy, by zdobyć ukochana. W filmie jest mnóstwo humoru okolicznościowego. Jest happy ending, jest morał, jest moc i piękne kobiety.

Film jest stary, ale nie utracił na aktualności. W moich oczach nawet zyskał: zawsze można zmienić swoje życie.

Nie umiem określić tego, od ilu lat można oglądać film, ale na pewno warto. Historia jest budująca, mimo że sprośna. Miłość. Przyjaźń. Nawet forsa. O to chodzi. :)

Moja ocena: 9/10

Piątek to weekendu początek. Wspomnienie z konkursu grupy Klisza. Piecia-Hulk. :)
18/09/2026

Piątek to weekendu początek. Wspomnienie z konkursu grupy Klisza. Piecia-Hulk. :)

„Transporter" [„The Transporter"] (2002)Znowu Jason Statham. Film który ustawił Jasona jako badassa. Czuć rękę Lucca Bes...
16/09/2026

„Transporter" [„The Transporter"] (2002)

Znowu Jason Statham. Film który ustawił Jasona jako badassa. Czuć rękę Lucca Bessona. Jest akcja, są kopniaki z półtora obrotu, jest mafia która dostaje oklep. Czego chcieć więcej? Więcej logiki, bo film się broni jako klasyk kina zemsty, ale trochę czuć upływ lat.

Frank Martin to „ex military", który zajmuje się profesjonalnie dostarczaniem przesyłek z punktu A do punktu B, nie do końca legalnie. Frank lamie własne zasady gdy przesyłką okazuje się kobieta.

To daje pretekst do pokazania walki weterana z bandytami i obrony dziwnej pani. Tu nie ma odkupienia, bo Frank był dobrym żołnierzem, i zajął się brudną robotą. To nie jest dobre, ale przynajmniej pracuje profesjonalnie.

Film jest prosty, ale na uwagę zasługuje relacja pomiędzy Frankiem, a Inspektorem Tarconi, który jako stary wyga w mundurze udaje że nie wie czym zajmuje się Frank, Frank udaje że nie wie że Tarconi wie, a Tarconi udaje że nie wie że Frank udaje że nie wie, o czym oboje bardzo dobrze wiedzą. Dobry glina i dobry przestępca szanują swoje umiejętności. W prawdziwym świecie, poza skrajnymi przypadkami, to nie byłoby bo dobre, ale to działa na ekranie. Po to jest kino!

Moja ocena: 6/10

„Niebo nad Normandią" [„Pressure"] (2026)Film opowiada o kilkudziesięciu godzinach przed lądowaniem aliantów we Francji ...
12/09/2026

„Niebo nad Normandią" [„Pressure"] (2026)

Film opowiada o kilkudziesięciu godzinach przed lądowaniem aliantów we Francji podczas II wojny światowej. Mimo iż finał historii jest znany, to film angażuje widza, bo pokazuje wojnę w skali większej niż losy pojedynczego żołnierza, załogi czołgu, czy nawet okrętu. Przedstawiono obraz tego, co się dzieje na najwyższym szczeblu dowodzenia, i jak przekłada się to na losy Ernesta Smitha, Richarda D. Wintersa czy Josepha Toyego

James Stagg (Andrew Scott) to szkocki meteorolog nazwany przez Winstona Churchilla geniuszem. Dołącza on do zgromadzonych w Southwick House najwyższych dowódców amerykańskich i brytyjskich. Na miejscu jest już Irving P. Krick (Chris Messina), współpracownik Eisenhowera (Brendan Fraser), który jest pełen optymizmu i wiary we własną mądrość. Stagg trafia w miejsce do którego nie pasje, i w którym nikt go nie chce. Oczekuje się od niego bierności i potwierdzenia działań sztabowców. Group Captain Stogg został wezwany na miejsce w momencie, gdy jego żona była w zaawansowanej ciąży, i to praktycznie jedyna cywilna postać którą widz zna z imienia.

Nagromadzenie galowych mundurów i pagonów pełnych belek i gwiazdek prowadzi do tego że walka toczy się nie tylko z wrogiem, ale też wśród żołnierzy jednego sojuszu. Stagg jest protekcjonalny wobec zbyt swobodnej grupy przymusowych współpracowników, z kolei on stoi na baczność gdy najważniejsze osoby w siłach aliantów krzyczą na niego tylko dlatego że mogą. Eisenhower sam przyznaje że nie zna się na metrologii, by po chwili pytać specjalistę: „Za kogo się masz?" Tak wygląda prymitywna dyskusja ludzi którzy odpowiadają za życie setek tysięcy ludzi. Ponoć w wojsku jest ścisła hierarchia, a głównodowodzący operacją krzyczy na biorącego odpowiedzialność za swoje zadanie naukowca, bo lubi jego oponenta. Byłoby to śmieszne, gdyby nie było tak poważne. Podczas próbnego desantu sił sprzymierzonych w Anglii, wskutek niekompetencji dowódców, zginęły setki młodych ludzi. Dwight „Ike” Eisenhower mocno to przeżywa, ale ciężko mu okazać jakąkolwiek słabość na zewnątrz. Montgomery za to jest pokazany jako bezczelny cwaniak i bardzo dobrze.

Smutne jest to, że gdy wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak wysoka jest stawka tej operacji, to zachowują się jak rozkapryszone nastolatki podczas pierwszego wyjazdu z dala od rodziców albo jak przedszkolaki, które mają zbyt mało zabawek na sali. Jakaś część mnie chciała, aby deus ex machina pojawiła się Mary Poppins i wszystkich usadziła na podłodze.

Gdy pierwsze prognozy Stagga się sprawdzają, w końcu pojawia się współpraca wśród tych ważnych i najważniejszych żołnierzy, co prowadzi do wyzwolenia Europy Zachodniej spod niemieckiej okupacji.

W filmie bardzo dobrze zagrał ceniony przeze mnie Andrew Scott, szczególnie w końcówce. Pokazał swoje zimne oblicze służbisty, ale odsłonił też proste człowieczeństwo. Brendan Fraser niestety ociera się o groteskę, gdy krzyczy na biednego Stagga. Lepiej wypada, gdy jest w swoim gabinecie bez tłumu. Bardzo dobrze, według mnie, wypadł Chris Messina grający Amerykanina Irvinga P. Kricka. Wiarygodnie oddał to, z jaką nonszalancją podchodził Krick do swoich sukcesów – prawdziwy kowboj. Mimo że Kerry Condon nie miała okazji do popisów aktorskich jako Kay Summersby - sekretarka „Ike'a" - to chcę o niej wspomnieć, bo jej postać łagodziła konflikty wśród samców alfa, a samą aktorkę bardzo lubię od czasu, gdy zagrała w serialu „Better Call Saul”.

Moja ocena: 7/10

„Malowany welon" [„The Painted Veil"] (2006)Obejrzałem blisko dwugodzinny melodramat na podstawie powieści Williama Some...
11/09/2026

„Malowany welon" [„The Painted Veil"] (2006)

Obejrzałem blisko dwugodzinny melodramat na podstawie powieści Williama Somerseta Maughama z 1925 roku: „Malowany welon".

Kitty Garstin (Naomi Watts) to „rozpuszczona egoistka", która wychodzi za mąż za statecznego bakteriologa Waltera Fane'a (Edward Norton). Decyzja jest podjęta pod wpływem chwili, gdy młoda Kitty chce wyrwać się ze snobistycznego domu i wpływu matki. Wiąże się ona z przeprowadzką do Szanghaju wraz z mężem.

Świeżo upieczona pani Fane wdaje się w romans z wicekonsulem Wielkiej Brytanii w Chinach, Charliem Townsendem. Mąż wie o romansie żony i stawia jej życiowe ultimatum. Naiwna Kitty wierzy w zapewnienia kochanka o wielkiej miłości, ale okazują się one ułudą. Wobec tego małżonkowie wyjeżdżają w rejon objęty epidemią cholery. Jest 1925 rok.

Poróżnieni i zranieni bohaterowie traktują siebie z obojętnością, a jeżeli już dochodzi do interakcji między nimi, jest ona szorstka i boląca. Mimo że na ekranie pojawiają się szerokie plany, odczuwałem klaustrofobię. Może dlatego, że w miasteczku dotkniętym zarazą i zamieszkami, dzieją się ważne rzeczy, a kobieta i mężczyzna zachowywali się emocjonalnie tak, jakby świat zewnętrzny nie istniał, a liczyli się tylko oni sami.

Kitty w końcu – moim zdaniem z nudów – angażuje się w pomoc sierotom we francuskim zakonie żeńskim. Odkrywa wartość niesienia pomocy innym ludziom i tego, jak może ono budować siłę charakteru oraz odsuwać na bok próżność. W drodze do osiągnięcia wewnętrznego spokoju obojga zagubionych małżonków dużą rolę odegrała matka przełożona, którą z wielką dojrzałością zagrała Diana Rigg. Podobną kreację stworzyła w „Grze o tron", gdzie wystąpiła jako Olenna Tyrell.

W smutnych okolicznościach historycznych bohaterowie powoli odzyskują wewnętrzny spokój i poczucie własnej wartości, co przeżywałem razem z nimi podczas seansu. Na mój odbiór historii w dużej mierze wpłynęły piękne zdjęcia oraz wspaniała muzyka, która powtarza się w filmie wielokrotnie. Mimo tego, co złego stało się w tej historii, pod koniec seansu odczułem ulgę i pewnego rodzaju katharsis. Cieszę się, że obejrzałem ten film.

Moja ocena: 8/10

„O czym sobie nie mówimy" [„Le cose non dette"] (2026)Dzisiaj obejrzałem włoski dramat opowiadający o dwóch zaprzyjaźnio...
09/09/2026

„O czym sobie nie mówimy" [„Le cose non dette"] (2026)

Dzisiaj obejrzałem włoski dramat opowiadający o dwóch zaprzyjaźnionych rodzinach, które wybierają się do Maroka, by złapać oddech od codziennej rutyny i swoich problemów.

Kilka początkowych scen pokazuje sielankowe życie zakochanych ludzi, ale to tylko cisza przed burzą. Carlo i Elisa to małżeństwo, które bezskutecznie stara się o dziecko, natomiast Anna, Paolo i 13-letnia Vittoria to ich przyjaciele.

Atmosfera szybko robi się duszna niczym powietrze w Tangerze. Odniosłem wrażenie że pierwsza para nieśmiało zazdrości dziecka towarzyszom, a znerwicowana Anna zasłania się dzieckiem by być okropną i wredną dla wszystkich, łącznie z ukochaną Vittorią. To jest mój numer jeden w rankingu złych bohaterów. Carlo traci głowę dla młodej studentki którą uczy filozofii. Oboje wcześniej z Elisą starali się o dziecko, i tak bardzo się na tym skupiali że zapomnieli o prostym kochaniu siebie. Paolo skupia się na prowadzeniu restauracji i zaniedbuje kontakty z córką, ale byłbym w stanie go zrozumieć że ucieka w pracę przy absolutnie wrednej i szurniętej żonie. Potem przypominam sobie że Carlo w sposób absolutnie obrzydliwy zdradza Elisę, i myślę tylko o tym że nikt nie kazał nikomu wchodzić w związek małżeński. Dorośli ludzie sami przysięgali sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Zaniedbana emocjonalnie przez ojca Vittoria ucieka w „przyjaźń" z Carlo, który nie traktuje jej jak małej dziewczynki która dopiero poznaje kolory kredek, i która wprost mówi do matki że jej nienawidzi. Przeraża mnie to jak można doprowadzić do sytuacji w której dziecko nienawidzi rodzica. Jest też młoda studentka, która – mimo że nie ma żadnych zobowiązań wobec kogokolwiek z tej piątki, a winę za zdradę ponosi wyłącznie niewierny małżonek – staje się bardzo irytująca, nachalna i wredna.

Ja nie jestem święty, ale obserwowanie tego, jak tzw. poważni ludzie niszczą siebie i to, co budowali, będąc szanowanymi członkami społeczeństwa, jest przerażające.

Wyjazd nad ocean, który miał przynieść ukojenie, zmienił się w koszmar, który będzie towarzyszył bohaterom do końca życia.

Film jest naprawdę solidny, bo pokazuje w sposób wiarygodny nawet skrajne emocje i ludzkie reakcje, ale przecież w realnym świecie również ludzie nie są uśrednioną wersją przedstawicieli jakiejś grupy. Wszystko to dzięki wspaniałej obsadzie, która spisała się na medal, bo zagrać wiarygodnie swoje role, gdy na ekranie wszystko płonie, nie jest łatwo. Na specjalne wyróżnienie zasługuje gra i uroda Miriam Leone, która sportretowała Elisę. Dziwię się, że wcześniej nie poznałem tej prześlicznej aktorki.

Moja ocena: 7/10

„Agentka" [„Spy"] (2015)Dzisiaj skończyłem oglądać komedię „Agentka" z Melissą McCarthy w roli tytułowej. Film zaczyna s...
08/09/2026

„Agentka" [„Spy"] (2015)

Dzisiaj skończyłem oglądać komedię „Agentka" z Melissą McCarthy w roli tytułowej. Film zaczyna się niczym kolejna misja agenta Bonda, ale od razu czuć, że coś tu nie gra, i po chwili nie ma już wątpliwości, że na ekranie będą się działy super zabawne sceny.

Film jest mocno przerysowaną parodią kilku gatunków – robioną na poważnie, a zarazem bardzo mocno dla jaj. Jest tu kilka warstw ironii i momentami można czuć zażenowanie niskim poziomem żartów, ale twórcy chyba postawili sobie jakieś granice. Są też sceny, które przywodziły mi na myśl kultowe komedie z Leslie Nielsenem. Susan Cooper – skupiona na pracy agentka CIA z nadwagą – rusza do pracy w terenie. Ze stłamszonej, potulnej analityczki przeobraża się w brawurową agentkę, która strzela do wrogów i patrzy im prosto w oczy. Rodzi to mnóstwo zabawnych sytuacji podczas misji i zapewnia widzom sporą dawkę śmiechu.

Melissa McCarthy jako agentka Susan Cooper świetnie sobie radzi z metamorfozą swojej postaci. Im dłużej trwa film, tym bardziej podobały mi się kreacje postaci drugoplanowych. Jude Law jako Bradley Fine wypada znakomicie w każdej scenie, w której występuje, a Jason Statham jako Rick Ford wybitnie parodiuje sam siebie. Nie wiem czy zabawniejszy był Fine jako gwiazda wywiadu, czy Ford jako cwaniak-ciamajda. Absolutnie super zagrane postacie. Nawet bardzo zła Rayna Boyanov, grana przez Rose Byrne, zyskuje z każdą minutą.

Mogę polecić ten film jako bardzo luźną rozrywkę, ale ostrzegam że tu padło wiele tabu, i nie każdemu wszystko się spodoba.

Moja ocena: 8/10

„Naznaczony: Wyjście z mrocznego wymiaru" [„Insidious: Out of the Further"] (2026)Dzisiaj w kinie oglądałem horror z uni...
06/09/2026

„Naznaczony: Wyjście z mrocznego wymiaru" [„Insidious: Out of the Further"] (2026)

Dzisiaj w kinie oglądałem horror z uniwersum „Naznaczony" napisany i wyreżyserowany przez Jacob Chase'a. Przed seansem przeczytałem opinie o filmie w Internecie, które były raczej pozytywne. Lubię horrory, nawet te średnie, ale oglądając ten gatunek trzeba zawiesić niewiarę i bać się świadomie.

Nowy „Naznaczony" zaczyna się bardzo mocno, by potem stonować emocje i odhaczyć kilka klisz. Historia opowiada o Gemmie Hall, która w dzieciństwie przeżyła śmierć swojej matki. Zgodnie z wymogami gatunku ta śmierć nie była zwyczajna, i odcisnęła mocne piętno na życiu Gammy. Po upływie wielu lat bohaterka sama wychowuje rezolutną córkę i życie toczy się zwyczajnie, do momentu, gdy tajemnicze dziedzictwo wraca do życia rodziny.

Główną rolę zagrała Amelia Eve, i uważam że bardzo naturalnie zagrała emocje kobiety walczącej z mrocznymi siłami, a według mnie nie jest to łatwe. Mam wrażenie że aktorzy z pokolenia Milenialsów grają bardzo poprawnie i nie szarżują w walce o nagrody, dlatego w każdym gatunku miło zobaczyć utalentowanych artystów, którzy mają dużo czasu na tworzenie swoich filmografii i szlifowanie swoich umiejętności.

Film zaczyna się bardzo mocno, by potem zwolnić i osadzić historię w konkretnym miejscu. Higienistka dentystyczna Gamma bardzo dobrze wykonuje swoją pracę, ma świetny kontakt ze swoją córką Mayą i sąsiadami w okolicy. Niestety jest żywym łącznikiem między światem żywych a światem zawieszonym „pomiędzy wymiarami". Gdy przerażona kobieta znajduje się w potrzasku z pomocą przychodzi jej Elise Rainier. Elise objaśnia też młodej kobiecie co może zrobić aby pokonać złe moce i pokazuje jej cały obraz traumatycznej przeszłości. Bardzo emocjonalnie uderzyła mnie scena, w której córka boi się Gemmy. To, że dziecko boi się rodzica, to dla mnie przerażająca sytuacja, która może mieć miejsce w prawdziwym świecie.

Mimo kilku oklepanych jump scare'ów produkcja sprawia wrażenie świeżości w gatunku, z jednym wyjątkiem. Klimat mocno przypomina grozę w serialu „Nawiedzony dom na wzgórzu" (2018), co jest jak najbardziej na plus, a w pewnym momencie twórcy stosują niemal identyczny zabieg jak we wspomnianej produkcji, który wprawia widza w osłupienie. Zresztą odtwórczyni głównej roli zagrała w „drugiej części" serialu: Nawiedzony dwór w Bly" (2020). To zdecydowanie podnosi ocenę filmu, który nie uniknął słabszych momentów. Z szacunku do Was i do siebie nie będę jednak spojlerował kluczowych momentów. O ile spojlerowanie filmów akcji, komedii czy dramatów to chamstwo, to spojlerowanie horrorów to zbrodnia, a ja nie chcę popełniać zbrodni na kinematografii.

Zdecydowanie polecam ten horror ze względu na klimat grozy, solidne aktorstwo i satysfakcjonujący finał. Na listę filmów do nadrobienia/przypomnienia wpisuję poprzednie filmy z uniwersum „Insidious".

Moja ocena: 7/10

Adres

Gołdap

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Piecia w kinie opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria