Wuthering Yarns

Wuthering Yarns Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Wuthering Yarns, Sztuka i rozrywka, Gdansk.

Dzisiaj zaczyna się Tour de Pologne, polska wersja kolarskiego wyścigu przez cały kraj. Tak jak podczas Tour de France, ...
03/08/2026

Dzisiaj zaczyna się Tour de Pologne, polska wersja kolarskiego wyścigu przez cały kraj. Tak jak podczas Tour de France, tak i tutaj prządki razem z kolarzami będą kręcić kołami.

Tour de Pologne potrwa od 3 do 9 sierpnia i postanowiłem, że w tym roku to właśnie jemu poświęcę swój tydzień. W Tour de France brałem udział raczej symbolicznie. Nie wiem, czy przytłoczyła mnie długość całego wydarzenia, czy po prostu po kilku dniach zabrakło mi motywacji do wrzucania kolejnych aktualizacji. Tydzień wydaje się znacznie bardziej w moim zasięgu. Wystarczająco długo, żeby zrobić coś ciekawego, ale na tyle krótko, żeby nie zdążyć się znudzić.

Na moim kołowrotku prawie przez cały tydzień będzie gościć Świniarka, niewielka polska owca o bardzo ciekawym runie. Na pierwszy rzut oka wygląda zwyczajnie. Jest biała i nie wyróżnia się niczym szczególnym. Dopiero kiedy weźmie się jej wełnę do ręki, okazuje się, jak bardzo jest zróżnicowana. Na jednym zwierzęciu można znaleźć włókna o zupełnie różnych właściwościach, a każdne z nich aż prosi się o inne zastosowanie.

Wełnę mam już posortowaną i wstępnie oczyszczoną. Najdłuższe, najbardziej jedwabiste pukle, z najmniejszą ilością włosów okrywowych, trafiły na osobną kupkę. To z nich powstanie moja ulubiona cienka nitka do haftu. Świniarka daje zaskakująco mocną przędzę, którą można uprząść naprawdę cienko, a jednocześnie pozostaje na tyle wytrzymała, że świetnie sprawdza się w haftowaniu.

Druga grupa wygląda zupełnie inaczej. Włókna nadal długie, ale pełno w nich sztywniejszych włosów, które wyraźnie wystają ponad miękką wełnę. Gdybym zostawił je w przędzy, włóczka byłaby szorstka i mało przyjemna w dotyku. Dlatego większość z nich usunąłem ręcznie. To dość czasochłonne zajęcie, ale pod warstwą tych twardych włosów kryje się naprawdę przyjemna wełna. Nie będzie to najdelikatniejsza włóczka na świecie, ale odrobina cierpliwości potrafi całkowicie odmienić efekt końcowy.

Została jeszcze trzecia kupka, krótka i wyraźnie bardziej szorstka. Jeszcze nie wiem, co z niej powstanie, ale właśnie takie włókna lubię najbardziej testować. Wypiorę je, przygotuję na gręplach ręcznych, zrobię rolagi i zobaczę, dokąd mnie zaprowadzą. Czasami najciekawsze włóczki powstają właśnie z tych materiałów, które na początku wydają się najmniej obiecujące.

Zapowiada się pracowity tydzień. Mam nadzieję, że uda mi się regularnie pokazywać kolejne etapy pracy i podzielić się z wami wszystkim, co uda mi się odkryć podczas tego małego Tour de Pologne z owczą wełną.

Powrót do starych dobrych włóczek.Minęło już sporo czasu od kiedy zrobiłem taką fraktalową włóczkę. Nazywam ją sobie „ud...
21/07/2026

Powrót do starych dobrych włóczek.

Minęło już sporo czasu od kiedy zrobiłem taką fraktalową włóczkę. Nazywam ją sobie „udawanym fraktalem” bo tylko na pierwszy rzut oka go przypomina.

Właśnie dzisiaj wyprałem już gotową nitkę i niedługo będę mógł się nią pochwalić.

Wełna: .pl

Nie samym przędzeniem człowiek żyje. Ostatnio pojawiło się kilka projektów, więc pomyślałem, że pokażę wam, czym jeszcze...
15/07/2026

Nie samym przędzeniem człowiek żyje. Ostatnio pojawiło się kilka projektów, więc pomyślałem, że pokażę wam, czym jeszcze zajmuję sobie ręcę.

Pod spodem tego wszystkiego jest haft krzyżykowy, do którego wróciłem po prawie roku. To fragment obrazu „L'Ange déchu” Alexandre'a Cabanela. Wzór przygotowałem sam, a całość haftuję muliną DMC na Aidzie 20ct.

Po prawej stronie leży prosty szalik robiony garterem na drutach 2mm. Biała nitka to Drops Fabel, a kolorowa to ręcznie przędziony Corriedale farbowany przez Anię . Bardzo lubię, jak kolory przypominają polskie lato, raz chłodno, raz upalnie.

I na koniec ażurowy prostokąt, który kiedyś będzie szalikiem albo chustą. Powstaje w ramach z ręcznie przędzionej włóczki z wełny Owcy Pomorskiej od .

Tour de Fleece trwa w najlepsze, chcoaiż na moim instagramie nie widać tego zbyt dobrze. Prawda jest atka, że przędę ost...
14/07/2026

Tour de Fleece trwa w najlepsze, chcoaiż na moim instagramie nie widać tego zbyt dobrze. Prawda jest atka, że przędę ostatnio codziennie. Co ja takiego ostatnio przędę? Była ta brązowa nitka, cienka nitka do haftu ze Świniarki a teraz to.

Tym razem na kołowrotku wylądowała komercyjnie przygotowana czesanka. Czasami chce mi się odłożyć na bok wszystkie eksperymenty i po prostu skupić się na kilka godzin tylko na przędzeniu. Włókna są równo przygotowane, wysmukują się bez problemy i pozwalają się wtedy skupić wyłącznie na samej nitce, nie patrze na to czy kolory mieszają się ze sobą w taki sposób w jaki to sobie zaplanowałem.

P.S. Wczoraj dobiłem do 500 obserwujących. Dziękuję, że jesteście tutaj ze mną. Kiedy we wrześniu ubiegłego roku zakładałem to konto, nie przypuszczałem, że aż tyle osób będzie chciało ogladać moje wełniane eksperymenty. To naprawdę wiele dla mnie znaczy.

Wełna: Melanż Śliwkowy

Po fali upałów Wuthering Yarns Headquarters oficjalnie otwiera swoje drzwi na nowe wełniste rzeczy. Wełna ze zdjęcia dłu...
30/06/2026

Po fali upałów Wuthering Yarns Headquarters oficjalnie otwiera swoje drzwi na nowe wełniste rzeczy. Wełna ze zdjęcia długo czekała na swoją kolej, na samo przędzenie i drugie tyle na wrzucenie zdjęcia.

Jest to wełna z owiec Świętego Jakuba pofarbowana przez Anię ze . I uprzędziona przezemnie, Jakuba z .

Wełna jest zafarbowana w bardzo ładny sposób, niby same fiolety i niebieskości ale przez to, że pomiędzy nimi są odcinki białe, niezafarbowane, w nitce pokazują się jaśniejsze miejsca. Razem to wszystko uprzędło się w cienką nitkę z kilkumetrowymi przejściami kolorystycznymi.

Ostatnio pisałem o nitce, która niespecjalnie mi się udała i zamiast wrzucić ją do pudełka z napisem „może kiedyś”, post...
23/06/2026

Ostatnio pisałem o nitce, która niespecjalnie mi się udała i zamiast wrzucić ją do pudełka z napisem „może kiedyś”, postanowiłem dać jej drugą szansę.

Usiadłem, rozplątałem całą przędzę i ponownie przygotowałem włókno, tym razem dużo dokładniej blendując je na gręplach ręcznych.

Na szczęście pierwotna nitka była tylko lekko skręcona, więc cały proces poszedł zaskakująco sprawnie. Włókna nie zdążyły się zniszczyć ani porwać, dzięki czemu mogłem praktycznie wrócić do punktu wyjścia i spróbować jeszcze raz.

Tym razem zmieniłem jednak nie tylko samo mieszanie włókien. Zamiast błamów przygotowanych na gręplarce bębnowej zrobiłem kilkanaście małych rolagów, niewielkich wałeczków wełny przypominających trochę kiełbaski. Niby drobna zmiana, ale ich struktura sprawia, że podczas przędzenia włókna zachowują się zupełnie inaczej.

I właśnie tutaj kryło się rozwiązanie problemu. Za pierwszym razem próbowałem połączyć włókna o bardzo różnych długościach. Te różnice dawały o sobie znać przy każdym wysnuwaniu. Rolagi okazały się znacznie bardziej wyrozumiałe dla takiej mieszanki i skutecznie zamaskowały wcześniejszy problem.

To jedna z tych rzeczy, które najbardziej lubię w przędzeniu. Czasami nie trzeba zmieniać materiału ani porzucać pomysłu. Wystarczy zmienić sposób przygotowania włókna, a ta sama wełna zaczyna zachowywać się zupełnie inaczej.

I tym razem spod moich rąk zaczęła wychodzić dokładnie taka nitka, jaką chciałem uzyskać od początku. Teraz tylko muszę dać tej nitce trochę odpocząć i można dwoić!

Czy wszystko musi się udawać? Fajnie by było jeśli „tak” było by odpowiedzią. Tutaj postanowiłem zrobić coś całkiem nowe...
16/06/2026

Czy wszystko musi się udawać? Fajnie by było jeśli „tak” było by odpowiedzią. Tutaj postanowiłem zrobić coś całkiem nowego, chciałem połączyć wełnę owcy Wielkopolskiej z rozczesaną włóczką Drops Snow. Efekt jaki jest, każdy widzi.

Efekt jest ciekawy. Niebieska wełna w ładny sposób przebija się przez biele Wielkopolskiej. Wszystko było by fajnie gdyby nie to, że wełny są bardzo różnej długości. Niebieska jest dużo dłuższa od białej i przez to niewygodnie się ją przędzie, musiałbym spędzać bardzo dużo czasu i uwagi, żeby wyszło to jakkolwiek zdatnie do dalszej obróbki.

A teraz, co można poprawić? Mógłbym jeszcze mocniej to zgręplować, albo to co mam teraz zgręplowane wrzucić na gręple ręczne i porobić rolagi.

Najważniejsza rzecz! Róbcie próbki zanim zgręplujecie prawie pół kilo wełny w taki sposób że nie będziecie wiedzieć co z nią później zrobić.

Ostatnio miałem na swoim kołowrotku wełnę, która już tutaj była (na samym początku mojego wrzucania na Instagrama). Wedł...
02/06/2026

Ostatnio miałem na swoim kołowrotku wełnę, która już tutaj była (na samym początku mojego wrzucania na Instagrama). Według tego co znalazłem Shetland Moorit występuje pod kilkoma nazwami, Castlemilk Moorit albo Castlemilk Shetland.

Sama wełna jest bardzo przyjemna w pracy. Tym razem postanowiłem uprząść ją trochę bardziej niereglarnie niż zwykle, zostawiając cieńsze i grubsze fragmenty nitki. Zamiast walczyć o idealną równość, chciałem zobaczyć, jak taki sposób przędzenia wpłynie na gotową włóczkę.

Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię w tej wełnie, jest jej naturalny brąz, ma w sobie sporo różnych odcieni, dzięki czemu nawet niebarwiona włóczka wygląda ciekawie.

Nie spodziewałem się, że aż tak spodoba mi sie powrót do wełny, którą już kiedyś przędłem i mogę sobie porównać jak sposób przygotowania włókna i dodatkowy rok doświadczenia wpłyną na gotową włóczkę.

Owca Pomorska w kilku odsłonach.Ciągle jestem w trakcie przędzenia większej partii Pomorskiej ale postanowiłem już dzisi...
26/05/2026

Owca Pomorska w kilku odsłonach.

Ciągle jestem w trakcie przędzenia większej partii Pomorskiej ale postanowiłem już dzisiaj pokazać wam co się u mnie dzieje.

Dalej staram się dopracować nitki które nadadzą się do haftu ręcznego, z dnia na dzień mam coraz więcej próbek z coraz większej ilości ras, polskich i tych zagranicznych.

Skręcona nitka na szpulkach i ten większy motek po lewej stronie to też wynik moich eksperymentów, dalej próbuję doskonalić się w przędzeniu puszystej nitki i powoli widzę już zależności w kręceniu kołowrotkiem, szybkością wysmukiwania a tym ile wełny za jednym uszczypnięciem wyciągnę z błamu.

Trochę się tego uzbierało.Włóczki na zdjęciach to wynik moich ostatnich eksperymentów z wełną i tym jak różne sposoby pr...
20/05/2026

Trochę się tego uzbierało.

Włóczki na zdjęciach to wynik moich ostatnich eksperymentów z wełną i tym jak różne sposoby przygotowywania jej mogą wpłynąć na gotową włóczkę. Jest tam wszystkiego po trochu.

Udało mi się znaleźć Shetlanda przygotowanego w sliverze, taśmie, która dała nierówną grubość włóczki. Postanowiłem, że nie będę z tym walczyć, kręciłem jak leci i tak wygląda efekt końcowy.

Później jest Merynos, krótkie pojedyncze włosy bardzo utrudniały mi moje standardowe wysnuwanie i zmusiły mnie do praktyki w „long draw”. Przez to włóczka wyszła bardzo puszysta i lekka.

Jest też Wrzosówka (to ta szara), drugi koniec spektrum jeśli chodzi o miękkość włóczki. Drapie, gryzie i kłuje, powiedzmy że jest „sensoryczna”. Dwie nitki złańcuszkowałem tak, żeby miały efekt sześciu, dzięki temu nitka wyszła elastyczna.

Co tam jeszcze jest? Te dwie kolorowe, fioletowa i brązowy fraktal. Ukręcone z polskiej komercyjnej czesanki. Przy fioletowej starałem się prząść grubiej a brązowa jest moją „standardową” grubością tylko w odsłonie fraktalowej (tak na prawdę to nie jest fraktal, ale wiecie o co chodzi, przypomina fraktal).

Wszystkie włóczki możecie zobaczyć, podotykać albo powąchać (nie wdychajcie za mocno tego Shetlanda bo jeszcze pachnie owcą) w .

Adres

Gdansk

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Wuthering Yarns opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij